Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie widzimy brudnych, głodnych dzieci, kobiet, mężczyzn, w strzępach ubrań, zakrwawionych sal szpitalnych w zbombardowanych budynkach, setek zmiażdżonych martwych ludzi, rozerwanych bombami, przygniecionych betonem. Nie widzimy nędzy rodzin stłoczonych w metalowych barakach, namiotach bez wody, prądu, dzieci bez szkoły i nadziei na cokolwiek.

Podeptaliśmy naszą historię

Wszystkie siły polityczne w parlamencie licytują się na potęgę w islamofobii, konkurs wygrał chwilowo PiS, ale inni nie zostają w tyle. O emigrantach ekonomicznych w ogóle nie ma dyskusji. Zdeptaliśmy wszystko co najcenniejsze: historię 38-milionowego narodu i 21 milionów polskich emigrantów ekonomicznych w świecie.

Nie pamiętamy 15 tysięcy dzieci-sierot-uchodźców, które wyszły niedożywione, chore, w łachmanach z łagrów w 1941 z ZSRR z Armią Andersa. I które były przyjmowane w Iranie, Indiach, Afryce, Nowej Zelandii. Wszędzie otaczano je opieką, ciepłem i gościnnością do czasu powrotu do Polski. Irańczycy w Isfahanie ustawiali się w kolejkach, aby polskim sierotom podarować żywność i owoce.

Cała polska historia XIX i XX wieku to nieustanna walka „o wolność naszą i waszą”: rewolucja węgierska, Wiosna Ludów, nasze zrywy powstańcze, łącznie z tym ostatnim z 1944, to jeden wielki krzyk: wolność i braterstwo w imię godności Człowieka.

Podeptaliśmy to, wdeptaliśmy naszą historię w gnojówkę, przykryli warstwą obłudy i hipokryzji. Zniszczyliśmy coś unikalnego, co sprawiało, że chociaż biedni, gorzej wykształceni, byliśmy dumni z naszej historii, tradycji i poszanowania wartości.

Naród, który stworzył Solidarność, dzisiaj wyrzeka się idei, która ukształtowała jego tożsamość, zatracił własną duszę i tę część - brylant - która była naszym wkładem do europejskiego humanitaryzmu.

Kościół najbardziej przegrany

Potrafiliśmy wydać na „misje pokojowe” w Iraku i Afganistanie, które przecież były zwyczajną wojną, przeszło 7 miliardów złotych. Przyczyniliśmy się do anarchii i destabilizacji w tych krajach i pośrednio to my, i nasze liche wojsko, odpowiadamy za rozwój terroryzmu na Bliskim Wschodzie.

A dziś „planujemy” wydanie na pomoc Syrii 250 milionów w najbliższych latach, a wydajemy rocznie niecałe 50 milionów. Nasz wkład w pomoc humanitarną jest kilkukrotnie niższy niż oddzielnie liczonych Czechów, Słowaków, Węgrów.

Największym przegranym tej diabelskiej retoryki jest Kościół, który nie może się zdobyć na otwartą krytykę PiS-u. Głosy hierarchów: słabe, podzielone, bez konkretnych recept, operujące ogólnikami są zakrzyczane przez polskiego „papieża” z Torunia. To zaprzeczenie chrześcijańskiej tradycji narodu, która po 1050 latach zgasła. Wszelkie msze, obrzędy, uroczystości religijne to puste gesty, bałwochwalcze spektakle pozbawione znaczenia. Filozofia Jezusa Chrystusa, uchodźcy i Żyda, streszcza się przecież w przykazaniu miłości. Ale utraciliśmy coś więcej – istotę człowieczeństwa. Nawet ateista widzący tonącego podaje mu dłoń, rzuca się na ratunek dziecku leżącemu na ulicy. Nie pyta go o wyznanie czy kraj pochodzenia, nie zastanawia się nad kolorem skóry.

Enklawa neofaszyzmu

Nie dorośliśmy do roli, jaką wyznaczyła nam historia, członkostwo w Unii Europejskiej, która jest przecież wspólnotą idei i wartości, przerasta nas. Unia Europejska to wspólne rozwiązywanie globalnych problemów, których polska klasa polityczna nie rozumie i nie chce pojąć.

Myślenie wszystkich polityków zamyka się do czasu najbliższych wyborów. Nie potrafią dostrzec, że największym zagrożeniem dla Polaków w perspektywie 20-30 lat jest demografia. Starość i bezradność, choroby układu krążenia, nowotwory w najbliższych latach zdziesiątkują polską populację. Dla najszybciej starzejącego się społeczeństwa Europy jedyną nadzieją mogą być uchodźcy, migranci polityczni i ekonomiczni, których winniśmy przyjmować stale, stwarzając im warunki i przyjazną atmosferę do rozwoju.

Jeśli tego nie pojmiemy, w perspektywie 30 lat zostaniemy najbrudniejszym moralnie i w sensie ekologicznym krajem starych ludzi nękanych chorobami, enklawą neofaszyzmu zapomnianą przez Boga i świat.

***

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.