Księże Prymasie; doskonałe homilie, ale odwagi. Pouczać grzesznych jest uczynkiem miłosierdzia, obowiązkiem chrześcijanina wobec źle czyniącego współbrata.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kościół katolicki teraz usiłuje ustami części co światlejszych hierarchów napominać rządzących, wskazywać, że posuwają się za daleko, za twardo, za mocno.

Na Jasnej Górze obchody 300. rocznicy koronacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej odbyły się 26 sierpnia 2017 r.

Znając naszą codzienność, nie dziwi obecność na obchodach najważniejszych polityków rządzącej partii. Homilię wygłosił prymas Polski abp Wojciech Polak. I tu jest clue sprawy.

Prymas w swoim przemówieniu przypomina historię aktu koronacji obrazu, rozważa wszelkie aspekty istoty matki Chrystusa, jej znaczenie dla katolików, a w tym obrazie szczególnie dla nas Polaków. Jej kult jest w naszym narodzie dość szczególny, i wszystko to znalazło swoje odbicie w homilii prymasa.

Jest ona w swej pierwszej części bardzo, bardzo teologiczna.

Dalej prymas „schodzi nieco na ziemię”, odnosząc się do wielkiej akcji pomocy ofiarom niedawnych nawałnic, wskazuje, jak ważna jest potrzeba przemiany zwaśnionych serc, wzajemnej pomocy i współdziałania dla dobra wspólnego.

Prymas nie kończy na tym, wskazuje na potrzebę „przemiany w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym”.

Dalej prymas wypowiada słowa zaskakujące, zapewne dla wielu niezrozumiałe, może nawet oburzające. Jak on mógł, w takim miejscu, wobec tak znamienitych gości. Prymas mówi: „Dokonując jednak tej przemiany, mamy zacząć od siebie, a nie od innych. Mamy przy tym szanować porządek i ład społeczny, a nie bezmyślnie go burzyć dla takich czy innych racji. Mamy szanować ład konstytucyjny, który jest gwarantem naszego bycia razem i współistnienia, a nie nadwyrężać go czy wręcz omijać. Mamy w prawdziwym i szczerym dialogu szukać rozwiązań, które nie byłyby kierowane przeciw komukolwiek, ale w trwały i zrozumiały sposób reformowały instytucje służące ludzkiemu dobru i sprawiedliwości. Mamy widzieć nasze własne dobro i szanować je i o nie zabiegać w jedności i harmonii, będąc jednocześnie otwartymi, współczującymi i gotowymi do pomocy tym najbardziej potrzebującym, słabym i prześladowanym, migrantom i uchodźcom”...

Komentarzom nie ma końca. TVP Info przytacza wycięty fragment homilii. Komentatorzy rządowi nieprzychylni mocno akcentują przytoczony fragment, dopatrując się zdumienia na twarzach polityków PiS. Dominuje przekonanie, że Kościół nieco zbyt późno spostrzegł się, jakiego potwora wykreował, pozwolił mu urosnąć, ten zaś wzmocniony dawnego sojusznika coraz częściej ignoruje, co najwyżej wykorzystuje instrumentalnie do swoich doraźnych politycznych celów. Spostrzegłszy to, KK teraz usiłuje ustami części co światlejszych hierarchów napominać rządzących, wskazywać, że posuwają się za daleko, za twardo, za mocno.

Już chciałem kończyć felieton, sprawdzić pisownię, interpunkcję, gdy dowiaduję się o kolejnym mocnym wystąpieniu arcybiskupa. Tym razem homilia wygłoszona 10 września w czasie obchodów jubileuszowych Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.

Ponownie, rys historyczny, nieco rozważań natury teologicznej, komentarz do przesłania objawień maryjnych i na koniec jakże znaczące słowa: „W tylu miejscach i w tylu sytuacjach mówimy, że jesteśmy tak bardzo podzieleni i skłóceni. Tyle razy ostrzegamy siebie nawzajem, że jest to bardzo niebezpieczne i niszczące, niepotrzebne i ośmieszające nas w oczach innych. Tyle razy powtarzamy, że trzeba to zmienić, że musimy postępować inaczej, że dość już tego, byśmy się tak sami z premedytacją i determinacją niszczyli”. Prymas kończy, modląc się „Święta Matko Ziemi Warmińskiej! Klękamy przed Tobą w duchu pełnego oddania się Tobie w macierzyńską niewolę, byleby tylko tym aktem wyprosić wolność Kościołowi w świecie i w naszej Ojczyźnie, byleby tylko zabezpieczyć Polsce pokój i ducha jedności”.

