Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

1 lutego 2018 roku Senat przegłosował ustawę grożącą trzema latami pozbawienia wolności osobie, która "publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie”. 6 lutego 2018 roku, mimo apeli środowisk opozycyjnych w kraju oraz gremiów opiniotwórczych za granicą, prezydent RP Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o IPN, kierując fragment ustawy do zależnego od obozu rządzącego Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniem o jego konstytucyjność. Jednocześnie mimo braku pewności czy jest on zgodny z zapisem ustawy zasadniczej zastosował rzadko używany kruczek prawny umożliwiający wykonywalność nowej ustawy in corpore, bez oczekiwania na opinię Trybunału.

My, Polacy mieszkający za granicą, w sposób szczególny odczuwamy reperkusje tych decyzji polskich władz. W ciągu kilku dni przez kraje, w których mieszkamy, przetoczyła się medialna burza, a społeczność międzynarodowa inaczej spojrzała nie tylko na polską historię, ale nawet na nas, Polaków. W ciągu kilku dni zniweczone zostały wieloletnie starania polskich instytucji naukowych, kulturalnych i dyplomacji oraz Polaków żyjących na obczyźnie, aby godnie reprezentować naszą ojczyznę. Godnie reprezentować, czyli rozmawiać również na trudne tematy. Dlatego wyjaśnialiśmy za granicą specyfikę i złożoność wojennej historii Polski. Robiliśmy to nie tylko w ramach działalności zawodowej i społecznej, ale też w rozmowach ze znajomymi, sąsiadami czy współpracownikami. Mówiliśmy o Holocauście, o cierpieniach wszystkich Polaków, o polskich Sprawiedliwych. Nie unikaliśmy też odpowiedzi na pytania o odpowiedzialność niektórych Polaków za znajdujące potwierdzenie w różnych źródłach historycznych (w tym w świadectwach ocalonych z Zagłady) pogromy i zabójstwa żydowskich współobywateli.

Politycy partii rządzącej podkreślają, że chodzi o zwalczanie rzeczywiście mylnego i absurdalnego sformułowania "polskie obozy śmierci”. Obserwowana przez nas reakcja społeczności międzynarodowej w ciągu tych kilku dni najlepiej świadczy o tym, jak bardzo kontrproduktywna jest ta ustawa. Hasło "polskie obozy śmierci” stało się hitem sieci we wszystkich językach, a o antysemityzmie Polaków rozpisują się media i dyskutują ludzie na całym świecie.

Z naszych międzynarodowych doświadczeń wynika, że tylko edukacja oparta na rzetelnie prowadzonych badaniach naukowych pozwala wyjaśnić i zrozumieć ciemne strony historii każdego narodu. Musiały się z nimi zmierzyć również kraje, w których mieszkamy. W naszej ocenie uznanie bolesnej prawdy o swojej historii oraz przekazanie nowym pokoleniom obiektywnego spojrzenia na jego przeszłość jest wyrazem dojrzałości i uczciwości narodu. Ta godząca w wolność słowa ustawa ma na celu zastraszenie badaczy oraz skierowanie ich pracy w stronę innych, mniej kontrowersyjnych dziedzin badań. Wbrew temu, co utrzymują polskie władze, ustawa godzi również w działalność naukową i artystyczną; co prawda autor artykułu opublikowanego w czasopiśmie naukowym nie będzie podlegał karze, jednak jego publikacja w prasie dla szerokiej publiczności – już tak. Ponadto Instytut Pamięci Narodowej, a także jakiekolwiek stowarzyszenie lub organizacja pozarządowa będą mogły wytoczyć proces komukolwiek, jeśli uznają, że interes tej organizacji został naruszony lub że przedmiot badań nie jest oparty na faktach (sic!).

Straty wizerunkowe, których doznał nasz kraj na arenie międzynarodowej w ciągu tych kilku dni, są poważne. Trudno też nie dostrzec antysemickich demonów, które pod pretekstem "obrony honoru narodu” 50 lat po wydarzeniach Marca ‘68 znowu wyległy na ulice polskich miast. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski zapowiedział apel do Polonii, "by wsparła Polskę”. Polskę zawsze wspieraliśmy i wspierać będziemy, ALE ODMAWIAMY wsparcia działań obecnych polskich władz w tej dziedzinie. Nie zamierzamy wspierać prawa mającego na celu negowanie faktów i podważanie wyników pracy historyków w Polsce i za granicą, a także pozostającego w sprzeczności ze stanowiskiem wszystkich prezydentów Polski od 1990 roku. Przyłączamy nasz głos Polaków mieszkających za granicą do polityków, organizacji pozarządowych, naukowców i ocalałych z Holocaustu, którzy w kraju i na całym świecie wyrażają zdziwienie i oburzenie wobec tej pozbawionej sensu ustawy.

Przedstawiciele grup, organizacji i środowisk demokratycznych diaspory polskiej:

Democracy is OK D.OK, świat

ADDP Association Défense de la Démocratie en Pologne, Francja

KOD UK, Wielka Brytania

Femini Berlin Polska, Niemcy

Manifest Wolnej Polki, Niemcy

Berliński Kongres Kobiet, Niemcy

Dziewuchy Dziewuchom Francja

KOD Polonia Austria

Babski Londyn, Wielka Brytania

Polish Feminists, Wielka Brytania

Dziewuchy Polonia, świat

KOD Polonia Nowy York, USA

KOD Polonia Szwecja

FARSA, Wielka Brytania

Dziewuchy Dziewuchom USA

KOD Niemcy

Grupa „Stół Rozmów Polaków” Vancouver, Kanada

KOD Portugalia

Obywatele bez Granic, Montréal, Kanada

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.