Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jarosław Kurski napisał w komentarzu: „Grubą czcionką pisze się scenariusz katastrofy. Partie radzą. Cenią się i lubią to, co robią, tyle że przerżnęli właśnie czwarty z kolei mecz i dziarsko kroczą po piątą klęskę. Władzy w partii nie oddadzą. Do diabła z wami wszystkimi. My, obywatele, nie chcemy tego, co było. Dość kolejnych zmarnowanych lat. (...)

Jest słynny już aforyzm mojego redakcyjnego kolegi Piotra Stasińskiego o imposybilizmie partii opozycyjnych: „Wy nie zasługujecie na to, żeby wygrać, ale my, obywatele, nie zasługujemy na to, abyście wy przegrali”.

(...) Marzy mi się bezstronny prezydent wszystkich obywateli. Nie PiS-u, nie KO, nie PSL-u, nie Lewicy. Taki kandydat, który przez ostatnie cztery lata czynnie wspierał ruchy demokratyczne i upominał się o praworządność w Polsce. Prezydent prawnik, który stosuje prawo i rozumie jego ducha. Prezydent z charakterem i kręgosłupem, mówiący własnym głosem, a nie lokaj prezesa jednej z partii. Są w Polsce tacy ludzie. Jest taki człowiek”.

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

 Piszecie:

****

Andrzej Połudzień: To bardzo ważny tekst, dobrowolnie obowiązkowy. To uczta intelektualna a zarazem satysfakcja, że myślimy podobnie. Jeszcze nie wszystko stracone. Nie wszyscy są cynicznym suwerenem. Czekam, jak figurant pilnujący żyrandola przechodzi w niebyt. To oczywiście obraza dla żyrandola.

****

MP: Za takie teksty czytam i kocham Wyborczą! Nie zasługujemy na prezydenta wymyślonego w dymie cygar. Wyłońmy własnego

 ****

teresa13: Zróbmy wszystko, by Pańska myśl stała się ciałem! Dziękuję i gratuluję mądrego, mobilizującego tekstu.

 ****

andrzejg52: Redakcjo, Forumowicze. A może wystosujmy apel do Adama Bodnara, żeby wystartował jako kandydat niezależny. A następnie zróbmy zarzutkę na finansowanie jego kampanii.

 ****

jerzy5012: Także uważam że prof. Bodnar to dobry kandydat niePiSu w tych wyborach. Na pewno na niego zagłosowałbym.

 ****

zemanco: Kasę można załatwić. Ile dała ściepka na ECS? Ile na Adamowicza? Nawet na tygrysy zebrano milion w czasie paru dni. Obudzić entuzjazm, dobrze go podeprzeć argumentami, i Bodnar zostanie prezydentem. Hej! PS. Internetem PiS wygrał wybory, internetem PiS je przegra.

 ****

dkrak: Panie Jarosławie (nomen omen) Kurski! Idea Pańska warta realizacji. Wybory trzeba zwrócić wyborcom. Być może jest to jedyny sposób, aby zagrać o normalność. I to po raz ostatni.

„W każdym razie jeśli teraz wygra Duda, wszyscy możemy się pakować, a za parę lat ostatni zgasi światło”. Jednak jak czytam komentarze, to widać od razu staropolskie piekiełko: 3 dyskutantów, 4 stanowiska, a wszystkie teoretyczne. Czyli do wygrania wyborów wystarczy dużo gadać.

„A tu trzeba działać, bo tempus fugit”.

1. Trzeba się zacząć skrzykiwać, natychmiast zbierać podpisy pod kandydaturą. 100 tys. ludzi na 9 mln popierających demokrację - to da się zrobić dość szybko.

2. Trzeba zorganizować sztab czy jakiś ośrodek koordynujący. Proponuję, aby Pan określił się w tym schemacie, byłoby dużym ułatwieniem mieć wsparcie w Waszej Gazecie (podobnie jak 30 lat temu, dobrze pamiętam skąd wzięła się Wasza nazwa).

