Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Nie jest ok, jeśli zastępuje antykoncepcję (bo od tego są środki antykoncepcyjne i oświata zdrowotna).

- Nie jest ok w przypadku ciąży uszkodzonej (bo może była tą wyczekiwaną i trzeba mieć empatię dla rodziców, którzy abortują taką ciążę i bardzo to przeżywają).

- Nie jest ok dla zgwałconej (bo na jeden gwałt nakłada się drugi).

Jestem za aborcją na życzenie kobiety, nawet jeśli wynika ona z braku gotowości i „zbyt ciasnego mieszkania".

Ale jestem też za tym, aby mężczyzna (ojciec) miał prawo do informacji o ciąży.

Jestem przeciwna prawu konstruowanemu na plebanii i w zaciszu gabinetów polityków z zaciętymi ustami.

Jestem przeciwna dorabianiu ideologii kilkuset komórkom, ale szanuję wybór tych, którzy podejmują się trudnej walki i żyją z chorym dzieckiem; nie mają oni jednak prawa zmuszać do heroizmu innych.

Oczekuję, że prawo będzie klarowne, zgodne z regułami nowoczesnej medycyny i bez zbędnej  ideologii.

Nigdy nie dokonałam aborcji, ale nie wiem, czy nie zrobiłabym tego w niesprzyjających dla mnie okolicznościach, nie śmiałabym też kogoś potępić, jeśli tego dokonał.

Oczekuję natomiast szacunku dla każdej decyzji, a dla tych, którzy chcą aborcji - sterylnego gabinetu i wykwalifikowanej kadry medycznej.

Koszulka „aborcja jest ok.” nie mieści się w mojej estetyce...

Ewa, (kobieta-matka-lekarz)

*****

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.