Bardzo cieszą mnie słowa prymasa, cieszy mnie każdy głośny przejaw mądrości przedstawicieli Kościoła. To słowa bardzo potrzebne nam wszystkim; rządowi - by się opamiętał, nam - byśmy nie tracili nadziei - i samemu Kościołowi - by odzyskał mocno nadszarpnięty autorytet.

No tak, i jak to zwykle jest jedno ALE.

Po raz kolejny nie wiemy tak naprawdę, do kogo ksiądz prymas mówi. Po raz kolejny winny nie zostaje wskazany palcem, nazwany z imienia i nazwiska. Bardzo łatwo księżom przychodzi łajać po imieniu, gdy dotyczy to opozycji, wobec rządu stosują dziwną taktykę pouczania nie wprost. Tak, żeby jakby co, jak przyjdzie kiedyś co do czego, a w szczególności do podziału kasy, żeby nikt nie pomyślał, że to krytyka rządu była. No bo to przecież totalna opozycja „łamie ład konstytucyjny”, z wściekłą nienawiścią burzy „porządek i ład społeczny”, odrzuca „szczery i prawdziwy dialog”.

Znowu ze słów hierarchy nie wynika jasno, kto nas „dzieli i skłóca”. Za chwilę okazać się może, że to ten przysłowiowy już Tusk.

Taki kolejny półkrok, z którego łatwo się jeszcze wycofać.

Księże Prymasie; doskonałe homilie, ale odwagi. Proszę mówić „tak tak, nie nie”, jasno i wyraźnie. Pouczać grzesznych jest uczynkiem miłosierdzia, obowiązkiem chrześcijanina wobec źle czyniącego współbrata.

PS  Żeby nie było, że coś jest wyrwane z kontekstu, tu jest pełen tekst obu homilii: z okazji koronacji obrazu w Częstochowie, i homilia z Gietrzwałdu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ja już mam serdecznie dość tego państwa kościelnego i w związku z tym i tego listu. Co za skandal, żeby kościół i jego przedstawiciele mieli takie wpływy i władzę. Mamy do diabła XXI wiek. Nie oceniam poglądów innych, widać wiara jest im potrzebna. Ale, do diabła, państwo ma być świeckie!!!! I nie chcę "zachwycać się" i mieć nadzieje, że jakiś klecha w oparciu o niepotwierdzone wierzenia będzie układał życie całemu narodowi. Dość tego!!!
    @agatonik
    No ale trzeba liczyc się ze stanem faktycznym. To JEST państwo wyznaniowe.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Wrzuciłam artykul do mojego domowego archiwum, ale dałam mu tytuł : Proszę mówić wprost, biskupie.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Wiara (lub jej negacja) jest osobistą sprawą każdego człowieka i nie powinna mieć miejsca w przestrzeni publicznej. O dziwach i gusłach wykształceni ludzie nie dyskutują.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Mamy zapisany w konstytucji przyjazny rozdział państwa i kościoła. Mamy też rzeczywistość społeczną, ukształtowaną w dużej mierze przez Kościół, w znacznie mniejszej - przez religię katolicką w głębokim sensie, tzn. przez znajomość nie tylko opowieści biblijnych, ale także przez pisma filozofów religii, teologów, ludzi wierzących, ale nieodmawiających sobie prawa do poszukiwań intelektualnych, wyrażonych językiem poważnego dyskursu. Wiele się złożyło na upodobanie polskiego Kościoła do pewnego rodzaju prostactwa w głoszeniu, że jest się wyznawcą tej religii, jakie można zaobserwować wśród licznych rzesz wiernych. Z tego wynika z jednej strony niezrozumienie wagi głoszonych homilii arcybiskupa, z drugiej zaś strony, a myślę o
    ludziach niewierzących, którzy nie częstują hejtem, tylko znają fakty (niepochlebne dla wszystkich ekip rządzących, z sukcesem wdzięczących się do Kościoła) i oczekują w napięciu, kiedy ważny przedstawiciel episkopatu zabierze głos w istotnych sprawach, piętnujący nadużycia władzy. Ba, nawet podpowiadają, że przecież Chrystus powiedział... że w ewangelii napisano... że nie dość wyraźnie sformułował krytykę...
    Brzydzę się coraz głębszą demoralizacją elit politycznych, które obwieszczają światu swoją wiarę, a nie uważają za stosowne stosować się do Dekalogu. Pacta sunt servanda to zasada, której przestrzeganie buduje ład społeczny niezależnie od postawy światopoglądowej. Cóż myśleć o ludziach, którzy ją łamią? Obawiam się, że taka czy inna homilia nie odniesie skutku. Przed ponad rokiem papież Franciszek bynajmniej nie głosił, że uchodźców należy nazywać zarazą... Zamiast sentencji łacińskich obowiązuje przaśne: moja chata z kraja. Gorzko.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0