Demokratyczna Republika Chińska na Tajwanie ze swoją kwitnącą demokracją, przestrzeganiem praw człowieka i świetnie się rozwijającą, odporną na kryzysy gospodarką jest jednocześnie solą w oku i wyzwaniem dla ponurej dyktatury w Pekinie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wybór Xi Jinpinga na przewodniczącego KPCh, czyli faktycznego dyktatora Chin, zgodnie z przewidywaniami doprowadził do wzmocnienia agresywnej retoryki i polityki Pekinu zarówno w obszarze polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. Daleko jeszcze kultowi obecnego dyktatora z Pekinu do absurdalnego kultu jednego z największych zbrodniarzy w dziejach świata Mao Zedonga, ale wiele elementów wyraźnego kultu wodza i ojca narodu można w Chinach zaobserwować.

Xi Jinping najwyraźniej pragnie jakiegoś spektakularnego sukcesu w dziedzinie polityki zagranicznej, a demokratyczna Republika Chińska na Tajwanie (ROC) ze swoją kwitnącą demokracją, przestrzeganiem praw człowieka i świetnie się rozwijającą, odporną na kryzysy gospodarką jest jednocześnie solą w oku i wyzwaniem dla ponurej dyktatury w Pekinie.

Proces stopniowego demontowania dyktatury na Tajwanie rozpoczął się po śmierci gen. Czang Kaj-szeka i poprzez pierwsze częściowo demokratyczne wybory w 1977 roku doprowadził do zbudowania wielopartyjnej stabilnej demokracji.

W Chinach kontynentalnych śmierć Mao Zedonga w 1976 roku doprowadziła do likwidacji najbardziej absurdalnych i zbrodniczych cech reżimu oraz ukarania kilku zbrodniarzy odpowiedzialnych m.in. za tzw. rewolucję kulturalną, ale nic ponadto.

Natomiast we wzajemnych relacjach Pekinu z Tajpej nastąpiło po śmierci Mao wyraźnie długotrwałe ocieplenie stosunków, doszło do owocnej wymiany współpracy gospodarczej i wymiany handlowej, kontaktów turystycznych, współdziałania w wielu obszarach.

Okazało się jednak, że natura komunizmu i każdej dyktatury jest podobna i niezmienna, a obecnie obserwujemy stopniowy powrót do pogarszania się relacji z Tajwanem, w miarę jak Chiny coraz bardziej podkreślają swoją mocarstwowość, globalne znaczenie i zastępują martwą, rytualną ideologię marksizmu-leninizmu nacjonalizmem nawiązującym do historycznej roli i potęgi Chin.

Wydaje się, że w tym kontekście należy odczytywać niezakończony, a raczej zamrożony spór o wyspy Senkaku (Diaoyutai), częste manewry chińskich okrętów w pobliżu tajwańskich wód terytorialnych, a zwłaszcza ostatnie jednostronne uruchomienie i wydłużenie tras lotniczych w Cieśninie Tajwańskiej w kierunku północnym i północno-zachodnim.

Chiny złamały tym samym uzgodnienia z Tajwanem o używaniu trasy M503 wyłącznie w kierunku południowym i własne zapewnienia, że wszelkie zmiany pozostałych tras w cieśninie będą uzgadniane z Tajwanem. Dodatkowym elementem jest jednostronna i prowokacyjna decyzja Pekinu o podjęciu lotów na nowych trasach w momencie, gdy dwa państwa koreańskie rozpoczynają rozmowy mające doprowadzić do spadku napięcia w regionie.

MSZ Tajwanu stwierdza, że „aktywacja tych spornych tras nie tylko poważnie wpłynęła na bezpieczeństwo regionalne oraz bezpieczeństwo lotów, lecz także stanowi polityczne i militarne zagrożenie dla Tajwanu i jako takie destabilizuje region. Chiny, będące członkiem wspólnoty regionalnej, mają obowiązek zachowywać regionalną stabilność, a podobne działania są nieodpowiedzialne. Tajwan będzie w dalszym ciągu umacniał swoje bezpieczeństwo narodowe, będzie minimalizował ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego poprzez intensyfikację współpracy regionalnej. Będzie też bronił żywotnych wartości narodowych, takich jak wolność i demokracja”.

Tajwan deklaruje też gotowość i chęć do podjęcia rozmów z Pekinem, zwraca uwagę na wzrost napięcia w regionie, za które odpowiada Pekin, odwołuje się też do społeczności międzynarodowej i podkreśla krytykę, jaką wywołały zaostrzające napięcie w regionie decyzje władz w Pekinie.

Dyktatury wszędzie na świecie są podobne zarówno w swoim wizerunku, jak i w działaniu. Reżim w Pekinie jest potencjalnym i realnym zagrożeniem w regionie, a jego szef i naśladowca Mao Zedonga w pozornych sukcesach w polityce zagranicznej szuka potwierdzenia swej siły i pręży muskuły, mam nadzieję, że głównie na użytek wewnętrzny. Temu najpewniej służy prowokacyjne zachowanie w stosunku do Tajwanu. Tajwan nie zagraża nikomu i ma tylko jeden cel – dobro swoich mieszkańców.

*Stefan Niesiołowski - przewodniczący Polsko-Tajwańskiego Zespołu Parlamentarnego

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem