Oto wasze opinie po tekście o Aborcyjnym Zespole Marzeń w trasie opublikowanym w "Wysokich Obcasach".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PO TEKŚCIE W „WYSOKICH OBCASACH”

Często słyszymy: społeczeństwo nie jest gotowe, musi dojrzeć. Społeczeństwo to nie jest awokado, ktoś musi wykonać tę pracę, ktoś musi dać głos kobietom. I powiedzieć im: cokolwiek wybrałaś, to jest OK – mówi Natalia Broniarczyk.

Ewa, kobieta, matka, lekarz: Jestem za aborcją na życzenie, ale

...aborcja nie jest OK.

* Nie jest OK, jeśli zastępuje antykoncepcję (bo od tego są środki antykoncepcyjne i oświata zdrowotna).

* Nie jest OK w przypadku ciąży uszkodzonej (bo może była tą wyczekiwaną i trzeba mieć empatię dla rodziców, którzy abortują taką ciążę i bardzo to przeżywają).

* Nie jest OK dla zgwałconej (bo na jeden gwałt nakłada się drugi).

Jestem za aborcją na życzenie kobiety, nawet jeśli wynika ona z braku gotowości i „zbyt ciasnego mieszkania”.

Ale jestem też za tym, aby mężczyzna (ojciec) miał prawo do informacji o ciąży.

Jestem przeciwna prawu konstruowanemu na plebanii i w zaciszu gabinetów polityków z zaciętymi ustami.

Jestem przeciwna dorabianiu ideologii kilkuset komórkom, ale szanuję wybór tych, którzy podejmują się trudnej walki i żyją z chorym dzieckiem; nie mają oni jednak prawa zmuszać innych do heroizmu.

Oczekuję, że prawo będzie klarowne, zgodne z regułami nowoczesnej medycyny i bez zbędnej ideologii.

Nigdy nie dokonałam aborcji, ale nie wiem, czy nie zrobiłabym tego w niesprzyjających dla mnie okolicznościach, nie śmiałabym też kogoś potępić, jeśli tego dokonał.

Oczekuję natomiast szacunku dla każdej decyzji, a dla tych, którzy chcą aborcji – sterylnego gabinetu i wykwalifikowanej kadry medycznej.

Koszulka z napisem „Aborcja jest OK” nie mieści się w mojej estetyce.

zabicdrozda59: To żaden kompromis

Obowiązujące w Polsce prawo aborcyjne nie jest kompromisem, ale jest jednym z najbardziej rygorystycznych w Europie.

Podobno „większość Polaków jest za tzw. kompromisem aborcyjnym” – ja widzę, że zazwyczaj ZA stoi większość panów, których to prawo zupełnie nie dotyka, oraz (będę cyniczna) większość osób w wieku „matuzalemowym”. Ja jestem za swobodą wyboru, mam nadzieję, że kiedyś medycyna wynajdzie taką 100-proc. ellaOne dostępną na każdą kieszeń.

Gdy powtarza się wierzącym kobietom, że zygota równa się człowiek, a aborcja równa się zabijanie człowieka, to później przez całe życie część z nich ma problemy psychiczne i depresje.

Jestem cynikiem i ateistką, moim zdaniem Kościół myśli perspektywicznie i boi się utraty wiernych. Kobieta panująca nad swoją płodnością jest wolna i to ona (statystycznie), a nie facet dba o dobro rodziny, wykształcenie dzieci etc. A wykształcone społeczeństwa to społeczeństwa, w których jest praktyczny rozdział państwa od Kościoła.

Z drugiej strony, tak na zimno rozumując, jesteśmy podobnymi ssakami do innych ssaków, mamy jedynie proporcjonalnie większy mózg i zdolność abstrakcyjnego myślenia.

Zabijamy miliardy dorosłych zwierząt (a nie embrionów) i nie mamy z tego powodu „wyrzutów sumienia”. Dyskusja dotyczy zygoty i płodu.

