Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Nie wolno było o nich pamiętać, nie wolno było o nich mówić. Odnosi się wrażenie, jakby nas też chciano doprowadzić do takiej fałszywej amnezji, zapomnienia o rzeczach, które powinny stanowić trwałą tkankę naszej narodowej i państwowej także pamięci - mówił metropolita krakowski. - Uważam, że to jest nasz obowiązek narodowy o tych osobach pamiętać. To jest kwestia pamięci o naszym państwie, naszych najbardziej wspaniałych reprezentantach państwa, narodu i społeczeństwa polskiego.

Zagubione proporcje

Biskup powinien wiedzieć, kiedy milczeć, bo gdy zabiera głos w sprawach polityki, to obnaża swój intelektualny durszlak. W tym przypadku alternatywą dla głupoty może być tylko podłość. Biskupowi przypomina się prześladowanie księży przez SB, gdy widzi kontrmanifestacje podczas smoleńskich miesięcznic!

Pasterz zagubił proporcje. W kapłanach asystujących prywatnym procesjom nienawiści Jarosława Kaczyńskiego widzi podobieństwo do losu m.in. księdza Popiełuszki?! A w łamaniu konstytucji i uchwalaniu ustaw o wyższości cyklicznych manifestacji Kaczyńskiego nad innymi legalnymi manifestacjami biskup nie widzi ziarna soli?

A w łamaniu praw człowieka przez policję wobec pokojowo zachowujących się manifestantów ksiądz biskup nie widzi dziury w ciele na krzyżu? A w wyzywaniu oponentów politycznych od zdrajców, drugiego sortu, złodziei, gestapo, komunistów, morderców, zdradzieckich mord i kanalii arcybiskup słyszy ewangelię miłości?

Zachwiany drogowskaz moralny

Dla wielu bogobojnych i religijnych jest to ciągle szok, że można bezpardonowo purpurata krytykować. No cóż, rządzący obecnie faworyci biskupa Jędraszewskiego propagują świat bez poprawności politycznej. Podążając za ich filozofią, czas zacząć oceniać i mierzyć biskupów miarą ludzką, a nie boską, i opisywać słowami wprost, szczególnie wtedy, gdy prezentują swoje poglądy i sympatie polityczne. Nie do tego deklarowali powołanie.

Dlatego trzeba bez owijania w polityczną bawełnę przypominać, że nie są ani nieomylni, ani święci, że są wśród nich pedofile, złodzieje, ojcowie porzuconych dzieci, pazerni, nienawistni, antysemici, homofobi, nacjonaliści. Trzeba nazywać zło po imieniu, szczególnie zło udrapowane w purpurowe szaty, gdyż chcą oni być dla wierzących drogowskazem moralnym. Dlatego, drogi arcybiskupie, należy to powiedzieć wprost: pana wypowiedź jest po prostu niestosowna, brakuje jej taktu, umiaru i przyzwoitości.

Większość pana wypowiedzi publicznych na tematy niezwiązane z religią jest po prostu oburzająca, nienawistna i niechrześcijańska. Wygłasza biskup kłamliwe i podłe słowa, chowając się za nogami Pana Boga i pod purpurową sukienką. To są słowa polityki i powinniśmy przestać odgrywać ten teatr niewyznaniowego państwa!

Pana słowa są obraźliwe dla tych wszystkich, którzy pamiętają czas prześladowań SB. Sugerowanie zaś, że celem kontrmanifestacji jest pogrążenie w mrokach niepamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, jest bezbrzeżną podłością.

I jeśli Bóg istnieje, to będzie się pan za to smażył w piekle. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.