Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mateusz Morawiecki stwierdził w Berlinie, że w 1968 roku nie było Polski. Tak więc za „obrzydliwe” traktowanie Żydów Polska nie odpowiada. To ciekawe zdanie, bardzo ciekawa opinia. Bo idąc tym tropem, można stwierdzić, że w latach 1933-45 nie było Niemiec, był tylko reżim faszystowski, tak więc nie wolno Niemcom przypisywać komór gazowych, nie wolno przypisywać Niemcom krematoriów, nie wolno przypisywać Auschwitz, bo przecież nie było Niemiec, tylko był reżim faszystowski Adolfa Hitlera.

Myśląc tymi kategoriami, chcę także napisać, że to nie Żydzi ukrzyżowali Chrystusa, ponieważ skazał go na śmierć namiestnik rzymski, niejaki Poncjusz Piłat, chłostali go żołnierze rzymscy, którzy zresztą także wykonali egzekucję, własnymi rękoma przybijając do krzyża. Państwa Izrael nie było wtedy. Było Imperium Rzymskie.

Nie wolno także obciążać Ukraińców za Wołyń, ponieważ nie było państwa ukraińskiego, tylko Ukraina była zajęta przez reżim faszystowski. Podkreślam - nie było wolnej Ukrainy. Z jakiego więc tytułu Polacy mają żal do Ukraińców?

Podwójne standardy

W 1968 roku Marzec ’68 mógł zaistnieć, ponieważ trafił na podatny na moczarowsko-gomułkowską propagandę, antysemityzm Polaków. Przecież to Polacy przejęli mienie pożydowskie w czasie wojny, kiedy to w ramach ostatecznego rozwiązania znikali Żydzi z polskich miast, miasteczek i wsi.

I w okresie Marca ’68 często zwykli ludzie - Polacy zajmowali mieszkania, których Żydzi „się zrzekali” lub sprzedawali po cenach „nierynkowych” zmuszeni do wyjazdu z ojczystego kraju. To Polacy wyrzucili Marka Edelmana ze szpitala, a cieć do tego szpitala go nie wpuścił, mówiąc: „Żydów do szpitala nie wpuszczamy”. Czy to nie Polacy stali z transparentami Syjoniści do Syjamu? Czy to nie aktyw robotniczo-chłopski tłukł studentów? A jakiej narodowości był ten aktyw? Jakiej narodowości byli milicjanci i ormowcy? Czy to byli wyłącznie przedstawiciele mniejszości żyjących w Polsce? Może to wręcz Żydzi bili studentów?

Antysemici bardzo chętnie mówią o udziale Żydów w aparacie represji PRL. Ale przecież państwa polskiego wtedy nie było, nawet w latach 1944-48 nie było państwa Izrael, więc ci stosujący komunistyczne represje Żydzi chyba niewinni są, stosując logikę (brak logiki) Morawieckiego.

Tak więc we wszystkich wypowiedziach przedstawicieli obecnego reżimu mamy podwójne standardy i wymagania. Mamy filozofię Kalego. Polacy są dobrzy, niezdolni do podłości, zawsze niewinni. W Jedwabnem, Goniądzu, Radziłowie, Wąsoszu niewinni, bo nie było państwa polskiego, kiedy dzika tłuszcza wprowadzała Żydów do stodoły, oblewała tę stodołę z żywymi ludźmi benzyną i podpalała lub tłukła Żydów drągami czy siekierami.

Tak samo niewinni byli Polacy w około 30 czy 42 miejscowościach w czasie „łomżyńskiego lata 1941”, w których doszło wtedy do zbrodni, morderstw i pogromów na Żydach. „Bo nie było państwa polskiego”.

Kiedy Państwo jest niewinne?

Ale jednocześnie polscy antysemici usprawiedliwiają ówczesne polskie zbrodnie na żydowskich współobywatelach tym, że Żydzi w latach 1939-41 „współpracowali, kolaborowali z władzą radziecką”. Czyli jak Żydzi kolaborują, to bardzo źle, ale jeśli Polacy kolaborują w dziele antysemityzmu z „nieistniejącym państwem polskim” w 1968 r., to oznacza, że są niewinni.

