Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czym kończy się polityka nienawiści, pokazało ostatnie tragiczne wydarzenie w Gdańsku. W tym kontekście chciałbym przytoczyć ważne słowa wypowiedziane w trakcie uroczystości pogrzebowych brutalnie zamordowanego prezydenta Gdańska śp. Pawła Adamowicza, które padły z ust dominikanina ojca Ludwika Wiśniewskiego (…) trzeba skończyć z nienawiścią i nienawistnym językiem, trzeba skończyć z pogardą, z bezpodstawnym oskarżaniem innych (…). Mam niewielką nadzieję, że nie tylko te słowa, ale całe to niezwykle mądre wystąpienie stanowiące swoiste przesłanie politycy PiS na co dzień epatujący swoją religijnością wezmą sobie do serca, pomimo że dawno zapomnieli o chrześcijańskiej miłości bliźniego i prawdziwym rachunku sumienia.

Dlaczego tak uważam i dlaczego głównie oni? Nienawiść, szkalowanie przeciwników, obrażanie, pogarda, rzucanie bezpodstawnych oskarżeń mocno oraz trwale związane są z uprawianiem i rozumieniem polityki przez partię rządzącą oraz cały obecny obóz władzy.

Twierdzę to z całą odpowiedzialnością, ponieważ sam tego doświadczyłem, stając się obiektem bezpodstawnych, fałszywych oskarżeń i ataku ze strony polityków PiS, którzy zrujnowali mi życie, odarli z godności, niszcząc wszystko, na co tak ciężko pracowałem, w co wierzyłem, z czego byłem tak dumny. Przesadzam?

Wyobraźmy sobie więc wyższego oficera Policji, który jako bardzo młody, początkujący milicjant ukończył w 1990 r. (po transformacji ustrojowej) Akademię Spraw Wewnętrznych w Legionowie i jako 23-letni podkomisarz trafił bezpośrednio do pionu kryminalnego Policji, gdzie zajmując się zwalczaniem pospolitej przestępczości, szybko zrozumiał, że skuteczność działania w tym zakresie uwarunkowana jest w niewielkim stopniu zdobytym wykształceniem, lecz przede wszystkim prowadzoną pracą operacyjną, rozpoznaniem środowiska przestępczego oraz posiadanym doświadczeniem zawodowym. Nieodłącznym elementem tej pracy jest odbijający się na zdrowiu stres, smród melin, rozkładającego się ciała i konfrontacja z różnego rodzaju bandytami, złodziejami, ludźmi stanowiącymi najgorszy margines społeczny.

Ten sam policjant po służbowym przeniesieniu do Centrum Szkolenia Policji był specjalistą, ekspertem, awansował na stanowisko naczelnika wydziału. Jego zakres obowiązków obejmował m.in. nadzór nad: sprawami mobilizacyjno-obronnymi, legislacją, public relations, kontrolą zarządczą, funkcjonowaniem Międzynarodowego Centrum Szkoleń Specjalistycznych Policji. Stale podnosił swoje kwalifikacje – poza uzupełniającymi studiami magisterskimi ukończył również studia podyplomowe na: Uniwersytecie Warszawskim, Wojskowej Akademii Technicznej, Uniwersytecie Łódzkim.

Koordynował pracę różnego rodzaju zespołów zadaniowych związanych m.in. z przygotowaniem Policyjnego Centrum Dowodzenia do operacji HAT TRICK – zabezpieczenia Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej „EURO 2012”, Kynologicznych Mistrzostw Policji, Finału Konkursu Policjant Ruchu Drogowego, odpowiadał też za logistyczne przygotowanie odprawy ministra spraw wewnętrznych i administracji z szefami podległych służb podsumowującej stan przygotowań do szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży.

Oficer ten za swoją pełną zaangażowania służbę był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. Został odznaczony Krzyżem Zasługi, Medalem za Długoletnią Służbę, za Zasługi dla Obronności Kraju, Odznaką Zasłużony Policjant. Fundacja Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach za udzielane wsparcie oraz wspomaganie jej statutowej działalności uhonorowała go medalem Cordi Nobile -Szlachetnemu Sercu.