3. Kampania to koszty, ktoś je określił na poziomie 20 mln złotych. Myślę, że to nie taki duży problem, skoro popierających demokrację jest 9 mln, to wychodzi po 2 złote od łebka, a jeśli liczyć tylko podpisujących listy poparcia (100tys. osób), to wychodzi po 200 złotych. Da się zebrać, jeśli popierający będą przekonani o wyjątkowości sytuacji.

4. Konieczne wsparcie w terenie można spróbować zorganizować przy pomocy aktywistów Jurka Owsiaka i innych lokalnych NGOsów, a przynajmniej tą drogą dotrzeć do ludzi chcących coś pożytecznego dla tego kraju i dla współobywateli zrobić. Co ważne, ludzi przeważnie młodych, mających więcej energii i zapału do działania, a często więcej dobrych i skutecznych pomysłów od nas.

5. Media niestety w dużej części zawłaszczone są przez władzę, ale niewątpliwie Internet może być dużą pomocą, zwłaszcza jeżeli uda się pozyskać młodzież, o co trzeba koniecznie i usilnie zabiegać.

Obowiązkowo spore środki należy przeznaczyć na konformację wizualną, typu banery, rzucające się w oczy w przestrzeni publicznej, aby choć trochę dotrzeć z informacją do tzw. suwerena.

Proszę, aby wybaczono mi przydługi elaborat, ale widzę w Pańskim pomyśle (myślę zresztą, że inni Obywatele także o czymś takim myśleli) jedyną i realną szansę na skuteczną walkę z dyktaturą proletariatu, która się nam tutaj szerzy. Poza tym nauczyłem się , że aby wygrać trzeba GRAĆ, a nie tylko dyskutować o zasadach gry.

****

Melania65: Widać wyraźnie, że zmierzamy do wyłonienia ponadpartyjnego kandydata na urząd Prezydenta RP. Człowieka, który zna, rozumie i aktywnie przestrzega i literę i ducha obowiązującej Konstytucji. Naturalnym kandydatem (wskazanym w artykule) wydaje się być Adam Bodnar. Super.

I jeśli chcemy go namówić i namaścić do wyścigu, już dziś powinniśmy być świadomi przyszłych skutków i zawirowań związanych ze skróceniem kadencji RPO, wskazaniem i wyborem następcy.

Istnieje oczywiście również możliwość wskazania przez nas obywateli innego kandydata - mamy przecież tak wielu istotnie niezłomnych obrońców naszych konstytucyjnych praw, czyli sędziów - zarówno płci męskiej jak i żeńskiej.

Tak, potrzebujemy jako społeczeństwo (a właściwie jego raczej większa część) takiego Prezydenta, który zatrzyma kwaczystowski walec rozjeżdżający nasz kraj w imię partykularnych interesów grupy trzymającej władzę i kasę.

Myślmy więc szybko, dokonajmy właściwego wskazania i rozpocznijmy wspólnie zwycięską kampanię NASZEMU kandydatowi.

  ****

Jednak wielu z komentatorów uważa, że z różnych powodów nie mamy prawa do wyznaczania kandydata. Krytykują nas i tekst.

 ****

mundragora: To narzekanie, że Duda jeździ po Polsce, a strona prodemokratyczna „nic nie robi”, nie dość, że nieprawdziwe, jest zwyczajnie nudne. Do wyboru zostało jeszcze trochę czasu, kandydaci powinni być wybrani z rozmysłem a nie na łapu-capu, jeśli kampania strony prodemokratycznej wystartuje w styczniu, to naprawdę nic złego się nie stanie. Pisanie o wybieraniu prezydenta „w dymie cygar” jest tanią manipulacją, przypominającą komunistyczne ataki na grubych i palących cygara „kapitalistów” i naprawdę jest poniżej poziomu zarówno „Gazety Wyborczej” (przynajmniej jaką chciałbym ją widzieć), jak i redaktora Jarosława Kurskiego, choć znakomicie pasuje do poziomu Jacka Kurskiego. Zaś nachalne forsowanie Bodnara (którego zresztą szanuję), a więc człowieka bez zaplecza politycznego i niesprawdzonego w politycznych bojach, wydaje mi się zupełnie kuriozalne.

