Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po ponad dwu latach totalnej (to dziś modne słowo) arogancji członków rządu takiej jak uczenie Francuzów jedzenia widelcem nazywanie Niemców dziećmi i wnukami zwyrodnialców, niszczenie niezależnych sądów, nieustanne tworzenie negatywnych obrazów obcych i wzbudzanie do nich nienawiści i pogardy, manipulowanie Kościołem, pogardy dla kobiet i ludzi „drugiego sortu”, lekceważenie zasad unijnych, niszczenie lasów i zabijanie zwierząt, obrażanie wszystkich sąsiadów, partnerów i sojuszników, rozbudzanie przekonania w Polakach z PiS, że są narodem niezwykłym, wyjątkowym, wybranym i doskonałym, zobaczyłam młodych ludzi troszczących się o dobro, nie tylko własne, ale i innych (pacjentów, pielęgniarek, rehabilitantów, techników medycznych itp.).

Uderzyło mnie, że w ich wypowiedziach nie ma wszechobecnej teraz pogardy i agresji. Jest troska o cały resort, o dobro pacjentów, jest powściągliwość w słowach i uwaga, by nikogo nie urazić, jest szacunek dla każdego rozmówcy, a równocześnie konsekwencja w dążeniu do celu. Są nienaganne maniery i szlachetna powściągliwość.

Myślę, że ci wspaniali młodzi lekarze dali politykom lekcję kultury osobistej i prawdziwej troski o człowieka. Pokazali, że bez agresji i pogardy dla inaczej myślących można bardzo dobrze funkcjonować. Mam nadzieję, że nie wyjadą z Polski. Byłaby to dla nas niepowetowana strata.

***

Co sądzicie o proteście lekarzy rezydentów. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.