A teraz wyobraźmy sobie, że ten sam oficer Policji (po 30 latach służby) zaraz po przejściu na policyjną emeryturę, którą otrzymywał tylko przez jeden miesiąc – we wrześniu 2017 r. - został na podstawie represyjnej, pseudodezubekizacyjnej ustawy (sztandarowego projektu politycznego partii Prawo i Sprawiedliwość) zaliczony do grona funkcjonariuszy totalitarnego państwa, oprawców i zbrodniarzy.

Zgodnie z deklaracją Premiera RP Mateusza Morawieckiego, wygłoszoną na forum Parlamentu Europejskiego, emeryturę mundurową odebrano mu i wielu pozytywnie zweryfikowanym funkcjonariuszom w ramach (…) obniżania emerytur specjalnym agentom służby komunistycznej – tych służb, które mordowały polskich bohaterów (…)?!

Zasadnicze pytanie: jakież to ujawnione, po ponad ćwierć wieku służby w Policji, zbrodnie były tego powodem? Otóż jedynie… fakt uczestnictwa w szkoleniu oficerskim, które stanowiło źródło jego kariery zawodowej, licznych awansów w stopniu i stanowisku wyłącznie w demokratycznej RP. W ramach swoistej schizofrenii państwo polskie najpierw doceniło uzyskane przez niego kwalifikacje, awansując go kolejno na stopień: podkomisarza, komisarza, nadkomisarza, podinspektora, mł. inspektora, aby następnie z tego samego powodu, wykazując się przy tym skrajną nielojalnością, odebrać mu policyjną emeryturę.

Twierdząc (wbrew oczywistym faktom), że jako początkujący 20-letni milicjant nie uczył się oraz nie podnosił kwalifikacji, nie napisał i nie obronił pracy dyplomowej, tylko pełnił służbę na rzecz jakiegoś państwa totalitarnego (cokolwiek w tym przypadku miałoby to oznaczać?!).

Ja sam nie potrafiłbym sobie tego wyobrazić i w to uwierzyć, gdyby nie była to moja historia oraz wielu pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy, których nieodpowiedzialni, populistyczni politycy znieważyli, dyskredytując, rzucając najcięższe, bezpodstawne oskarżenia.

To mnie, jak i wielu innym napluli na oficerskie pagony i mundur, pokazując, jak rozumieją przywracanie, w ramach barbarzyńskiej odpowiedzialności zbiorowej, elementarnego poczucia sprawiedliwości społecznej. Wszystko to stało się przy aprobacie, a także poparciu prezydenta RP, który mam wrażenie, i przykro mi to pisać, nie sprostał roli strażnika konstytucji lub jej po prostu nie rozumie.

Dlaczego to zrobili? Bo w obecnej sytuacji bezkarnie mogą... Przy tej skali kłamstw, manipulacji, szczuciu i szkalowaniu tysięcy pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy im się to po prostu politycznie opłaca. Ta polityka nienawiści, dzielenia społeczeństwa, szukania wroga w moim przypadku sprowadzona została do całkowitego absurdu.

Odnosząc się do stosowanej przez polityków PiS narracji, opozycję demokratyczną „mordowałem” w stanie wojennym, będąc uczniem szkoły podstawowej, „ponoszę moralną odpowiedzialność” za męczeńską śmierć śp. księdza Jerzego Popiełuszki, choć przygotowywałem się wtedy do matury. Moja emerytura mundurowa wypracowana praktycznie w całości w policyjnej służbie demokratycznej Rzeczypospolitej została w bezpodstawny i nikczemny sposób, w związku z ukończonym szkoleniem oficerskim, uznana za „nienależne przywileje”.

Zastanawiam się, jak trzeba być podłym, aby z pobudek czysto politycznych ustawowo, w ramach odpowiedzialności zbiorowej, zniszczyć życie tysiącom ludzi, drastycznie obniżając przysługujące im z mocy prawa emerytury (w większości wypracowane w III RP), wprowadzając ustawowe zapisy, w ramach których te świadczenia nigdy nie będą mogły być wyższe niż tzw. średnia zusowska, a w wielu przypadkach emerytura minimalna. Brutalnie mówiąc, dzięki temu systemowemu rozwiązaniu represjonowani funkcjonariusze nigdy nie będą w stanie odpracować tego, co im populistyczni politycy ustawowo zagrabili, stosując odpowiedzialność zbiorową.

