Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Premier Szydło chwaliła się, że jej rząd nie jest rządem elit. I dla niej to był powód do dumy. A pamiętam czasy, kiedy prezes partii premier Szydło chwalił się, że jest inteligentem z Żoliborza, nie potrafi grać w piłkę i nie wychowywał się na podwórku. To miało odróżniać prezesa od premiera Donalda Tuska, który w piłkę grał i wychowywał się na podwórku. Ja także potrafię grać w piłkę, bawiłem się ze wszystkimi dziećmi, nie pytając o ich pochodzenie, bawiłem się także na podwórku. Dzięki temu, dążąc do pełnego udziału w życiu, nie wyrobiłem w sobie pogardy do piłki, podwórka i dzieci „nieelitarnych”.

Duma z bycia rządem nie dla elit! Elity kojarzą się premier źle. Jaki to piękny wyraz mentalności homo sovieticus lub homo polacus.

Był czas, kiedy PiS chwalił się nieskończenie bogatymi kadrami, inteligentami, w tym najwybitniejszymi z Żoliborza. PiS chwalił się profesorami, także dwoma-trzema aktorami klasy tych z filmu "Smoleńsk" oraz bardem Janem Pietrzakiem, Czabańskim i Wolskim.

A teraz jednak nie są elitarni, nie są dla elit. To dla kogo oni są i z czego są dumni?

Czy dumni są z niskiego IQ, lenistwa, braku umiejętności radzenia sobie w życiu? Są dumni z nacjonalizmu, fundamentalizmu, zacietrzewienia religijnego, religijności obrzędowej i księdza Rydzyka z Torunia, słabo mówiącego po polsku? Są dumni ze wstydu, jaki przynoszą Polsce w świecie? Są dumni z San Escobar i mistrali za dolara? Uważają, że nauczanie religii jest ważniejsze we współczesnym świecie niż nauczanie fizyki, biologii, informatyki i języków oraz filozofii? Bo lud rozumie przypowieści i jasełka, ale filozofii to już nie bardzo?

Jestem właśnie w Chile. Polacy są po Niemcach i Francuzach trzecią nacją podróżującą po Patagonii, Atacamie i innych cudach natury. Zapewne według PiS przybyliśmy z kraju w ruinie i przyjechaliśmy tu jeść z głodu mech i porosty. Oczywiście można też znowu powiedzieć, że podróżują elity!

Ale kogo tu spotykamy? Młodych ludzi, którzy tanio kupili bilety, śpią w tanich hostelach, nie jedzą w restauracjach, ale kupują bułki i coca-colę i tak zwiedzają świat, bo są tego świata ciekawi. Oni są elitarni, nie przez pieniądze, ale swoją wysoką inteligencję i ciekawość świata, ciekawość innych ludzi.

Spotykają Chilijczyków, Indian, ciemnoskórych, Metysów, muzułmanów i żydów. I widzą ci młodzi Polacy, że ci napotkani tu ludzie nie mają rogów, nie roznoszą wszy i zarazków. Są życzliwi i pytają z zainteresowaniem o kraj, którego obywatele tak dużo podróżują, są tak ekspansywni.

Spotykamy także starszych Polaków zwiedzających świat. Wiem, że według PiS ludzie starsi powinni ubrać się na czarno, klęczeć w kościele i czekać na śmierć. Ale nie! Część starszych Polaków nie chce ani czekać na śmierć, ani się modlić, ani pełnić funkcji służebnej wobec młodszych członków rodziny.

Tak więc PiS nie dla elit! I bardzo dobrze, bo nikt elitarny nie chce mieć nic wspólnego z ciemnotą i zaprzaństwem, mściwością i ograniczonymi horyzontami. Urawniłowką pisowską. Elitarność nie jest zła. A PiS myli podstawowe pojęcia: prostotę z prymitywizmem, elitarność z pychą i megalomanią, piękny umysł i samodzielne myślenie z zarozumialstwem i chytrością, dbałość o byt materialny ze skąpstwem, oszustwem finansowym i wszelkim innym.

PiS myli wykształcenie nominalne z etosem inteligenckim. PiS wszystko myli, bo jest niezwykle nieelitarny, nie posiada kadr, a jedynie frustracje, mściwość i nienawiść wynikające z kompleksów.

PiS już przegrywa i mam nadzieję, że dokona się to jak najszybciej, bo taki jest prawdziwy interes Polski i Polaków. Tak to widzę z oddali.

*Maciej Michalik, prof. UWM w Olsztynie

****

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.