 ****

korab1: Bawi mnie pan Jarosław Kurski, szukający prezydenta wszystkich Polaków, wbrew wszystkim Polakom. Kiedy tylko opozycja zaczęła się dogadywać przed wyborami, natychmiast powstał front, gdzie dezawuowano PO jako zbyt mało lewicową, jako zbyt lewicową, jako niezgułowatą, nie potrafiąca po chamsku odpowiedzieć chamom na ataki.

Prym wiedli oczywista oczywistość dziennikarze symetryści, GW i TVN 24, tam nieustannie transmituje się wszystkie bzdety jakimi zajmuje się Kaczyński i jego mafia.

Czasem odnosiłem wrażenie, ze GW sprzymierzyła się z GPC w lansowaniu Adriana. Teraz też zamiast pomóc opozycji w stworzeniu wspólnego działania, wynajduje się przyzwoitych, mądrych lecz kompletnie nie nadających się na prezydenta kandydatów, powtórka z Kuronia?

Obrzydźmy ludowi do końca Schetynę i jego kolegów z PO i zafundujemy sobie Adriana na kolejną kadencję. Tak było w czasie poprzednich kampanii wyborczych, nic się opiniotwórczym środowiskom nie podobało, za wyjątkiem skuteczności i chamstwa PiSu. Kiedy nasi lewicowi inżynierowie dusz nabiorą rozumu?

 ****

starowin: Marzy mi się bezstronny prezydent wszystkich obywateli „Marzy mi się kandydat, który bronił mniejszości – etnicznych, seksualnych, religijnych i politycznych – przed tyranią większości”.

Pomijam tu małą sprzeczność, bo jakże bezstronny ma bronić jednej ze stron, poza tym ta bezstronność to zadanie sądów a nie prezydenta i różnie z nią bywało, nie tylko za czasów dobrej zmiany.

Ale nie tu jest pies pogrzebany. Mnie też się marzą różne warianty naszej przyszłości. Jednak inaczej niż Redaktor, nie żyję ze sprzedawania swoich marzeń i nie biorę ich za rzeczywistość.

Maliniak nie wziął się znikąd. Prawda, jest sterowaną kukiełką, ale takiej właśnie chcą jego wyborcy. I wreszcie trzeba ich zrozumieć. I to lepiej niż oni sami siebie rozumieją. Jak się okazało, jest jeden Wielki Hodowca Kota, który rozumie pragnienia i aspiracje polskich wyborców i to do szpiku kości. Wie, że nienawidzą obcych i nowoczesności, nawet jeśli takie poglądy ostatecznie okażą się bardzo kosztowne. Krok po kroku, od lat, konsekwentnie budował swoje credo, tak by je ktoś chciał kupić.

Może to się wydawać dziwne, ale ani „ciepła woda w kranie” ani „dobra zmiana” nie mogłaby się wydarzyć, gdyby nie odkręcony kran z unijnych zastrzyków gotówki.

Kondycja polskiej gospodarki nie jest taka wspaniała na tle innych członków UE, jak by to wynikało z samego przyrostu PKB. Bez unijnej gotówki przyrost PKB byłby niższy o więcej niż połowę a dzisiejsi „wyznafcy swojego zbafcy” nienawidziliby go w dwójnasób. Proszę trzymać się prawdy a nie marzeń.

 ****

Skoro nie można wyłonić „kandydata wszystkich Polaków”, wskazujecie, co powinniśmy zrobić.

