Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To, że faktyczni zbrodniarze już dawno odeszli z tego świata bądź dożywają swoich dni, ma drugorzędne znaczenie. Podobnie jak kwestia, iż w tej lekcji historii ważniejsze niż narodowość zbrodniarzy jest to, w jaki sposób maszyna zbrodni powstała. I jak nie dopuścić więcej do takiej zbrodni.

Rząd mówi o świadomie prowadzonej polityce historycznej. Ale przecież nie o mądrość historyczną tu chodzi, tylko o polityczne zagranie na dumie narodowej. Bądź, patrząc na inne zagrania, nie mniej polityczne, przypisanie sobie prawa do określania, kto jest bohaterem, a kto zdrajcą. Od wieków to zwycięzcy piszą historię. A oprócz bardziej pragmatycznych celów mania wielkości wymaga odpowiedniej pożywki.

Choć może akurat historię III Rzeszy faktycznie warto przypomnieć. Demokratyczne państwo prawa nagle przekształciło się w państwo totalitarne. Czym i w jakich okolicznościach fuhrer przekonał do siebie zwykłych ludzi? Mówi też o wyborach ludzi pomiędzy dobrem i złem, znacznie trudniejszych w czasach III Rzeszy. O ile zbrodniarze raczej nie powstaną z grobów, o tyle ich wartości i recepty na objęcie władzy mają się coraz lepiej.

Ktoś mógłby się zastanawiać, dlaczego władza sama wywołuje nie do końca wygodny dla siebie temat.

Ale tylko wtedy, gdy ktoś się głębiej nad tym zastanowi. W natłoku informacji znacznie łatwiej przyswoić przekaz, że oto po raz pierwszy władza faktycznie zaczyna walczyć o godny wizerunek Polski. Taki też przekaz łatwiej trafi do głównego elektoratu władzy.

Przy okazji opozycja i media będą miały co robić, a władza spokojnie będzie się zajmować istotniejszymi dla siebie kwestiami. Do zamieszania międzynarodowego i kosztów dyplomatycznych już się przyzwyczaiła. A przecież wciąż trzeba przypieczętować zmiany w Polsce. Jak wszystko jest ważne, nic nie jest. A ludzie raczej się skupią na tym, co ich bezpośrednio dotyka, odpuszczając sobie inne tematy. I o to chodzi.

Kolejny miesiąc inicjatywy władzy. Czy doczekamy się jakiejś inicjatywy opozycji? Czy opozycja jest w stanie nadać ton debacie publicznej na jakikolwiek temat? Zbliżają się wybory, a wydaje się, że plany władzy pełne są tematów, które tylko czekają na podjęcie narracji.

A plany opozycji? Jest w nich coś więcej niż to, że chcieliby przejąć władzę?

***

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.