Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Myślę, że codziennie rano miliony ludzi, którym los tego kraju leży na sercu, budząc się i zaglądając do gazet, telewizorów czy smartfonów, przeciera oczy ze zdumienia: oto za chwilę, zaledwie za kilkanaście tygodni, może nastąpić niewyobrażalna, bo mogąca mieć wręcz historyczne skutki klęska, a tu dorośli ludzie, zdawałoby się, przygotowani do funkcji społecznych, jakie przyszło im pełnić, robią wrażenie, jakby żyli w jakiejś innej, urojonej rzeczywistości niż my, pozostali, większość – wciąż mam taką nadzieję – narodu.

Kłócicie się o szczegóły programowe, o niuanse ideologiczne. Bez wątpienia prawy i skądinąd mądry przecież człowiek, prezes PSL-u, broni jak dziewica cnoty czystości ideowej swej partii przed niemożliwym dla tej partii, a koniecznym dla ratowania kraju aliansem z Wiosną.

Ludzie, jeszcze raz zawołam: opamiętajcie się! Przygotowujcie programy swoich partii zgodne z przekonaniami waszych wyborców, aby w przyszłym, normalnym, wolnym, demokratycznym parlamencie – bo obecny za sprawą partii rządzącej jest takiego parlamentu karykaturą - by wtedy tam podjąć dialog, spierać się, ucierać stanowiska, walczyć o akceptację związków partnerskich czy też nie, przyjmować zalecenia WHO mające w zamierzeniu chronić dzieci przed „złym dotykiem”, przemocą, nie zaś, jak niektóry kłamią, deprawować je czy też ich nie przyjmować.

Na dyskusję o jakimś potworze o nazwie gender, myślę, że wiedząc przecież dobrze, iż jest to potwór cynicznie wymyślony przez obecną władzę, szkoda wam pewno będzie marnować czasu.

Ale to wszystko POTEM, po, daj Boże, ocaleniu ojczyzny, po zwycięstwie. Niektórzy mądrale twierdzą, że ludzie są zmęczeni antypisowską propagandą, że to już nie działa, że trzeba mieć pozytywny przekaz. Przedstawiać konkretny program, tak jak to – jakoby - czyni PiS.

Ale to nieprawda. Powiem mocniej: to jest z pozoru pozytywnie (pozytywistycznie) brzmiące, a w gruncie rzeczy usypiające kłamstwo. Bo sytuacja wygląda tak. Po jednej stronie jest bardzo zróżnicowane w swych poglądach społeczeństwo, którego poglądy powinny, i lepiej lub gorzej to czynią, wyartykułować odpowiednie partie polityczne. Od prawa do lewa. Od głębokich konserwatystów po radykalnych lewicowców.

W demokratycznym państwie prawa takie partie mają swoje reprezentacje w parlamencie i tam wiodą spór, wolny, nieskrępowany (nie po 30 sekund na osobę i ustawa fundamentalna dla państwa w jedną noc!). Decyduje głosowanie. Jeśli aktualna większość nie zadawała większości społeczeństwa, wówczas w wolnych wyborach zwycięża dotychczasowa opozycja. I tak to się toczy w sposób normalny życie polityczne.

Otóż dziś, jak dobrze wiemy, toczy się ono nienormalnie. Już przestaliśmy być państwem prawa, już człowiek, obywatel przestaje – bo jeszcze nie do końca przestał – być podmiotem, staje się przedmiotem władzy państwa, władzy prawie niekontrolowanej. Napisałem prawie, bo wciąż jeszcze niemała grupa sędziów (w zamierzeniu dzisiejszej władzy wkrótce do wyeliminowania) broni z całych sił niezależności sądu od władzy wykonawczej.

I obecnie jedynym fundamentalnym zadaniem wszystkich, podkreślę, WSZYSTKICH demokratów żyjących w tym kraju – a ciągle chce wierzyć, że jest nas większość - jeszcze raz powtórzę: wszystkich od prawa do lewa, jest uratowanie ojczyzny, czyli odsunięcie PiS od władzy. Bo, w odróżnieniu od wymienionych prawicowych, centrowych i lewicowych  d e m o k r a t ó w,  PiS jest partią bez żadnej orientacji ideowej. Mieni się „prawicą”, działając za pomocą chwytów „lewicowych”. Ta partia i jej wódz gardzą poglądami. Mają jeden cel. Jest nim władza. Zatem konieczne jest im do tego uprzedmiotowienie ludzi, narodu. Władza skończenie centralna. Jak u bolszewików. Stąd na razie tylko niechęć do (w perspektywie plan zamienienia go w atrapę) samorządu.

Ta partia głosząca wolę suwerena w gruncie rzeczy gardzi ludem. Jest w karykaturalny sposób narodowa i socjalistyczna (zwracam uwagę na spójnik „i”, żeby nie było pretekstu dla pozywania mnie o pomówienie). Przy czym cyniczne granie hasłami „narodowymi”, wzmocnione cyniczną ochroną środowisk skrajnych, faszystowskich, odgrywa tę samą rolę co niby socjalistyczne zachowania, a w gruncie rzeczy, znów cyniczne, manipulowanie, handlowanie tak zwanym socjalem.

Drodzy Przywódcy Całej Opozycji. Pogubiliście się. Ale pora się pozbierać. Jedyne, najważniejsze hasło nadchodzących wyborów powinno brzmieć: OJCZYZNA W NIEBEZPIECZEŃSTWIE! URATUJMY JĄ! Bo jak teraz jej nie uratujemy, to, obawiam się, potem, gdy PiS, to znaczy jego wódz, dokończy dzieła, myślę, że nie będzie już co zbierać.

W PiS odwrócono znaczenia wszystkich ważnych pojęć, poczynając od prawa i od sprawiedliwości. Na ostatniej konwencji tej partii w miniony poniedziałek prezes posunął się najdalej. Określił, gdzie jest ZŁO. Czyżby dzień wcześniej przeczytał piękny i mądry esej filozofa Marcina Króla w "Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej” o potrzebie DOBRA? Za wszelką cenę chrońmy Dobro. My, nazwani przez prezesa Złem.

PS A jeśli chodzi o niby techniczną, a przecież, wiadomo, ważną sprawę sprawiedliwego sposobu przydzielania mandatów, to przecież wystarczy słuchać rad ludzi mądrych i kompetentnych. Pomysł marszałka Borowskiego wydaje się genialny w swej prostocie.

*Stanisław Brejdygant - ur. w 1936 r., aktor, reżyser, scenarzysta, pisarz i dramaturg

******

Czekamy na wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.