Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wzywamy polskie władze, by przestały nękać i zastraszać niezależnych dziennikarzy i ich redakcje. To praktyki, do których doszło w ostatnich tygodniach.

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, i senator Grzegorz Bierecki, członek Prawa i Sprawiedliwości, skrajnie konserwatywnej partii rządzącej w Polsce, zagrozili w zeszłym tygodniu, że pozwą pięciu dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, jeśli nie usuną oni siedmiu rzekomo zniesławiających ich artykułów ze strony internetowej dziennika.

W artykułach tych przedstawiono uwikłania Glapińskiego i Biereckiego w poważny skandal korupcyjny w Komisji Nadzoru Finansowego. Te doniesienia trzy tygodnie temu zmusiły szefa KNF do podania się do dymisji.

Zaledwie kilka dni wcześniej, 23 listopada, członkowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) udali się do domu Piotra Wacowskiego, reportera i operatora telewizji TVN, by wręczyć mu wezwanie do stawienia się na przesłuchanie w prokuraturze w związku z podejrzeniem „szerzenia ideologii nazistowskiej".

Pretekstem do tego śledztwa było nagranie, na którym widać wykonywany przez Wacowskiego gest hitlerowskiego pozdrowienia. Wacowski wykonał go, by nie wzbudzać podejrzeń podczas nagrywania ukrytą kamerą spotkań neonazistów, które TVN pokazała w styczniu ubiegłego roku. Scena z pozdrowieniem Wacowskiego została w jakiś sposób uzyskana przez prorządowy portal wPolityce.pl.

TVN natychmiast zaprotestowała, przy wsparciu Towarzystwa Dziennikarskiego (TD), które uznało śledztwo za absurd. Następnego dnia Prokuratura Krajowa wycofała się z niego, ogłaszając, że „ściganie reportera TVN jest przedwczesne”. Sprawę skierowano do Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Ponieważ TVN jest własnością amerykańskiej grupy medialnej Scripps Networks Interactive, reakcja USA była szybka. Ambasador USA Georgette Mosbacher napisała list do polskiego premiera, wyrażając „głębokie zaniepokojenie” sposobem, w jaki potraktowano TVN. Zaznaczyła, że ma nadzieję, iż władze „powstrzymają się od atakowania, nie mówiąc już o ściganiu, niezależnych dziennikarzy".

Już podczas wizyty w polskim parlamencie 21 listopada Mosbacher wyraziła obawy związane z planami legislacyjnymi dotyczącymi „repolonizacji” mediów w kraju przez narzucenie limitu kapitału zagranicznego w przedsiębiorstwach medialnych w Polsce. – Gdyby było coś, co mogłoby zagrozić stosunkom między Stanami Zjednoczonymi a Polską, to byłby to atak na wolność mediów – powiedziała.

W tak napiętej atmosferze 29 listopada na policję został wezwany reporter śledczy „Newsweeka Polska” Wojciech Cieśla za rzekome ujawnienie w jednym z artykułów adresu Mariusza Muszyńskiego – byłego agenta polskiego wywiadu. W rzeczywistości artykuł nie podawał adresu, a jedynie opisywał luksusową okolicę, w której Muszyński mieszka.

„Wszystkie te prześladowania są częścią kampanii, którą polski rząd prowadzi od 2015 r. przeciwko niezależnym mediom, kampanii mającej na celu zagłodzenie krytycznych mediów, uniemożliwienie dziennikarzom prowadzenia śledztw oraz repolonizacji mediów w niedalekiej przyszłości” – mówi Pauline Ades-Mével, szefowa działu Unii Europejskiej i Bałkanów Reporterów bez Granic. Polski rząd przekształcił państwowe media w narzędzie propagandowe i stara się to samo zrobić z niezależnymi mediami. RSF popiera apel „Gazety Wyborczej”, by bronić wolności prasy i nie płaszczyć się przed władzami.

Polska od kilku lat systematycznie spada w Światowym Indeksie Wolności Prasy RSF. Obecnie na 180 krajów zajmuje 58. miejsce.

tłum. bart

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.