Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kandydat społeczny to jedyna nasza nadzieja na powrót do normalności i przewidywalności. Mam w głowie jedną osobę, która świetnie pasuje do przedstawionego w artykule opisu: prof. Marcin Matczak z UW. Jego wywiady i felietony w obronie demokracji i wolnych sądów przeszły już do historii. Znam go ze szkolnej ławy małej podstawówki i mogę zaręczyć, że oprócz wybitnej wiedzy prawniczej jest przede wszystkim wspaniałym człowiekiem, który świetnie grał w kosza i na gitarze. Nie widziałem go 30 lat, ale po przeczytaniu jego felietonów czuję, jakbym z nim dyskutował przed chwilą. Pytanie, kto go namówi?

 Bartłomiej Dengusiak

***

Całkowicie zgadzam się z Pana artykułem dot. wyborów prezydenta, z oceną p. Andrzeja Dudy i z tym, co Pana zdaniem powinno nastąpić. Cały czas się denerwuję, że PO ma klapki na oczach i prowadzi do następnej porażki, i nie szuka kandydata tam, gdzie powinna. Tylko dlaczego wciąż nie widzą Adama Bodnara, tylko szukają słabych kandydatów partyjnych? Niechże ktoś znaczący zgłosi wreszcie głośno jego kandydaturę!!!

Elżbieta Więckowska

***

Adam Bodnar nie będzie kandydował! Mówi o tym od dawna, Jemu nie wolno kandydować. Raz tylko jeden ówczesny RPO próbował – prof. Tadeusz Zieliński – i to się kiepsko skończyło. Adam, którego znam dobrze osobiście, musi zachować wiarygodność na stanowisku, które piastuje. Choć nie będzie kandydował ponownie – żaden RPO tego nie robił – może tę funkcję sprawować dłużej, gdyż Senat może blokować kandydatów typu Piotrowicz et con.

Roman Wieruszewski

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.