Dla mnie zbydlęceniem i brakiem człowieczeństwa można określić przypadek polskiego „biznesmena”, który ciężko chorą kobietę, która miała udar, porzucił na ławce w parku. Jakoś nie słyszałam głosów hierarchów kościelnych potępiających złe traktowanie robotników z Ukrainy.

T.C.: To jest mniejsze zło, ale zło

Urodziłam się w roku 1945. Nie jestem fanatycznym moherowym beretem, ale swoje w życiu przeszłam i wiem, że aborcja NIGDY nie jest OK dla myślącej i czującej kobiety. Owszem, wiem, że są sytuacje, w których to jest mniejsze zło i wybór nie może być inny.

Ale jeśli się nie jest pustą lalą goniącą tylko za wygodnym bezrefleksyjnym seksem czy – jak jakaś tam aktoreczka, która o tym opowiadała – za wygodnym życiem, to będzie się to wlekło za kobietą latami.

A Wy swoją durną kampanią, że to jest OK, tylko niepotrzebnie aktywizujecie np. takie mające się za umiarkowane i rozsądne kobiety jak ja. Jeszcze do niedawna sądziłam, że skoro jakaś tam ustawa jest, a ja jestem w wieku „poprodukcyjnym”, to mogę się tym nie interesować. Ale teraz mówię NIE dla bezmyślnej aborcji na życzenie pustych lal.

Zwłaszcza w dobie wszechobecnych środków antykoncepcyjnych.

Bo niebezmyślna kobieta nie będzie stosowała aborcji jako środka antykoncepcyjnego, a jeśli – nieświadoma skutków – tak zrobi, nie zapomni o tym aż do czasu, gdy dopadnie ją demencja starcza.

I Wasza kampania, która mówi, że dla kobiety jakieś tam dopiero co rodzące się życie to taki pryszcz, który można wygnieść i będzie OK, robi przynajmniej tyle samo zła, co ci, którzy żądają całkowitego zakazu aborcji. To Wasza nieprzemyślana kampania aktywizuje przeciwników i daje im potężną broń do ręki.

Nawet najprymitywniej myśląca istota nieuznająca w płodzie człowieka powinna mieć świadomość, że gdyby tego powstającego życia nie przerwano, być może urodziłby się wspaniały człowiek, więc usunięcie go nie jest OK!

Gdybyście z całą mocą lansowały opinię, że każda kobieta może się znaleźć w sytuacji, gdy mniejszym złem będzie aborcja, byłabym po Waszej stronie, a tak mam podstawy domniemywać, że tę kampanię prowadzicie całkowicie bezrefleksyjnie i że ona bardziej się przyczynia do zakazu niż jakiekolwiek moherowe berety i naciski Kościoła.

Zdaję sobie sprawę z tego, że tego listu nie opublikujecie, ale gdyby... to proszę bez moich danych osobowych. Tylko inicjały.

Z poważaniem

Marcin Dzierżanowski: Brawo za odwagę

Jestem katolikiem, przeciwnikiem aborcji. Nie jestem zwolennikiem liberalizacji obecnej ustawy (ani też jej zaostrzenia). A mimo to uważam, że okładka „Wysokich Obcasów” jest ważna i odważna.

Czy aborcja jest OK? Dla mnie nie. Ale przyjmuję do wiadomości, że są w Polsce ludzie, którzy uważają przerwanie ciąży za zwykły zabieg medyczny, w pewnych sytuacjach życiowych uwalniający kobietę od opresji.

Problem z polską debatą publiczną jest taki, że za pomocą różnego rodzaju szantaży moralnych eliminujemy z niej istotną część obywatelek i obywateli.

Najczęstszym argumentem są względy strategiczne. „Nie mówmy o adopcji dzieci przez osoby homoseksualne, bo przestraszymy przeciwników. Nie prowokujmy paradami równości”. Słyszę to od kilkunastu lat.

Tak samo z aborcją. Zwolenniczki i zwolennicy liberalizacji obecnej ustawy często powtarzają: „Radykalizm »Wysokich Obcasów” nikogo nie przekona, tylko zrazi do nas drugą stronę”.

