Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polska przetrwała koszmar wojen, niewoli, okupacji i komunizmu. Nasi przodkowie wiedzieli, co to ucieczka przed wojną, paleniem miasta, bombami, walka o przeżycie, o przetrwanie, o każdy następny dzień.

Nasza polska historia

Chyba każdy ma w rodzinnym albumie zdjęcia przodków w wojskowych mundurach - tylko młodych i pięknych - którym nie dane było dożyć starości.

Na grobach rodzinnych mamy symboliczne napisy upamiętniające bliskich, których ciał nie udało się odnaleźć, którzy zginęli w bitwach w Polsce i na całym świecie, w obozach albo zmarli na obczyźnie.

Ale widać rządzącym to nie wystarczy, aby zdecydować się na pomoc tym, którzy teraz doświadczają podobnego okrucieństwa.

A ilu w naszych rodzinach jest uchodźców i emigrantów ekonomicznych mieszkających na stałe w innych krajach? Ile domów zostało wybudowanych w Polsce za dolary zarobione „na czarno" w Ameryce? Ilu Polaków, którzy pojechali na parę miesięcy do Stanów, żeby trochę dorobić, dostało automatycznie azyl polityczny, gdy w Polsce ogłoszono stan wojenny? Ilu Polaków teraz mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii?

Mój wuj, jako osiemnastoletni gówniarz, wraz z dwoma kolegami uciekł przed komunizmem przez „zieloną granicę". Nikt go z tej zagranicy nie wyrzucał, chociaż przekroczył ją nielegalnie. Na końcu swej uchodźczej drogi dotarł do Ameryki, gdzie szczęśliwie, jako jej obywatel, przeżył kilkadziesiąt lat. Ameryka stała się jego drugą ojczyzną.

Mój ojciec był więźniem nazistowskiego obozu pracy w Niemczech. Po jego wyzwoleniu mógł zostać na zachodzie Europy albo pojechać do Stanów. Mimo że wojna była zakończona proponowano wymizerowanym Polakom lepsze życie, niż czekało ich w zrujnowanej Polsce. Mój ojciec wrócił ją odbudować, ale wielu zostało.

Teraz inni ludzie potrzebują pomocy, a politycy PiS zastanawiają się tylko, ilu wśród nich to terroryści i ocenia, że potencjalnie wszyscy. Tak, jakby tam nie było studentów, lekarzy, murarzy, piekarzy - zwykłych ludzi, którym wojna odebrała normalne życie.

To frustracja zabija

Terroryzm to zagrożenie, które znamy od dawna. Na szczęście nie w Polsce. Czy na pewno? Mieliśmy już przypadki zabicia dziewczynki siekierą na ulicy czy śmiertelnego podpalenia dwóch urzędniczek w biurze przez niezadowolonych petentów różnych urzędów, mieliśmy studenta, który na szczęście wadliwie skonstruował bombę i zostawił ją w autobusie. Ciągle się słyszy o przypadkach zadźgania nożem przypadkowych osób.

To nie terroryzm. To „tylko" frustracja, która jest źródłem także terroryzmu. Ale śmierć jest tak sama - nieodwracalna i dotyka niewinnych ludzi.

A co kieruje tymi, którzy „po pijaku" prowadzą samochód, którzy nawet „na trzeźwo" naciskają pedał gazu „do dechy" i powodując wypadki, ranią i zabijają niewinnych ludzi? Czy to nie są sfrustrowani „królowie szos", którzy czują się „mocni" jedynie za kierownicą?! To nie terroryzm, ale śmierć jest znów taka sama i zbiera większe żniwo niż terroryzm. W Polsce nikt, wsiadając do samochodu, nie może być pewien, że bezpiecznie dotrze do celu, tego nie mogą być pewni również piesi.

Nie potrzeba więc zradykalizowanego muzułmanina, żeby siać śmierć. Zwykła, wszechobecna, niezauważalna frustracja jest o wiele skuteczniejsza. Czy też nie wpuścimy jej do Polski?! Tak się składa, że ona jest tu już od dawna i codziennie bujnie się rozwija na żyznej glebie nienawiści, nacjonalizmu, pogardy, kłamstwa, obłudy, głupoty i bezmyślności.

Frustracja zawsze niszczy, nigdy nie buduje

Sfrustrowani politycy PiS nie stronią od nienawiści, szukają odwetu, gardzą innymi. Dążenie do władzy totalnej, zawładnięcia wszystkiego, panowania nad wszystkim to też przejaw frustracji.

Czy ta frustracja zabija? Owszem - zabija prawdę, zabija demokrację, zabija naturalny odruch pomocy innym, zabija ludzką wrażliwość na krzywdę, zabija szacunek ludzi do siebie nawzajem, zabija poczucie godności, wolności, człowieczeństwo.

Zabija też strach przed tym, ilu ludziom nie zdołamy pomóc, zanim pozbędziemy się strachu przed uchodźcami - kolejnym, wyimaginowanym wrogiem PiS.

Wyimaginowanym? - Oczywiście. Bo jeżeli rząd jest w stanie zweryfikować wszystkich przekraczających codziennie nasze granice, to jest również w stanie zweryfikować kilka tysięcy uchodźców. Jeżeli nie - to jesteśmy bezbronni wobec terrorystów, bo tylko od nich zależały, kiedy do nas przybędą.

***

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.