Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pan Premier prof. Leszek Balcerowicz, tak jak ja, uczestnik protestów przeciw niszczeniu niezależnego sądownictwa i demokracji w Polsce przez PiS pod Sądem w Olsztynie, powiedział, że należy wyraźnie rozróżniać pomiędzy aktywistami PiS a wyborcami PiS. I generalnie zgoda. Aktywista Piotrowicz dewastujący polskie prawo - „on wiecznie walczy z opozycją, za komuny walczył z opozycją i tak mu zostało, nadal walczy z opozycją” - to zupełnie ktoś inny niż źle wykształcona, pozostająca pod wpływem księdza z Torunia babcia ze wsi, nieznająca świata i niezdolna do głębszej refleksji, „babcia”, która została wychowana w religijnej obrzędowości, żyjąca z biedarenty.

Tak, te różnice należy widzieć. Co więcej, tak jak każdemu człowiekowi należy się szacunek, tak samo należy się szacunek osobie ludzkiej jako takiej. Nawet wyborcy PiS, choć przyznam, że to dla mnie trudne. Kiedy słuchałem Pana Profesora Balcerowicza, przypomniało mi się zdjęcie, fotografia z czasów III Rzeszy. Ta fotografia przedstawia tłumy obywateli na jakimś partyjnym wiecu NSDAP. Wszyscy uczestnicy tego wiecu trzymają ręce uniesione w górę w faszystowskim geście pozdrowienia. Tylko jeden człowiek trzyma je skrzyżowane na piersiach. To prosty robotnik. Nie intelektualista, nie nauczyciel, lekarz, nie urzędnik. A jednak nie dał się zwieść.

Pozostali to wyborcy NSDAP. Oni wybrali tę partię do władzy w demokratycznych wyborach. Ich ujął program zdobywania przestrzeni życiowej na Wschodzie, ujął i przekonał ich program mówiący o tym, że oni to „nadludzie”, a ci ze Wschodu to „podludzie”(dziś takich określa się jako ludzi gorszego sortu), oni uwierzyli, że światowemu kryzysowi ekonomicznemu winni są Żydzi, uwierzyli, że Aryjczycy są lepsi niż Semici, uwierzyli w 1000-letnią Rzeszę „od morza do morza”, a nawet od oceanu do oceanu. Ochoczo korzystali w gospodarstwach rolnych z pracy niewolniczej, korzystali w fabrykach, ochoczo donosili na członków organizacji Biała Róża, którzy w wyniku tego donosu zostali skazani na karę śmierci.

Donosili wspólnie i rektor Uniwersytetu Monachijskiego, i woźny tegoż Uniwersytetu. Wyborcy NSDAP ochoczo korzystali z przywilejów socjalnych, jakie dawała III Rzesza. To byli „tylko wyborcy”. To nie byli aktywiści NSDAP. Czy z tego tytułu należy im się szacunek? Oni tylko wybijali szyby w żydowskich sklepach, tylko palili książki zdegenerowanych pisarzy, tylko bojkotowali żydowskie sklepy i żydowskich lekarzy, oni tylko gardzili Słowianami – podludźmi.

Oni tylko wypełniali rozkazy. Czy im należy się szacunek? Przecież oni tylko wybrali, tylko się przyglądali. Ale co wybrali? Zło w czystej postaci. Czy to, że byli gorzej wykształceni, byli z małych miast i wsi, czy to ich tłumaczy?

Dziś inni ludzie przyglądają się spokojnie dewastacji prawa, dewastacji ekonomii, dewastacji dyplomacji, dewastacji opinii o Polsce w świecie, bo otrzymali 500 plus. Czy ich wyborom należy się szacunek? Niestety nie mam dla tych ludzi szacunku. Bo z jakiego powodu mam szanować wybory gorzej wykształconych, podatnych na populizm i religijne wpływy Kościoła ludowego, Kościoła „chłopskich synów”? Mam szacunek dla osób, nie mam szacunku dla ich wyboru, który dewastuje moją ojczyznę.

Uważam, że należy znaleźć język komunikacji, język dotarcia do tych ludzi, język, który są w stanie przyjąć, zrozumieć. Język, który ich przekona. Nie przedstawiać głębokich analiz podatkowych, głębokich racji historycznych czy filozoficznych. Znaleźć język prostego przekazu, język, który mogą zrozumieć.

I nie chodzi mi o język pogardy dla człowieka prostego, nie o wypowiedź ex catedra, wypowiedź protekcjonalną „mądrego do głupiego”. To ma być język komunikacji z uwzględnieniem ich racji. Bo ci ludzie mają swoją opowieść, mają swoje problemy, mają swoją wizję świata.

Ten przekaz można uzyskać, idąc drogą Gandhiego. On najpierw poznał Indie, najpierw odbywał podróż trzecią klasą ze zwykłymi Hindusami, hodowcami kóz, zbieraczami bawełny i rolnikami, robotnikami. Podróż z prostymi ludźmi. I Gandhi, elitarny prawnik, który ukończył Oksford, rozumiał Indie, rozumiał Hindusów, poznał język, jakim się komunikują. I nauczył się mówić tym językiem. I mówił nim, i powstały wolne Indie.

Uwolnienie Polski od PiS, powrót do europejskiej rodziny narodów, powrót do Europy i wolnego świata to nasz obowiązek. Stop dla łamania prawa, państwa populistycznego, państwa religijnego, państwa wyznawców Rydzyka i zamachu smoleńskiego. Dość wstydu. Polska musi teraz naprawdę wstać z kolan. Czasu mamy już mało. Nie mam szacunku ani dla tych, co głosowali za przestrzenią na Wschodzie, ani dla tych, co za 500 godzą się na dewastację państwa.

Maciej Michalik, Prof. UWM w Olsztynie

****

Szacunek dla wyborców PiS? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.