Wiecie co? G... prawda! Małżeństwa jednopłciowe mają kraje, w których od lat 70. drag queen z różowymi piórkami w tyłkach prowokują większość. Nie o to chodzi, by w ten sposób przekonać przeciwników. Chodzi o to, by im przypomnieć: „Halo, nie wszyscy są tacy jak wy! Posuńcie się trochę na ławce, zróbcie nam miejsce”.

A także o to, by wszelkiego rodzaju „odmieńcom” dać choć mały sygnał „ku pokrzepieniu serc”. „Nie jesteście jedyni, macie prawo z podniesioną głową chodzić po ziemi. Tej ziemi”.

Tymczasem u nas, gdzie mniejszości nie prowokują, gdzie panicznie boją się narazić większości i gdzie ludzie w imię strategii (wszystko jedno jakiej – politycznej czy osobistej), stosują autocenzurę – właśnie owe większości (w różnych sprawach – różne) konsekwentnie zawłaszczają przestrzeń debaty publicznej. Ustawa o IPN jest tego najlepszym przejawem.

Dlatego bronię prawa do prowokacji. Tak, w Polsce są osoby, dla których aborcja jest OK. I my, katolicy, my, przeciwnicy aborcji, my, „umiarkowani” i „rozsądni” z obu stron barykady, musimy przyznać, że nie są to bynajmniej niemoralni zwyrodnialcy. Musimy przyznać (my, którzy nie rozumiemy ich poglądów), że są to często wspaniali ludzie. Życzliwi, dobrzy, wrażliwi, nieraz na co dzień czyniący znacznie więcej dobra niż my.

Są po prostu momenty, gdy mniejszość musi przypomnieć większości: „Kochane tłuste koty, świat nie składa się tylko z takich jak wy!”.

I w tym sensie okładka „WO” wywołuje we mnie zrozumienie. A dziewczyny, które na niej wystąpiły, nawet pewną dozę sympatii. Nie dlatego, że uważają aborcję za coś dobrego. Przeciwnie: ich pogląd wywołuje u mnie silny opór moralny.

Podziwiam jednak odwagę głoszenia „poglądów wyklętych”, determinację rozpychania się w przestrzeni, którą zawłaszczyli sobie inni, walkę o odzyskanie własnego języka – wszak w przestrzeni publicznej ten, kto nie jest słyszalny i widoczny, nie istnieje.

Podobną sympatią darzę roznegliżowanych drag queen na paradach równości, choć sam nigdy w życiu nie wyszedłbym na ulicę z piórkiem w tyłku.

Autor jest publicystą, zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Wprost”, wpis został opublikowany na Facebooku

Piotr Jawidzyk: Płód to nie jest mała mandarynka

Jestem za prawdziwą edukacją seksualną (nie w żałosnej wydmuszce, którą mamy obecnie w Polsce), za jak najszerszym dostępem do antykoncepcji, wliczając w to tabletki „dzień po”, czy dostępem do bezpiecznej aborcji farmakologicznej w sytuacji, w której prawo dopuszcza aborcję. Byłem z Was dumny, gdy okładkowym artykułem „odczarowywaliście” wiedzę (a w zasadzie jej brak) o łechtaczce. Trudno więc będzie zakwalifikować mnie jako motywowanego religijnie czy ideowo radykała, czy chociażby zbliżonego do organizacji pro-life.

Jednak robienie „bohaterek” artykułu okładkowego z pań, które decydują się na aborcję, ukrywając fakt przed (niedoszłym) ojcem, to zwykłe świństwo (nie obrażając sympatycznych, poniekąd, zwierząt). To nie jest decyzja „tylko” o sobie – i nie kupuję „głodnych kawałków” o związku na „ostatniej prostej” (który nie przeszkadzał uprawiać seksu ze wspomnianym partnerem, bez zabezpieczenia, kilka tygodni wcześniej?) czy innych lekach, które uniemożliwiły działanie antykoncepcji hormonalnej (skutki uboczne dość oczywiste, a antykoncepcja mechaniczna – np. prezerwatywy czy spirala – to co – za droga? W porównaniu z tabletkami za 80 euro? Czy radośnie liczymy: „A może się uda?”, bo przecież aborcja to „nic takiego”?).

