Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pozwolę sobie napisać tu, w formie otwartego listu, parę uwag płynących z obserwacji większej liczby wyborów, w których faworyci ulegający podszeptom najniebezpieczniejszego z szatanów, czyli pychy, przegrywali z kandydatami o wiele słabszymi i mniej znanymi.

Proszę przeanalizować ostatnie wybory prezydenckie

Panie Rafale, proszę przeanalizować ostatnie wybory prezydenckie, szczególnie od strony pracy sztabu. Nie zabiegał on o pomoc wolontariuszy, przeciwnie, oganiał się jak od natrętów od osób, które wiele mogły zrobić, aby zwycięstwo pozostało w zgodności z poparciem na początku kampanii. Sztab Bronisława Komorowskiego odmówił nawet Andrzejowi Wajdzie zgłaszającemu chęć zrobienia spotu wyborczego w formie ciekawego, krótkiego filmu. Z rozgoryczeniem mówił o tym reżyser na ostatnim przed śmiercią publicznym spotkaniu, kiedy wręczano mu Nagrodę Peryklesa. I zastanawiał się też, czy nie powinien, mimo oporu pyszałkowatych sztabowców, zrobić coś więcej. Kraj byłby w innej sytuacji z prezydentem Komorowskim, niż jest dziś z prezydentem Dudą.

Można pokonać potwora

Stolica z wysoką Pana wygraną to zastrzyk energii dla całego kraju, to znak, że potwora niszczącego dziś polską demokrację, mimo jego siły i bezwzględności, można powstrzymać. Można, jeżeli wykona się pracę kampanijną dobrze. Nie wykona się jej dobrze ze złym sztabem. Zanim zdecyduje Pan, kto pokieruje Pana kampanią, proszę wielokroć sprawdzić umiejętności i charakter osób, którym Pan tę rolę powierzy.

Ten wynik 34 procent poparcia na starcie znaczy jednocześnie dużo - i nic nie znaczy.
Dużo, bo dało Panu szansę bycia kandydatem najsilniejszych ugrupowań opozycyjnych. Nic nie znaczy - bo konkurenci są bogatsi, silni i sprawni. Mają fachowców po szkole księdza Rydzyka, którzy, jak opowiadają ludzie z prowincji, nie lenią się i odwiedzają każde miejsce, każdy zakątek, każdy dom, w którym ktokolwiek zechce z nimi rozmawiać, i gdzie mogą przedstawić swoich kandydatów w najlepszym świetle, aby uzyskać kolejny głos.

To już tylko jedenaście miesięcy

Nie ma Pan za sobą Kościoła z tysiącami proboszczów głoszących propisowskie kazania. Nie ma Pan za sobą całej opozycji, bo w niej grają interesy tak różne, tak oparte na antypatiach i kalkulacjach, że najlepiej liczyć na własne siły oraz siły tych, którzy w Pana ręce włożyli wielką szansę na drodze do powstrzymania w Warszawie dyktatury pomników, marszów i fałszywego patriotyzmu Prawa i Sprawiedliwości.

Proszę o tym pamiętać przed wyborem swojego sztabu kampanijnego. Niech będą to ludzie, którzy od zaraz zaczną rzetelną kampanię i Pana też będą poganiali, gdyby w pracy Pan zwalniał. Wbrew temu, co się mówi, że wybory za rok, nie ma już pełnego roku do wyborów. Już tylko jedenaście miesięcy. Każdego dnia mniej.

Sztabowcy Bronisława Komorowskiego, opici hektolitrami kawy, zawalili sprawę. Niech to się nie powtórzy u Pana.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.