Ale państwa Izrael w latach 1939-41 nie było, więc ci kolaborujący Żydzi winni czy niewinni? A co powie Mateusz Morawiecki o wypowiedzi swojej minister oświaty na temat Jedwabnego? Tej minister, której przez usta nie przeszło, że to Polacy spalili Żydów w stodole? Przecież słowa minister rządu, którym kieruje Mateusz Morawiecki, to antysemityzm w najczystszej postaci. To negowanie udziału Polaków w zbrodni, za którą zostali wyrokiem sądu w Łomży zostali prawomocnie skazani, w tym również zapadły wyroki śmierci.

Jeśli nie Polacy mordowali w Jedwabnem, to kogo skazał w 1948 r. sąd w Łomży? A przy okazji jeśli tego państwa nie było, to czy wszelkie wyroki sądów z tego czasu są nieważne? W tym wyroki za morderstwa, kradzieże, gwałty i inne pospolite przestępstwa?

Czy przyjęte w tym czasie i wręczane w Belwederze tytuły profesorskie są nieważne, bo „państwa polskiego nie było?” To jak tytułować profesorów choćby KUL z tamtych lat? Czy profesorem był ówczesny rektor KUL, wybitny filozof, dominikanin M. Krąpiec? A czy Karol Wojtyła miał habilitację, czy jednak jej nie posiadał?

Takie tłumaczenia są infantylne, ale i podłe. Pokazują także, jak będzie wyglądała nauka w Polsce pod rządami PiS. Na przykład nauka historii. Historia przestaje być nauką, a staje się nawet nie polityką, ale polityczką i propagandą.

Małość i zemsta

Rubikon przekroczył rząd Morawieckiego, także aresztując i zakuwając w kajdanki W. Frasyniuka. Rubikon małości i zemsty, Rubikon nadgorliwości urzędasów. A przecież Jarosław Kaczyński także nie pojawia się na posiedzeniach Komisji w sprawie swojej „wysokiej, żoliborskiej kultury” w postaci słów o mordach zdradzieckich. I nikt go nie doprowadza, nikt kajdanami nie skuwa.

Naziole, kibole, faszyści nacjonaliści używają przemocy wobec Obywateli RP w „świętym miejscu” Polaków, na Jasnej Górze, i nikt nie interweniuje, godząc się na przemoc w kibolskim wykonaniu.

Kiedy radna PiS z Gdańska wraz z córką atakuje policjantów i zostaje zakuta w kajdanki, to ówczesny minister spraw wewnętrznych zarządza kontrolę czy policjanci nie przekroczyli uprawnień. Tak więc kajdany dla prymitywnej pisowskiej awanturnicy - nie, dla bohatera podziemia, który 13 grudnia nie spał do południa - tak!

Czy po zakuciu W. Frasyniuka obecny minister zarządzi kontrolę czy policjanci nie przekroczyli uprawnień? To oczywiście pytanie retoryczne. Nie zarządzi! Bądźmy spokojni.

Dopatruję się w tym wszystkim głupoty, podwójnych standardów, taniej propagandy, prowincjonalizmu, zaprzaństwa i wielkich polsko-pisowskich kompleksów.

Teraz wstydzę się już nie tylko za Waszczykowskiego i jego San Escobar, za Macierewicza i jego obsesje i wizje na jawie, za całe pisowskie ostatnie 2 lata niszczenia wielkiego dorobku Polski i Polaków od 1989 roku, ale wstydzę się także tego kogucikowania, machania szabelką i naprawdę wyjątkowo głupawych argumentów wyrażanych publicznie.

Polacy zawsze niewinni i zawsze skrzywdzeni. A jak winni, to i tak niewinni, bo państwa polskiego nie było. Natomiast wszyscy inni winni do bólu. Winni wielkich krzywd, jakich od wszystkich doznawali Polacy. Co za kompromitacja.

Maciej Michalik, prof. UWM w Olsztynie

*****

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.