Prawo do decydowania o sobie to jedno, a skrajna nieodpowiedzialność i podchodzenie do aborcji jak do drobiazgu (nie mówiąc o wszechobecnym naruszaniu czy wręcz pogardzie dla praw ojców) to drugie. Ludzie (dowolnej płci), którzy dla własnej wygody traktują płód jak „skrzep”, „mięsko mielone” czy „małą mandarynkę”, budzą we mnie podobny dystans, żeby nie powiedzieć – odrazę, jak fanatycy, którzy bajdurzą o człowieczeństwie komórki jajowej w momencie zapłodnienia.

Dopóki obie strony sporu będą ignorować zdrowy rozsądek i fakty naukowe, zatykając uszy i mówiąc: „Lalala, nie słyszę”, w niewygodnych momentach – dopóty nie ma szans na prawdziwy kompromis aborcyjny. Siebie warci „zaślepieńcy”.

Tylko że to jest ideologia, a nie wiedza naukowa. Wedle wiedzy naukowej w momencie zapłodnienia (i sporo po) dzieląca się komórka to „zlep komórek”, ale dwumiesięczny (9 tygodni) czy trzymiesięczny (12 tygodni) płód – już nie. Jest zdecydowanie czymś więcej.

To jest właśnie ten obszar, w którym zwolennicy hasła „aborcja to moje hobby” zatykają uszy na wiedzę naukową z równym zapałem jak fanatycy od hasła „człowiek od momentu poczęcia”.

Bo w końcu po co zachwiać swoimi przekonaniami przez zdobycie WIEDZY (douczenie się), skoro wystarczy „nam” ideologia? I to dotyczy obu stron konfliktu w równym stopniu.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Nie jest OK dla zgwałconej (bo na jeden gwałt nakłada się drugi)." - nie mogę czytać tych bredni! Niechciana ciąża z gwałcicielem jest jak najbardziej przesłanką do aborcji!
    już oceniałe(a)ś
    31
    3
    Wiele naiwnych sądów, choć dużo sensu też.
    . Obecna ustawa i podziemie aborcyjne powodują że ?puste lale? zorganizują aborcję bez problemu gorzej z kobietami w naprawdę trudnej sytuacji:
    Wiedza naukowa w żaden bezpośredni sposób nie określa, w którym momencie ?zlep komórek? staje sie człowiekiem i dlaczego akurat 9-o miesięczny płód już nim nie jest. W ogóle wylatywanie do sporu filozoficznego nauki jest skazane na porażkę. Jedyne znaczenie w tej kwesti jak chodzi o naukę ma funkcjonowanie układu nerwowego. Tu zgoda ale dzieje się to znacznie później niż 9 tygodni.
    Uznanie że dla zgwałconej kobiety aborcja jest drugi gwałtem jest skandaliczne - kobieta wszak takiej aborcji CHCE. To co chciane to gwałt?
    Pan który jest zwolennikiem obecnej aberracji od razu uczciwie przyznał ze jest katolikiem - i to chyba jedyny ?argument? jaki za tym miał i słusznie bo to jedyny istniejący. Problem w tym że absolutnie nie do przyjęcia.
    To chyba na gorąco tyle :).
    @tksiazek
    No własnie, nauka nie przesądza, czy jesteś człowiekiem.
    już oceniałe(a)ś
    0
    7
    @zenonbenon
    Przesądza. Za to nie przesądza czy jest nim morula. I żeby było ciekawiej ta nauka to nie biologia a filozofia :)
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    @tksiazek
    układ nerowy - ecce homo.
    już oceniałe(a)ś
    1
    4
    @ALICE_2.0
    Nerowy to nie wiem, ale fakt lubię czasem piwa się napić ;)
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @tksiazek
    nerwowy, przepraszam.
    drożdże Ci nie przeszkadzają? ;)
    już oceniałe(a)ś
    0
    3
    @ALICE_2.0
    Mnie nie, ale ci ?za życiem? się powinni wstrzymać. Może pić przez zęby czy coś
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @tksiazek
    oni piją szklankę wody zamiast. i wiesz, że podobno działa?
    ile byś wytrzymał?
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @tksiazek
    Brawo Mistrzu!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @tksiazek
    Świetne!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @tksiazek
    Dobre!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    No cóż. Ja też jestem przeciwny aborcji jako rodzajowi antykoncepcji ale uważam iż z dwojga złego lepsza aborcja niż niechciane dziecko porzucone na śmietniku lub w beczce jak to się już zdarzyło.
    U nas w Polsce podstawowym problemem jest fakt iż obie strony konfliktu miast starać się wypracować cywilizowany kompromis okopują się na swych pozycjach.
    Oczywiście jak któraś kobieta ma pozycję lub / i pieniądze to aborcja nie jest problemem. Wszytko da się załatwić a w prywatnych gabinetach / klinikach nikt nie wnika w przyczynę chęci "przywrócenia miesiączki". A sumienie - no cóż - obowiązuje głównie na NFZ. Prywatnie poparte odpowiednią ilością papierków z Królem Janem III Sobieskim (choć inne też są mile widziane) błyskawicznie się wyłącza.
    @xyz_xyz1
    A to nie ma ?kompromisu?? Wszak mówią że jest! Widzisz to w ogóle nie jest kwestia ?wypracowywania? to jest kwestia praw kobiet. I dopóki nie będą respektowane dyskusja będzie trwała. Chodzi po prostu o legalność aborcji której duża cześć klasy politycznej sprzeciwia się ze względu na strach przed Kościołem. I tylko o to.
    już oceniałe(a)ś
    11
    1
    "Nie jest OK dla zgwałconej (bo na jeden gwałt nakłada się drugi)."

