Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z wykształcenia jestem nauczycielem, gdyż ukończyłem Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych. Mając też tytuł magistra filologii angielskiej, z powodzeniem mógłbym uczyć j. angielskiego w szkole podstawowej i w liceum. Nie uczę, bo nauczyciele mają za niskie pensje – ludzie wykształceni, często z niejednym tytułem oraz wieloma kursami i szkoleniami w dorobku. Pochodzę jednak z rodziny nauczycielskiej, także moja żona jest nauczycielką:

- mama (nauczyciel dyplomowany): nauczanie początkowe i angielski

- tata (nauczyciel dyplomowany): nauczanie początkowe, muzyka, plastyka, wychowanie fizyczne, gimnastyka korekcyjna

- stryj (nauczyciel dyplomowany): historia, wiedza o społeczeństwie

- stryjenka (nauczyciel dyplomowany): nauczanie początkowe, wychowanie do życia w rodzinie

- żona (nauczyciel kontraktowy): matematyka, informatyka, muzyka i plastyka

- teściowa (nauczyciel dyplomowany, wicedyrektor): przyroda i geografia

- kuzynka (nauczyciel kontraktowy): nauczanie początkowe

Żona, nauczyciel z czteroletnim stażem pracy, mając wychowawstwo, w marcu 2018 r. z wszelkimi możliwymi dodatkami zarobiła 2053,30 zł netto; natomiast będąc na macierzyńskim, w lutym 2019 dostała 1893,17 zł netto z dodatkami. 

Fakt. Miałem rodziców i stryjostwo przez sześć tygodni wakacji całkowicie na wyłączność. Piękne to było dzieciństwo. Ale pamiętam również, że na te wakacje zbierało się cały rok, by pojechać na tydzień nad morze lub w góry. Za granicę pojechaliśmy dopiero, jak zacząłem studia, trochę się usamodzielniłem.

Pamiętam też, że rodziców wieczorami nie było za dużo w domu. Albo sprawdzanie sprawdzianów i zeszytów, albo zebrania rodziców i rady pedagogiczne, albo stos papierów - od świadectw po chociażby plan pracy z uczniem zdolnym. Nie wiem także, czy jak jakiś rodzic czy dyrektor dzwonił do rodziców wieczorem po godzinie 20, to można ten czas nazwać czasem w 100 proc. wolnym...

Praca nauczycieli jest trudna i coraz mniej doceniana. Zdarzają się tacy rodzice, którzy sami orłami w szkole nie byli, a w rozmowie z nauczycielami są roszczeniowi i pretensjonalni, jakby pozjadali wszystkie rozumy. Powód? Jakimś cudem zarabiają więcej, albo po prostu przyszła taka moda na brak szacunku do nauczyciela. Dziś uczeń i rodzic może z nauczycielem zrobić wszystko, a jak nauczyciel źle potraktuje niegrzecznego ucznia, to już robi się z tego wielką aferę.

Każdy kolejny rząd swoją kolejną „deformą” przyczynił się do upadku polskiej edukacji. Każda reforma była tylko cząstkowa. Zgadzam się z wieloma osobami, że należałoby znieść lub gruntownie zreformować Kartę nauczyciela. Ale przede wszystkim nauczycielom należy podnieść pensję podstawową, tak by godnie zarabiali w odniesieniu do swojego wykształcenia i odpowiedzialności, jaką ponoszą.

***

Drodzy nauczyciele, jak wygląda Wasz dzień w pracy? W szkole i w domu, bo przecież tam też dużo pracujecie. Ile godzin poświęcacie pracy, jakie dostajecie za to wynagrodzenie? Co lubicie najbardziej w swoim zawodzie, a co chcielibyście natychmiast zmienić?

Pokażcie nam prawdziwy Dzień Nauczyciela, dzień z Waszego życia, opiszcie go przed strajkiem. Każdy nauczyciel, który podzieli się z nami swoim doświadczeniami (adres: listy@wyborcza.pl), a jego list zostanie przez nas opublikowany, dostanie roczną prenumeratę cyfrową „Wyborczej”.

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.