Demokratyczną Polskę przekształcono nie tylko w kraj, który nie uznaje praw nabytych, nie dotrzymuje zawartych z obywatelami umów, nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, ale również nie szanuje własnych odznaczeń i medali, za nic mając dokonania ludzi, którzy zostali nimi uhonorowani.

To smutne i tragiczne, jak łatwo było, manipulując opinią publiczną, np.: epatując wysokością generalskich emerytur, stosując bezczelne insynuacje o oprawcach oraz ich nienależnych przywilejach (przy zupełnej bierności większości polityków i wolnych mediów), pozbawić kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy Policji i innych służb III RP konstytucyjnych praw, w tym również możliwości ich dochodzenia przed wolnym, niezawisłym sądem w sporze z coraz bardziej autorytarną władzą.

W moim przypadku Instytut Pamięci Narodowej twierdzi, że tylko realizuje zapisy tej represyjnej ustawy, bez analizy zakresu czynności wykonywanych przez poszczególnych funkcjonariuszy, jednoznacznie deklarując, że władczą decyzję w tej sprawie podejmuje Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA, który ze swej strony stoi na stanowisku, że jest związany informacją IPN i w ogóle jej nie weryfikuje. Oba organy odsyłają po merytoryczne rozstrzygnięcie „co do istoty sprawy” do sądu, a ten przez ponad rok uchyla się od odpowiedzialności oraz oceny materiału dowodowego nawet w tak absurdalnej sprawie jak moja, zasłaniając się koniecznością zajęcia stanowiska przez ”fasadowy” Trybunał Konstytucyjny, który też nie zamierza tego robić. I „koło się zamyka”.

Tak w praktyce, po przeprowadzonej przez polityków PiS „reformie” sądownictwa i uzyskanym w ten sposób tzw. efekcie mrożącym, przed którym przestrzegał Rzecznik Praw Obywatelskich, wygląda realizacja zagwarantowanego obywatelom w art. 45 Konstytucji RP prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez uzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.

Politycy PiS wykazali się niesamowitą skutecznością w odzieraniu pod byle pretekstem funkcjonariuszy różnych służb z godności, honoru, praw nabytych. Nie ma chyba przy tym granic hipokryzji, obłudy i zwykłej ludzkiej przyzwoitości, których nie byliby w stanie przekroczyć, dążąc do wytyczonych celów: władzy absolutnej, demontażu fundamentów demokratycznego państwa prawa, podzielenia polskiego społeczeństwa na „różne sorty i kategorie”, czego nie tylko ja tak boleśnie doświadczyłem.

Zastosowane ustawowo represje mające bezpośredni i udowodniony związek ze śmiercią kilkudziesięciu dotkniętych nimi funkcjonariuszy (m.in. w wyniku samobójstw), w przeciwieństwie do wydarzeń w Gdańsku, przeszły bez echa. Muszę jednak zwrócić uwagę wszystkim kłamcom i oszczercom siejącym fałszywe, bezpodstawne oskarżenia oraz partyjną propagandę, że są to tragedie ludzi mających poczucie odrzucenia przez państwo polskie, całkowitej bezradności wobec fali hejtu, pogardy, bezprawia i niesprawiedliwości, jaka ich spotkała. Populistyczni politycy skazali ich w ramach odpowiedzialności zbiorowej na życie w skrajnym ubóstwie, obniżając im świadczenia w wielu przypadkach do poziomu emerytury minimalnej – kwoty ok. 850 zł. Cynicznie słowa ministra Mariusza Błaszczaka: (…) wiele ludzi żyje za taka kwotę i daje radę (…) – pozostawiam  bez komentarza.

Mój list otwarty, który jest formą protestu wobec postawy polityków partii o absurdalnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość, chciałbym skończyć tak jak zacząłem – kolejnym fragmentem wystąpienia przywołanego wcześniej zakonnika. (…) Człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju i będziemy tego przestrzegać (…). Niestety coś mi mówi, że politycy PiS ochoczo „bijący się w cudze piersi” również tego apelu nie wezmą sobie do serca, o porządnym rachunku sumienia w ich przypadku nie warto nawet wspominać.

mł. insp. w st. spocz. Tomasz Piechowicz

****

Czekamy na Wasze listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.