Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po przeczytaniu artykułu „Mówicie dość wycinkom” pragnę przede wszystkim podziękować i wyrazić wielki szacunek Joannie Liddane i jeszcze kilku osobom z Zielonej Góry za niezłomną, bezinteresowną walkę o drzewa, o zieleń, o naturę.

Ludziom broniącym życiodajnego drzewostanu przypina się, w naszym mieście, pobudki polityczne. To bzdura. Ktoś mądry, szanowany architekt, napisał ostatnio w mediach społecznościowych jakże trafny komentarz: „Każdy kto wycina drzewa, działa na niekorzyść człowieka - z polityką nie ma to nic wspólnego".

Na marginesie dodam, iż marzę, aby Zieloną Górę w ratuszu reprezentowali specjaliści, aktywiści, społecznicy, ludzie, którzy kochają ten gród z poszanowaniem dziedzictwa historycznego, kulturowego i przyrodniczego historii i z wizją na zrównoważony rozwój (choćby jak w Berlinie czy Amsterdamie) - nie politycy z partii lub przefarbowani na bezpartyjnych działacze polityczni.

Moja historia jest jak tysiące innych. Na podwórku osiedla Piastowskiego posadzono drzewa, gdy byłem dzieckiem. Między dwoma blokami. Rosły wraz ze mną przez 40 lat. Gdy przerosły oba bloki, choć były wspaniałym buforem między betonem, ścięto je. Ludzie płakali.

Gdy wybiegłem, aby spytać pilarzy - dlaczego? - odpowiedzieli, że to wola mieszkańców. W spółdzielni dowiedziałem się, że ta „wola" to jeden, powtórzę, jeden list od mieszkańca, któremu drzewa zasłaniały słońce w godzinach porannych. Na marginesie - mieszkańca wprowadzonego do bloku kilka miesięcy wcześniej. Tak oto głos jednej osoby zadecydował o tym, że ludzie stracili nie tylko tlen, ale też naturalną zasłonę. Pozostaje oglądać sąsiadów z naprzeciwka przy rosole...

Brak mi racjonalnego wytłumaczenia, iż nie słucha się setek głosów za obroną zieleni. A jednostka tak łatwo decyduje o degradacji.

***

Wyborcza to Wy! Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.