Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wszyscy wiemy o brutalnych i zmasowanych represjach na Białorusi wobec protestujących przeciw władzy Łukaszenki. Tysiące represjonowanych, setki kobiet i mężczyzn w więzieniach.

Jesteśmy bezradni wobec tego, co się tam dzieje. Nie możemy pomóc wszystkim, pomóżmy przynajmniej dziennikarzom. To dzięki nim wiemy o manifestacjach, aresztowaniach i torturach w Mińsku czy Grodnie. To jest też nasz obowiązek zawodowej solidarności. Ze wszystkimi ludźmi mediów na świecie powinna łączyć nas walka o wolne słowo.

Zacznijmy od symbolicznego gestu. Na stronie Niezależnego Związku Białoruskich Dziennikarzy znaleźć można 8 nazwisk dziennikarek i dziennikarzy znajdujących się w więzieniu. Są to:

Katerina Borisevich

Katerina Bakhalova (Andreevna)

Daria Chultsova

Julia Slutskaya

Sergei Olshevsky

Alla Sharko

Piotr Slutsky

Ksenia Lutskina

Andrey Alexandrov

Wszyscy osadzeni są w Mińsku:

Pre-trial detention center No. 1

220030, Minsk, vulica Valadarskaha 2

Wyślijmy każdemu z nich list lub kartkę pocztową z pozdrowieniami, wyrazami solidarności, zapewnieniem o naszej pamięci.

Nie mamy ich adresów domowych, znamy tylko adresy więzień. Być może te kartki do nich nie dotrą, ale jakoś się o nich dowiedzą. Być może zrobią wrażenie na oprawcach. Ci z nas, którzy wychodząc z PRL-owskich więzień dowiadywali się o dziesiątkach czy setkach takich kartek, pamiętają, jak ważny był to gest.

Potem, kiedy będziemy już mogli pomóc ich rodzinom, wysyłając paczki i pieniądze, zrobimy to.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.