Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Były nieprawidłowości". Specjaliści od tortur po zatrzymaniu aktywistów – to tytuł tekstu Norberta Frątczaka z 9 sierpnia 2020. Czytam w nim, że specjaliści z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur odwiedzili ludzi przetrzymywanych przez warszawską policję w pomieszczeniach przy Nowolipiu, Żeromskiego, Żytniej, Janowskiego, Jagiellońskiej i w Piasecznie.

Kilka cytatów

1. "Niektórzy mówili o pobiciu w policyjnych samochodach";

2. "Przedstawiciele KMPT udokumentowali widoczne obrażenia na ciałach części zatrzymanych";

3. "Wysłuchali też opowieści np. o zakładaniu kajdanek na ręce z tyłu w czasie transportu czy rzuceniu na ziemię w celu zakucia kajdanek";

4. "Czas między zatrzymaniem i osadzeniem wynosił nawet 12 godzin";

5. "Część z nich przesłuchiwano w nocy";

6. "Odsypiali bez koca i materaca. Nie dano im też jedzenia czy wody";

7. "Były głosy o uszczypliwych ('ile ci płacą, że przyjechałeś', 'zachciało się standardów hotelowych'), homofobicznych i transfobicznych komentarzach";

8. Nie było "kontaktu zatrzymanych z adwokatem lub radcą prawnym od pierwszych chwil zatrzymania";

9. "Osoby zatrzymane miały też utrudniany kontakt z bliskimi. Policjanci twierdzili, że muszą znać numery ich telefonów na pamięć".

Z tych krótkich zdań wynika, że policjanci stosowali przemoc fizyczną i psychiczną, a nawet celowo zadawali ludziom ból fizyczny lub psychiczny w okrutny sposób. A to jest po prostu słownikowa definicja tortur.

Dlatego możemy śmiało czytać tytuł tekstu jako "Były tortury", a nie "Były nieprawidłowości". Powtórzmy: według relacji zatrzymanych przez policję ludzi funkcjonariusze torturowali ich.

Jest jeszcze jeden punkt:

10. "Policjanci kazali im rozebrać się do naga i zrobić przysiad".

Policja pod sąd?

Tymczasem do artykułu podczepiona jest rozmowa z adwokatem Radosławem Baszukiem, którego Kacper Sulowski pyta: "Czy policjant może kazać mi się rozebrać do naga? Jak powinno wyglądać sprawdzenie odzieży?".

Mecenas odpowiada: "Nie może. Zarówno przy kontroli osobistej, jak i sprawdzeniu prewencyjnym po zatrzymaniu ustawa nakazuje, by czynności te były wykonywane w sposób umożliwiający pozostawienie części odzieży na ciele, a po sprawdzeniu zdjętej odzieży - jej włożenie przed zdjęciem pozostałej części oraz w warunkach zapewniających poszanowanie intymności".

Jeżeli więc "policjanci kazali im rozebrać się do naga i zrobić przysiad", to liczę na to, że prawnicy tak potraktowanych obywateli skorzystają z rady mecenasa: "W wypadku zatrzymania może ono zostać zaskarżone do sądu, który dokona oceny jego legalności, zasadności i prawidłowości. Według tych samych kryteriów sąd kontroluje sposób przeprowadzenia kontroli osobistej".

Idąc za radą mecenasa, każdy z powyższych dziesięciu punktów należałoby przedstawić sądowi do oceny, a później wystąpić do państwa o odszkodowanie

Ponieważ nie chcę w utrzymywanej z moich podatków policji widzieć złoczyńców, którzy torturują współobywateli, to w pierwszej kolejności liczę na polskie sądy. W drugiej - na europejski trybunał.

Finałem sprawy będą dla mnie gazetowe nagłówki: "Trybunał w Strasburgu: Polska naruszyła zakaz tortur"; "Byli policjanci usłyszeli wyrok".

Piotr Toczyski - psycholog z europejskim certyfikatem EFPA EuroPsy, prowadzi własną praktykę i szkolenia dla firm. Kieruje socjologią komunikacji, mediów i internetu w APS im. Marii Grzegorzewskiej, dr socjologii.

***

Czekamy na Wasze listy, komentarze. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.