****

lwej: Mam nadzieję, że Adam Bodnar, podobnie jak Donald Tusk, zdaje sobie sprawę ze swych mankamentów wyborczych w dzisiejszych realiach. W normalnym kraju - Polsce 1990-2015 - tak. Ale teraz, przy rozbujanym ekonomicznie i narodowo-katolickim elektoracie, ma szanse jak przysłowiowy „Żyd w okupację”. Ktoś sobie wyobraża dialog Bodnara z mieszkańcami podkarpackiej wsi? O czymże innym mogłaby być, jak nie o kolejnym pińcet? Aborcja, sądy, konstytucja? Żarty. Wartości, o których Autor naiwnie pisze, są kompletnie obce ludziom z różnych powodów żyjącym na obrzeżach abstrakcyjnego myślenia.

Zostawcie partiom wybór kandydata i skupcie się na opisie i diagnozie sytuacji. Rady i pohukiwania schowajcie do kieszeni (albo załóżcie własne partie lub zgłoście własne kandydatury). Zacznijcie leczyć suwerena, a nie szukać mu dobrego wujka.

Słowem, nie rewolucja, dziewczynki i chłopcy z Czerskiej, ale ewolucja, czyli Kamysz i pokazanie suwerenowi drzwi, którymi wyjdzie z kościoła. Wprowadźcie do tego chorego kraju coś, czego tu nigdy nie było: Oświecenie.

Bez tego zaczniemy odbudowę tego kraju za 15-20 zaczynając od zera (zero do pudła oczywiście). Bodnar, Tusk - kandydaci na następne wybory, to strażnicy i budowniczowie demokracji, a nie kolesie do walki wręcz. Teraz jest potrzebna kładka przez mokradła.

 ****

obserwat: Od pierwszego dnia po wyborach parlamentarnych wolne media narzucają partiom opozycyjnym dyskusję personalną. Przedstawiciele partii i eksperci są wręcz maglowani o nazwiska, a jednocześnie potencjalnym (wyspekulowanym) partyjnym kandydatom wytykane są słabości lub wady. Czasami można odnieść wrażenie jakby prowadzący rozmowy dziennikarze byli tajnymi agentami PiS.

Gdyby ta dyskusja w wolnych mediach była merytoryczna a nie personalna, gdyby dotyczyła debaty nad kształtem przyszłej prezydentury i to w ramach prezydenckich kompetencji, byłaby nie tylko szansa publicznej oceny prezydentury „Adriana” i uzasadnienia zmiany personalnej, ale i zawężenia listy kandydatów. Oczywiście pod warunkiem, że do tej dyskusji zostaliby zaproszeni potencjalni kandydaci. Do nich zaliczam również prof. Bodnara. Być może w ten sposób można by nawet dojść do konsensusu w sprawie wspólnego kandydata opozycji w pierwszej turze.

Dla mnie to też dobra kandydatura. Pytanie tylko czy chce startować w wyborach i w oparciu o jakie struktury miałby prowadzić kampanię na terenie całego kraju, bo wizje o wspólnym kandydacie opozycji przynajmniej na dzisiaj są w sferze majaków sennych.

Bez odpowiedzi na te kluczowe kwestie rozważanie jego kandydatury to zwykłe dyrdymalenie - Bodnar na białym koniu w zastępstwie Tuska.

Natomiast frustrację Pana Redaktora aktualną sytuacją podzielam.

 ****

hispar2: Im więcej takich propozycji (nieważne kto je wysuwa), tym większe szanse Dudy. O to chodzi GW? Koalicja ma świetną kandydatkę, którą można jeszcze wypromować i także przekonać do niej słabiej wykształconych, bo nie jest zarozumiała i wyniosła. Może opozycja też wyciągnąć, jak PiS pięć lat temu królika z czwartego szeregu i zrobić super kampanię (w końcu Duda został wypromowany jak nowy lepszy proszek do prania). Takie teksty szkodzą kandydatom opozycji.

  ****

A jak Wy oceniacie szanse kandydata „obywatelskiego”? Czy Polska skazana jest na kandydata partyjnego?

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.