Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dzień dobry.

Jestem nauczycielką szkoły podstawowej, przerobionej z gimnazjum. W pełni zgadzam się z artykułem mówiącym o niezauważaniu dzieci przez pana ministra edukacji.

Tak, cały system szkolnictwa nie zauważa dzieci. Mam taką cichą nadzieję - może koronawirus przyczyni się do tego, że coś się zmieni... Że dzieci zaczną być postrzegane jako jednostki, osoby. A nie jako masa, z którą nie trzeba się liczyć, ewentualnie ją skrytykować? Że zniknie formuła egzaminu, męczącego i niedającego wiarygodnych informacji? Może to zdalne nauczanie nasunie rozwiązania? Przy okazji - akurat moi uczniowie to lubią i są dumni, że sobie radzimy. Wszakże ciężkie doświadczenia powinny nieść coś twórczego. Tylko czy to aby na pewno doświadczenie dla wszystkich?

Dziękuję i pozdrawiam tych, którym zależy na dzieciach,

Agnieszka

***

Napisz do nas: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.