Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jest mi przykro, potraktowano mnie gorzej niż przestępców, których ścigałem, ponieważ oni na podstawie zebranych przeze mnie dowodów odbywali karę pozbawienia wolności i mają liczone do emerytury po 0,7% za rok. Jestem od nich gorszy, mnie wyliczono 0,0%.

Jestem traktowany gorzej niż emerytowany funkcjonariusz SS, któremu państwo niemieckie wypłaca emeryturę za okres II wojny światowej, ponieważ sąd nie był w stanie udowodnić mu winy (to nic, że służył w organizacji zbrodniczej na rzecz totalitarnego państwa, co zostało orzeczone przez międzynarodowy sąd).

Mój syn, który był tak dumny z taty policjanta, oświadczył, że kończy studia (pozostała mu obrona) i wyjeżdża z Polski. Nie chce żyć w kraju, który w taki sposób traktuje swoich obywateli (orzekanie winy i kary bez wyroku sądowego, odpowiedzialność zbiorowa itp.). Myślałem, że na starość będę miał pomoc i oparcie, jednak nie dziwię mu się.

Błaszczak i Zieliński kłamią

Panowie Błaszczak i Zieliński, zarówno w Sejmie, jak i podczas komisji sejmowych, cynicznie kłamali, że milicjanci nie będą podlegali tej ustawie. Ani jednego dnia nie służyłem w SB. Służyłem w Milicji Obywatelskiej, a potem na mocy ustawy stałem się policjantem. Nie podlegałem lustracji. Całą swoją zawodową karierę ścigałem przestępców, tak pospolitych, jak i gospodarczych. Z polityką i zwalczaniem opozycji nie miałem nic wspólnego.

A jednak 5.06.2017 r. otrzymałem z Zakładu Emerytalno-Rentowego MSW decyzję drastycznie zmniejszającą moją emeryturę, praktycznie o trzy czwarte. Jest to efekt realizacji tak zwanej ustawy dezubekizacyjnej z grudnia 2016 r. Zostały mi zabrane pieniądze za jakieś nieznane mi zbrodnie, działanie niezgodne z prawem, służbę na rzecz totalitarnego państwa itp.

Informuję, że nigdy nie dopuściłem się czynu przestępczego czy godzącego w prawa i wolność drugiego człowieka. Nie byłem karany sądownie.

Karalne studia w roku akademickim '89/90

Karę zastosowano wobec mnie za okres studiów magisterskich w Akademii Spraw Wewnętrznych w okresie od 1.09.1989 r. do 31.07.1990 r., a więc już w wolnej Polsce, po wyborach 4 czerwca 1989 r. i zwycięstwie "Solidarności" w wyborach kontraktowych, i po wyborze przez Sejm Tadeusza Mazowieckiego na premiera 24 sierpnia 1989 r.  Okres studiów na ASW od 1.08.1990 r. do 8.03.1991 r., kiedy obroniłem pracę magisterską i uzyskałem tytuł magistra prawa, jest już „słusznym” okresem i nie zalicza się do służby na rzecz totalitarnego państwa.

Nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje.

Do Akademii Spraw Wewnętrznych zostałem skierowany po ukończeniu Wyższej Szkoły Oficerskiej w Szczytnie celem uzupełnienia wykształcenia, zajmowałem wtedy etat inspektora Sekcji Zabójstw i Rozbojów Wydziału Kryminalnego RUSW Bydgoszcz.

IPN jako służbę na rzecz totalitarnego państwa zaliczył mi te 11 miesięcy studiów na ASW w latach 1989-1990. Od kiedy to karze się kogokolwiek za naukę?

Jest to zresztą niezgodne z art. 13b.1 pkt 5 tej (poza wszystkim) całkowicie niezgodnej z prawem ustawy, tj. wedle której „służyli totalitarnemu państwu”: (...) „także słuchacze i studenci, którzy przed skierowaniem do Akademii Spraw Wewnętrznych pełnili służbę, o której mowa w pkt 5 i 6 oraz ust. 2 pkt 1”.

IPN nie jest w stanie wykazać, że przed skierowaniem do ASW pełniłem służbę, o której mowa w pkt 5 i 6 oraz ust. 2 pkt 1, jak ustaliłem, niczego nie weryfikowali.

Nikogo to nie interesuje

Załączam stosowne dokumenty, tj. Decyzje ZER MSW, „moją teczkę w IPN”, świadectwo służby itp. Wynika z nich, że zarówno ZER, a zwłaszcza IPN nie podjęli żadnych działań mających na celu weryfikację, czy podlegam pod artykuł 13b.1 pkt 5 tej ustawy. Z materiałów IPN w żaden sposób nie wynika, abym pełnił służbę, o której mowa w pkt. 5 i 6 oraz ust. 2 pkt 1.

Na moje uwagi „miły" pan z IPN stwierdził, że go to nie interesuje, wystarczy, że byłem studentem w ASW, a w myśl ustawy o IPN ASW jest zaliczana do organów totalitarnego państwa.

ZER MSW Oddział w Bydgoszczy, który wydał haniebną decyzję o odebraniu mi emerytury, ma moje akta osobowe w KWP w Bydgoszczy. Również z tych akt w żaden sposób nie wynika, abym kiedykolwiek pełnił służbę w rozumieniu art. 13b.1 pkt 5 i 6 oraz ust. 2 pkt 1. Zresztą w KWP w Bydgoszczy uzyskałem informację, że do IPN nie przekazano żadnego dokumentu dotyczącego mojej osoby, z prostej przyczyny, że nigdy nie byłem na etacie Służby Bezpieczeństwa. Byłem milicjantem, a potem policjantem.

To również nie robi wrażenia na pracownikach ZER MSW, ponieważ, jak mi powiedzieli, oni podejmują decyzję na podstawie informacji, jakie otrzymują z IPN. A oni dostali informacje z IPN, że służyłem na rzecz totalitarnego państwa itd., itd.

Kto zatem powinien dokonać interpretacji i wykładni, czy ja jako student ASW podlegam pod artykuł 13b.1 pkt 5?

Uważam, że IPN i ZER MSW, działając wspólnie i w porozumieniu, nie dopełnili obowiązków oraz przekroczyli swoje uprawnienia, co w konsekwencji doprowadziło do nieuprawnionego, złodziejskiego zaboru mojego mienia w postaci trzech czwartych emerytury przyznanej mi w 2012 roku.

***

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.