Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do tej pory nauczanie indywidualne dla dzieci niepełnosprawnych mogło być realizowane zarówno w szkole, jak i w przedszkolu lub w domu. Niestety, okazuje się, że szkoła dla niepełnosprawnej młodzieży to był zbyt duży luksus. Nowe rozporządzenie minister Zalewskiej zlikwidowało tę możliwość.

Chciałam pogratulować minister wprowadzenia nowej formy eutanazji w białych rękawiczkach. Jest to tak zwana eutanazja społeczna. Dziecko niepełnosprawne pozbawione interakcji z rówieśnikami praktycznie w stu procentach przypadków czuje się odmieńcem, ma obniżone poczucie własnej wartości i na różnych etapach swojego życia może doświadczyć zaburzeń lękowych lub nawet depresyjnych.

Pomysł minister Zalewskiej oceniam źle. Po co dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej normalny poziom kompetencji i niezaniżona samoocena? O zgrozo, jeszcze wyrośliby na świadomych obywateli i zaczęliby domagać się swoich praw!

Przecież powszechnie wiadomo, że osobom niepełnosprawnym do szczęścia wystarczy pielucha i brak kolejki w aptece. Sama jestem osobą niepełnosprawną i wiem, jak izolacja w domu wpływa na sferę społeczną życia człowieka. Powiem jedno: takie traktowanie dzieci jest niehumanitarne.

***

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.