Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Minęło już pięć dni od różańca na granicach. Żyjemy tak szybko, że o tamtej „akcji” zapomnieliśmy. Teraz mamy protest lekarzy rezydentów. Niebawem z pewnością wzburzy nas coś innego. A we mnie tamto wciąż siedzi. Coraz bardziej bezradny, coraz bardziej opuszczony czuję się w Kościele.

Modlitwa różańcowa – jedna z wielu form modlitwy w Kościele. Miesiąc październik – odmawiana jest w świątyniach codziennie. Ale ta akcja nie była zwykła. Miejsca, gdzie się odbywała, i jej symbolika były szczególne. Dla mnie – oburzające. Nie chcę szafować słowami, nie chcę oskarżać o bluźnierstwo, spowiednikom zostawię ocenę, czy to grzech „brania imienia Pana Boga nadaremno”.

I pewien jestem, że wielu, bardzo wielu wzięło w niej udział z najlepszymi intencjami. Ci wszyscy wierni o bardziej ludycznym podejściu do obrzędowości, którzy różaniec odmawiają w październiku codziennie w kościołach, poszli za swoimi liderami na granice, by modlić się o ratunek dla Polski.

Tylko ratunek przed czym?

I do nich pretensji nie mam. Mam je wobec organizatorów, pomysłodawców, a największy do pasterzy Kościoła. Dlaczego Wy od Kościoła odchodzicie, zamiast jemu przewodzić? Dlaczego nie słuchacie tego, co mówi wam papież? Dlaczego nie czytacie Biblii?

Św. Mateusz mówił: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie”.

Dlaczego udajecie, że to o modlitwę różańcową chodzi, o jakiś „ratunek”, dlaczego fałszywie podpieracie się wezwaniem Maryi z Fatimy do modlitwy różańcowej i odbywacie ją w taki demonstracyjny sposób na granicach? Dlaczego próbujecie ukryć aspekt polityczny, bo przecież do Pana Boga modlić się o niedopuszczenie „obcych”, „uchodźców” nie będziecie, bo to nielogiczne.

Niepotrzebnie próbujecie, bo ci, którzy uczestniczyli, i ci, którzy sprzed swoich klawiatur akcję poparli, bez żenady tylko w tym temacie klepią.

Dlaczego pozwoliliście na coś, co nie odbyłoby się bez wsparcia finansowego spółek zależnych od rządu/spółek skarbu państwa? Jak długo trzeba Wam mówić, że sojusz tronu z Kościołem temu drugiemu na końcu szkodzi. Poczytajcie sobie podręczniki historii, poczytajcie fora internetowe, policzcie wiernych w kościołach i porównajcie dane sprzed lat.

Mało?

Symbolika, różaniec do granic, dla wielu piękna, dla mnie oburzająca. Piszcie te bzdury o wychodzeniu poza swoje granice. Dla mnie dobijacie do granic absurdu. Granica ma jedną symbolikę; granica zamyka. Jedną z najpiękniejszych wartości UE jest przynajmniej częściowe, ale jednak znaczące otwarcie tych granic, które wy świętym różańcem zamykacie. Otwarcie na podróż, na studia, na przepływ kapitału, na drugiego człowieka.

GOŚCINNOŚĆ, to gość + inność. Brrrrrrr, jakie okropne lewackie pojęcie, prawda?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.