Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z radością patrzę na świętujących w Zimbabwe. Po trzydziestu siedmiu latach rządów dyktator Mugabe pokojowo zrzekł się wszechwładzy.

37 lat bez wolnych wyborów. Bez niezależnych mediów. Bez prawa do głosu ani protestu. Bez sprawiedliwej obrony przed sądem. Bez pracy dla 90 procent bezrobotnych w kraju. Regularnie bez światła, prądu. Bez praw człowieka. Bez demokracji. Kiedyś znane jako „klejnot Afryki”, przez 37 lat w nadmiarze Zimbabwe miało tylko nędzę, korupcję i przemoc.

Tysiące ludzi wyszło na ulice całego kraju. Powiewają kolorowymi flagami, tańczą na dachach odrapanych budynków. Świętują - i słusznie, bo jest co świętować. Pytani o powody do radości nie wymieniają nadziei na żywność i lekarstwa, których brakuje. Nie mówią o lepszych zarobkach ani pracy.

Padają za to słowa, których znaczenia wielu mogło przez te lata zapomnieć: "wolność słowa", "wolne wybory", "demokracja", "koniec opresji". I jeszcze to, że wiedzą, iż nie będzie im łatwo. Że czekają ich lata ubóstwa i ciężkiej pracy. Ale przecież w imię demokracji warto. A teraz cieszmy się chwilą święta i nadzieją na lepsze jutro w wolnym kraju. Ludzie w Zimbabwe zasłużyli na lepsze jutro.

Ze smutkiem patrzę dziś na tych w Polsce, którym los Zimbabwe jest obojętny.

W Polsce umiera demokracja. Dla wielu tutaj puste słowo - przecież nie można włożyć go do garnka.

Najdalej w piątek, przy sprzeciwie garstki, polski parlament przeforsuje ostateczny demontaż państwa prawa. Pojutrze, przy kilku okrzykach "De-mo-kra-cja! Kon-sty-tu-cja!" rządzący dyktator zapewni sobie władzę na kolejne lata - może nawet dekady.

Za pięćset złotych w gotówce oddamy tych kilka „drobiazgów”, których wartości większość z nas nie dostrzega: wolność słowa, wolne wybory, równość. Prawo do życia bez opresji za poglądy, kolor skóry lub brak wyznania. Prawo do zielonych drzew i czystego powietrza. Prawo do bycia sobą i szacunku dla siebie nawzajem.

Nie szanujemy tego prawa i nie doceniamy jego wartości, więc na nie nie zasługujemy. Zasługują na nie świętujący mieszkańcy Zimbabwe. Trzymam kciuki za ich demokrację.
Ze smutnymi pozdrowieniami

****

Nie zasługujemy na wolność? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.