    Ta pani chyba nigdy nie rozmawiala z ofiara gwaltu. Albo kazirodztwa.
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Akcja pod takim hasłem jest przeciwskuteczna, bardzo to słabe...
    @zeppelin60
    Które do tej pory były ?skuteczne??
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Tu nie powinno być żadnego konfliktu: antykoncepcja tania lub bez opłat, EllaOne bez recepty, powszechna w szkołach edukacja seksualna, zaś aborcja dostępna bez przeszkód.
    Fakt, że takie tematy wzbudzają dyskusje i emocje, pokazuje w jakim chorym kraju żyjemy.
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Jeszcze jedno zdanie o tej akcji. Hasla pt. "aborcja jest ok" z gory zaklada brak szacunku dla opinii kogos dla kogo aborcja nie jest ok (a wbrew pozorom nawet wsrod zwolennikow dostepu do aborcji takich osob jest sporo, nie mowiac o jej przeciwnikach, dla ktorych zycie zaczyna sie od poczecia). Uwazam, ze w jakiejkolwiek debacie publicznej trzeba szanowac sie nawzajem, trzeba szanowac roznorakie poglady, bo bez tego nie bedzie zadnego dialogu. Stawianie sprawy w z gory zamierzony antagonistyczny sposob wywoluje u mnie automatyczna niechec i niezgode.
    @brenya
    Czyli jak powiem kino jest OK oznacza to brak szacunku dla tych, dla których nie jest. Puk, puk..,,
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Aborcja nie jest OK. Swoboda wyboru dla kobiety jest OK. Edukacja seksualna jest OK. Aborcja jest mniejszym złem, tak jak napisała wyżej jedna z czytelniczek. Trzeba walczyć z religijnym rygoryzmem zmuszającym wszystkie kobiety do rodzenia nawet w sytuacjach zagrażających życiu itp., ale nie można propagować amoralnego imbecylizmu, bo nie można inaczej nazwać postawy pań z okładki.
    @apollo1966
    Widać ze wszystko zrozumiałeś.
    już oceniałe(a)ś
    2
    2