Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aleksandra Kusiak jest studentką czwartego roku fizyki na Uniwersytecie Pensylwanii

Przemysław Macholak jest studentem czwartego roku stosunków międzynarodowych i ekonomii na Uniwersytecie Pensylwanii

Quynh Nguyen jest studentką drugiego roku ekonomii na Haverford College

Mamy problem z edukacją, a “systemowe” reformy, serwowane przez kolejne rządy, zamiast skupić się na składnikach i sposobie przyrządzenia dania, od lat bardziej przypominają dyskusję o rodzaju zastawy, na której najlepiej podać specjalność szefa kuchni. Zamiast czekać na niestrawność przyszłych pokoleń, wykorzystajmy obecną sytuację do wymienienia się przepisami, zwłaszcza wtedy, gdy mamy przywilej kosztowania dań z najlepszych restauracji całego świata: studenci czołowych zagranicznych uczelni, porozmawiajmy o edukacji!

Polscy studenci na topowych uniwersytetach to często jedne z bardziej licznych i zaangażowanych grup narodowościowych za granicą. Język polski można usłyszeć na renomowanych uczelniach nie tylko z pierwszej setki, ale i z pierwszej dziesiątki Listy Szanghajskiej, na najlepszych uniwersytetach amerykańskich, brytyjskich i w kontynentalnej Europie.

Poza indywidualnymi osiągnięciami, potrafimy też działać razem i chcemy się ze sobą spotykać, co często owocuje czymś więcej niż tylko wspólnym celebrowaniem wydarzeń kulturalnych czy kontaktami zawodowymi. Flagowe wydarzenia najprężniejszych stowarzyszeń polskich studentów, jak LSE Polish Economic Forum czy Science: Polish Perspectives, przez lata zbudowały taką renomę, że czołowym polskim naukowcom, przedsiębiorcom, pracodawcom i politykom po prostu nie wypada się na nich nie pojawić. Potencjał środowiska warto wykorzystać.

 Różnorodność dodaje smaku

Nasze drogi na wymarzone uczelnie czy aspiracje po ukończeniu studiów są często skrajnie odrębne, a różnice w naszych doświadczeniach edukacyjnych są szczególnie widoczne. Niektórzy z nas czują się "sumą" wszystkiego, co najlepsze w polskiej oświacie, w tym ciężkiej pracy wybitnych i równocześnie wybitnie niedoinwestowanych nauczycieli pasjonatów.

Inni uważają, że znaleźli się w miejscu, gdzie dziś są, ponieważ nie dali się stłamsić źle zaprojektowanemu systemowi, który zabija kreatywność, a większość nauczycieli nie chce lub nie potrafi stymulować zainteresowań i tylko przygotowuje “pod klucz odpowiedzi”. Są wśród nas absolwenci czołowych liceów z największych polskich miast, co roku “produkujących” przyszłych studentów Oxbridge i Ivy League.

Są wśród nas ludzie ze wsi, którzy na pytanie, gdzie chodzili do szkoły, odpowiadają, że „w całkiem dużej wiosce, liczącej aż 200 mieszkańców”. Niektórzy z nas przez całe życie uczęszczali do szkół prywatnych, inni mieli możliwość dokształcania się na korepetycjach czy otrzymywali pomoc od płatnych konsultantów edukacyjnych, a jeszcze inni po szkole dorabiali na utrzymanie. Część z nas jest już wychowana w obcym systemie edukacyjnym, odwiedza Polskę tylko przy okazji wakacji czy rodzinnych wesel. Wreszcie są ci, którzy sytuują się gdzieś pomiędzy: ta grupa dzięki wsparciu rodziców, prywatnych firm czy funduszy stypendialnych mogła na własnej skórze porównać różne podejścia stosowane w kształceniu młodych ludzi.

To nie jest proste (danie), ale przecież nie lubimy się (w kuchni) nudzić

Pomimo różnic, łączy nas przynajmniej jeden punkt wspólny: lubimy trudne wyzwania. Studiujemy po to, żeby zadawać skomplikowane pytania i szukać na nie odpowiedzi, a poprzez m.in. samozaparcie udało nam się przekuć wizję wymarzonych studiów w rzeczywistość. Wykorzystajmy te cechy i unikalną perspektywę wynikającą z różnorodności naszych doświadczeń edukacyjnych i zabierzmy głos.

Dotychczasowe przepisy nie podają dokładnych miar potrzebnych do ugotowania idealnego dania edukacyjnego, a listę potrzebnych składników można wydłużać do woli. Porozmawiajmy o tym, czego oczekujemy od szkoły, do czego powinna przygotowywać, zastanówmy się nad pozycją społeczną pedagogów, sposobami przyciągania najzdolniejszych absolwentów szkół średnich do zawodu nauczyciela i rolą rodziców w systemie oświaty. Jeśli “takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie”, a my przecież często niemal zupełnie podporządkowujemy nasze życia celowi zdobycia możliwie jak najlepszej edukacji, zastanówmy się, jakiego „chowania” chcemy dla naszego młodszego rodzeństwa, a w przyszłości własnych dzieci.

Naradźmy się przy kuchennym stole

Spotkajmy się i spróbujmy dodać naszą cegiełkę do budowy społeczeństwa obywatelskiego, o którym przez tyle lat słuchaliśmy podczas lekcji. Inicjatywa Narady Obywatelskiej o Edukacji (NOoE) zapoczątkowana przez pedagogów skupionych wokół grupy JaNauczyciel wydaje się dobrym punktem wyjścia do takiej rozmowy. Zaprośmy do dyskusji także nauczycieli akademickich, pracowników naukowych, przedstawicieli lokalnych polskich społeczności. I zobaczmy, co z tego wyjdzie. Drogie Polskie Stowarzyszenia na uczelniach brytyjskich, amerykańskich, holenderskich, niemieckich, luksemburskich i chińskich: warto rozmawiać zarówno w pięcio-, jak i pięćdziesięcioosobowych grupach. Im więcej kucharek, tym większa szansa na lepsze przepisy!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.