Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 Ale od początku. W Krakowie poruszanie się po mieście autem to nie lada sztuka. Trwa ciągła przebudowa wielu ulic (jezdni), są zmiany organizacji ruchu, szczególnie w okolicy Starego Miasta i obrzeży. Nie ma dostatecznej informacji o zmianach, brakuje drogowskazów.

Ofiarami tego stają się mieszkańcy Krakowa, nie mówiąc o przyjezdnych, takich jak ja.

Za to Straż Miejska pracuje tam do późnych godzin nocnych. Byłem świadkiem, spacerując z psem po godz. 23, jak funkcjonariusze wkładali pod wycieraczki aut mandaty.

Również padłem ofiarą tego systemu. Otóż po zakupach w Castoramie chciałem wjechać do centrum. Przy wyjeździe z Castoramy trwają roboty przebudowy jezdni ulicy. Trzeba objechać, kierując się ruchem dostępnym. Z powodu braku odpowiedniego oznakowania czy drogowskazu jechałem dość długo z nadzieją na ujrzenie konkretnej tablicy informacyjnej.

Wreszcie po drugiej stronie ulicy zobaczyłem stojących policjantów przy radiowozie. Ucieszony postanowiłem podjechać i spytać o drogę. Bo któż, jak nie oni poinformują mnie, jak jechać.

I tu niespodzianka.

Gdy podjechałem już blisko, to policjant wyciągnął lizak, kazał mi zaparkować przy krawężniku i poprosił o dokumenty. W ogóle mnie nie słuchał, co mam do powiedzenia, ani na początku ani później. Jeden zabrał dokumenty, a drugi kazał dmuchać, czy aby jestem trzeźwy. Kiedy chciałem wysiąść, żeby cokolwiek wyjaśnić, bo źle słyszę, kategorycznie mi zabronił.

Czekałem więc mniej więcej 15-20 min, zanim przyniósł wypisany mandat. Zapytał, jaka jest moja decyzja? Jaka decyzja?

Nie zostałem pouczony o swoich prawach i ewentualnych konsekwencjach. Bezpodstawnie sprawdzono mi stan trzeźwości.

Powiedziałem, że nie zapłacę i chcę się odwołać. Wtedy kazał mi podpisać i jechać. Na moje pytanie, czy nie wystarczyłoby pouczenie? Bo przecież chciałem tylko, aby mi pomogli - nie uzyskałem żadnej odpowiedzi.

Mandat należy zapłacić w ciągu 7 dni. Przed upływem tego terminu poszedłem na pocztę i wysłałem odwołanie. Ponieważ na mandacie brak jakiegokolwiek adresu, do kogo mógłbym się odwołać, spytałem urzędnika poczty o adres komendy. Po dłuższej konsultacji podano mi adres komendy na Lubiczu, gdzie wysłałem odwołanie.

Wróciłem do domu w Krakowie, a że było to przed świętami, i nie chciałem martwić żony, zataiłem sprawę, a po świętach wróciliśmy do naszego domu w Berlinie.

Po pewnym czasie otrzymałem pismo z Komendy Miejskiej w Krakowie na adres w Gliwicach, mój stały adres w Polsce. Pismo odebrała moja córka. Poinformowano mnie, że komenda przekazała mandat do rozpatrzenia przez sąd, bo złożyłem zażalenie.
Po kolejnym czasie sąd wysłał na adres w Gliwicach zawiadomienie. Tego pisma córka nie mogła odebrać. W związku z czym musiałem specjalnie przyjechać z Berlina i osobiście odebrać powiadomienie na poczcie i dowiedzieć się, że wcale nie muszę być osobiście obecny na tej sądowej rozprawie.

Z Gliwic pojechałem na komendę w Krakowie, aby porozmawiać na temat ewentualnego rozłożenia spłaty mandatu na raty. Dowiedziałem się tam, że ten mandat i w ogóle ta sprawa nie wraca do komendy tylko do urzędu miasta i to z nimi ewentualnie powinienem się dogadywać na temat mandatu.

W sądzie natomiast poinformowano mnie, że sąd nie może mi udostępnić opinii czy decyzji postanowienia. Może tylko na złożony przeze mnie pisemny wniosek za uprzednią opłatą przysłać opinię w tej sprawie.

Tylko dzięki uprzejmości urzędniczki dowiedziałem się, że sąd nie zajmie się moim zażaleniem, bo nie jest od tego. Sąd wyłącznie stwierdza o prawomocności mandatu.

Złożyłem więc pismo o nadesłanie opinii sądu i opłaciłem przesyłkę z góry. Złożyłem drugie osobne pismo w sądzie z moim adresem w Berlinie.

Ponieważ sprawa była zbyt świeża, aby dotarła do Urzędu Miasta Krakowa, a ja nie mogłem czekać ani nie liczyłem już na wrażliwość tamtejszych urzędników, zapłaciłem ten pieprzony MANDAT.

Ciągle jednak męczy mnie pytanie, do kogo ma się zwrócić Polski Obywatel w momencie, kiedy potrzebuje pomocy?

****

Czekamy na Wasze listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.