Wieczorami co dzień spaceruję po ulicach mojego miasta, aby "wychodzić bezsilność". Jako wierna czytelniczka proszę o wydrukowanie tego listu. Piszę go, żeby nie oszaleć.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mąż na stwardnienie rozsiane choruje od 2000 roku, niestety jest to choroba postępująca, jest osobą leżącą, nie stoi, nie chodzi, zaatakowane są inne narządy, praktycznie niezbędna całodobowa opieka.

Nie dla mnie szlachetne paczki i rutynowe grudniowe przedświąteczne jednorazówki charytatywne. Nie należy mi się nic i nigdzie, ba, nawet do DPS może być przyjęty tylko mój ciężko chory mąż, ja mam tylko 63 lata i jestem zdrowa, jak sobie nie radzę, to mogę bić głową w ścianę.

W 2002 roku odszedł na rentę z policji, ale na nieszczęście 5 lat pracował w milicji i został, tak jak wielu, wrzucony do wspólnego kosza na śmieci. Nie mamy swojego mieszkania, wynajmujemy, jest drogo. Restrykcyjna ustawa z grudnia 2016 roku pozbawiła nas jakichkolwiek środków do życia, wystarcza na wynajem i opłaty. Poraża mnie rozpacz ciężko chorego męża i jego bezradność.

Pozwól, redakcjo, że rządzącym tym krajem złożę świąteczne życzenia:

Pani premier, życzę, żeby zanim po raz setny jak mantrę powtórzy Pani, że to dla dobra miliona Polek i Polaków, niech się Pani zastanowi, kto dał jej prawo w ten sposób interpretować "sprawiedliwość społeczną", i zapytam, co w imię chrześcijańskiej miłości, którą podobnież się kieruje na co dzień, zrobiła dla drugiego człowieka... w tym przypadku dla ciężko niepełnosprawnego.

Dla ministra MSWiA życzeń nie mam, ale zapewniam, że jeszcze resztek godności ludzkiej mi nie odebrał i nie dam mu satysfakcji nazwania mnie wariatką, bo pod Pałac Kultury i Nauki nie pojadę... choć wolność kocham ponad wszystko!

Panu prezydentowi, który honorowym patronatem objął piękną wystawę WYSPIAŃSKI, polecam na święta wybitną lekturę "Zbudź się, Polsko" Wyspiańskiego i te słowa:
Żyję, by zwało się, że żyłem/ nad jakąś rzeką, w jakimś kraju...

Opozycji, jeżeli kiedyś stanie się opozycją... Miejcie odwagę zapytać, dlaczego to zrobili człowiek człowiekowi.

PS Wieczorem, kiedy mąż zaśnie, cichaczem wymykam się na ukochane moje miasto. WYCHODZIĆ BEZSILNOŚĆ.

****

Czekamy na Wasze listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Prawdziwa bezradność jest zazwyczaj samotna. Zawsze trzeba było mieć siłę fizyczną i psychiczną oraz czas, by "wychodzić" jakąś pomoc w MOPSach czy innych ośrodkach powołanych do pomocy ludziom, a teraz - kiedy doszło do tego wykluczenie systemowe, szkoda gadać ...
    już oceniałe(a)ś
    14
    0