Coraz więcej kobiet zamieszcza w mediach społecznościowych hasztaga #JaTeż - lub w wersji anglojęzycznej - #MeToo, co oznacza, że były ofiarą molestowania. Jedne opowiadają o molestujących je mężczyznach, traumach, czy i jak się z nich wyzwoliły lub nie. Inne piszą w statusie po prostu #MeToo.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akcję #MeToo (po polsku #JaTeż) zainicjowała Alyssa Milano, amerykańska aktorka i piosenkarka, która chciała, aby w ten sposób pokazać całą skalę problemu, jakim jest prześladowanie kobiet. Impulsem stał się skandal, który wybuchł, gdy "New York Times" ujawnił, że hollywoodzki producent Harvey Weinstein przez trzy dekady molestował seksualnie kobiety z branży filmowej.

"Gdyby wszystkie kobiety, które były kiedyś molestowane seksualnie, napisały 'ja też' w swoich statusach, być może udałoby się pokazać ludziom, jaką skalę ma to zjawisko" - napisała w swoim statusie Milano.

Polki używają obu hasztagów – #JaTeż i #MeToo – aby ich wpisy dodały się do głosów kobiet z całego świata. Do akcji dołączyło wiele znanych kobiet, między innymi dziennikarka Paulina Młynarska.

Napisała: #JaTeż #MeToo I to wiele razy. Widzicie nasi i nie nasi mężczyźni, nam się to zdarza ciągle, regularnie. Tak często, że nawet tego nie rozpamiętujemy. Ale gdzieś w środku zostają ślady na zawsze. Kiedy popatrzycie na liczbę wpisów pod hasztagiem #JaTeż, może spróbujecie postawić się w naszej, waszych dziewczyn, żon, mam, córek, koleżanek sytuacji. Zmiana na lepsze jest w Waszych rękach.

#MeToo wyznały też aktorka Julia Kamińska:

i pisarka Anna Dziewit-Meller.

Reżyserka teatralna Monika Strzępka publicznie powiedziała, że doświadczyła próby gwałtu. "Musiałam już być pełnoletnia, bo policjantka na komisariacie zapytała, czy chcę się skonfrontować, i uprzedziła, że napastnik jest duchownym".

Beata Chmiel napisała: Polityk zerwał jakiekolwiek stosunki ze mną, jak na swoje zwyczajowe serdeczne pytanie: - I co tam, dupeczko? usłyszał odpowiedź: - Nic, chujku. Powiem szczerze, byłam wtedy dumna ze swojego refleksu, ale teraz zastanawiam się, podobnie jak felietonistka "Guardiana", jakie powinny być społeczne konsekwencje dla prześladowców. Lista hańby?

Akcję, która błyskawicznie rozprzestrzenia się na Facebooku, zaczęli komentować mężczyźni.

Powstał nawet całkiem poważny materiał Aszdziennik: "Jak zrobić z siebie idiotę" Polska Edition.

Hasztag #JaTeż wywołał dyskusję, co jest już molestowaniem, a co tylko niechcianą zaczepką? Czy trzeba temu przeciwdziałać? Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    #jateż nie jestem na Facebooku, więc piszę tutaj. Mam 66 lat i kilka razy doświadczyłam molestowania. Pierwszym był wujek jak miałam 12, 13 lat, potem kuzyn rówieśnik i znajomy wujostwa i wreszcie współpracownik w banku. Nic groźnego się nie stało, bo umiałam się obronić. Zastanawia mnie tylko przyzwolenie innych na takie zachowanie. Zawsze w takiej sytuacji gdzieś niedaleko był ktoś, kto mógł temu zapobiec, ale tego nie robił. Na przykład moja ciotka, która była w pokoju obok i nie zainteresowała się co robi wuj zamiast przyjść spać.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0