Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Węgierski parlament, zdominowany przez partię Fidesz, uchwalił 30 marca prawo o nadzwyczajnych, rozległych kompetencjach dla rządu. Powołując się na potrzeby walki z epidemią koronawirusa, dał rządowi w Budapeszcie większe uprawnienia, niż miał jakikolwiek rząd w Unii Europejskiej w jej dziejach. Pandemia, która dotknęła świat, wymusza rozmaite ograniczenia życia społecznego i gospodarczego. Ale zawsze są one weryfikowane i kontrolowane przez parlamenty i przyznawane rządom na ściśle określone, możliwie krótkie terminy. Na Węgrzech Viktor Orbán przeforsował przyznanie sobie prawa do omijania ustaw i rządzenia krajem za pomocą dekretów. Formalnie na czas trwania epidemii, ale to on osobiście ma określić, kiedy epidemia się skończy. Wszelkie wybory do organów i ciał samorządowych zostały zawieszone. Za „krytykę posunięć administracji utrudniającą walkę z epidemią” i „podawanie nieprawdziwych, szkodliwych dla zwalczania koronawirusa informacji” można będzie trafić na pięć lat do więzienia. Co utrudnia i co jest szkodliwe, decydować będzie również Orbána. 

Orbán rządzi na Węgrzech z wykorzystaniem stanu wyjątkowego już od pięciu lat. Wprowadził go, powołując się na zagrożenie uchodźcami. Jednak co dwa tygodnie parlament musiał ten stan wyjątkowy przedłużać. Nawet ten relikt demokracji został usunięty. Teraz nadzwyczajne uprawnienia rządu są bezterminowe. Mamy do czynienia już nie z kolejnym krokiem budowania autorytarnego reżimu, ale z widmem otwartej dyktatury. Viktor Orbán i jego Fidesz przekroczyli czerwoną linię. Powinniśmy dziś wraz z całym demokratycznym światem bić na alarm.

Dla Polaków sytuacja na Węgrzech ma szczególne znaczenie. Wszak obiecywano nam „Budapeszt w Warszawie”. Polska jest wymieniana w Unii Europejskiej oprócz Węgier jako państwo łamiące demokrację. Władza zwalcza niezależność sądów, próbuje ograniczyć i osłabić samorządy. W środku pandemii Prawo i Sprawiedliwość chce organizować zagrażające życiu i zdrowiu obywateli powszechne wybory prezydenckie, nie dając żadnych szans na uczciwą przedwyborczą debatę. Chodzi o to, aby zanim nadejdzie kryzys gospodarczy, PiS jeszcze bardziej umocnił swą władzę, korzystając z tragicznych warunków epidemii. Jesteśmy już tylko o krok od przekroczenia czerwonej linii, którą już przekroczył Viktor Orbán i jego partia.

Jan Barcz

Iwo Byczewski

Maria Krzysztof Byrski

Tadeusz Diem

Paweł Dobrowolski

Grzegorz Dziemidowicz

Stefan Frankiewicz

Urszula Gacek

Marek Grela

Andrzej Jaroszyński

Adam W. Jelonek

Maciej Klimczak

Michał Klinger

Jacek Kluczkowski

Tomasz Knothe

Maciej Kozłowski

Maciej Koźmiński

Andrzej Krawczyk

Andrzej Krzeczunowicz

Henryk Lipszyc

Bogumił Luft

Piotr Łukasiewicz

Anna Niewiadomska

Jerzy Marek Nowak

Piotr Nowina-Konopka

Agnieszka Magdziak-Miszewska

Piotr Ogrodziński

Ryszard Schnepf

Grażyna Sikorska

Andrzej Towpik

Wojciech Tomaszewski

Jan Truszczyński

Maria Wodzyńska-Walicka

Konferencja Ambasadorów RP to grupa byłych przedstawicieli RP, której celem jest analiza polityki zagranicznej, wskazywanie pojawiających się zagrożeń dla Polski i sporządzanie rekomendacji. Chcemy dotrzeć do szerokiej opinii publicznej. Łączy nas wspólna praca i doświadczenie w kształtowaniu pozycji Polski jako nowoczesnego państwa Europy, znaczącego członka Wspólnoty Transatlantyckiej. Jesteśmy przekonani, że polityka zagraniczna powinna reprezentować interesy Polski a nie partii rządzącej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.