Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podobno wygaszanie nie jest tożsame z likwidacją. Co to, to nie. Jak sobie przypomnę tę irytacje w głosie pani Zalewskiej, gdy po raz setny tłumaczyła niedoedukowanym dziennikarzom z Wyborczej i TVN-u, że te dwa pojęcia nie są ze sobą zbieżne, autentycznie robi mi się jej żal.

No bo ileż można? Jak coś wygaszamy, to nie znaczy, że tego nie będzie. To będzie, tyle że zniknie. Ale nie tak już zaraz, bo jest wygaszane, a nie likwidowane... Pogubić się idzie w tej oświatowo-ministerialnej retoryce.

A czyż to nie Szekspir już, dobre ponad 400 lat temu, usty Julii Kapulet rzekł, że „to, co zowiem różą, pod inną nazwą równie by pachniało”? Czyżby pani minister sama była niedoedukowana i nie znała tego cytatu z klasyki światowej literatury? Albo po prostu, w ramach „dobrej zmiany”, uznała, że jest już nieaktualny lub przez lata zmienił znaczenie? Nie wiem. Ale gdybyśmy podążali tym tropem, to mam dla Ministerstwa Edukacji pomysł.

Skończmy z tym „wygaszaniem”. Wprowadźmy gimnazja w stan czuwania. Program „Stand-by+”.

Zamontujmy na budynkach czerwono świecące diody. Jak tylko nam przyjdzie ochota, znów te gimnazja sobie włączymy. A i nie będzie się do czego opozycji przyczepić. Bo, jakby nie patrzeć, gimnazja cały czas będą w gotowości. Można powiedzieć, że wprowadzenie ich w tryb stand-by będzie ich nieustającym, permanentnym, niekończącym się wygaszaniem. Czyż nie genialne?

A teraz na poważnie. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego rządzącym zależy na takim bałamuceniu swoich obywateli? Nie mogliby wyjść i powiedzieć nam prosto z mostu, co i jak będą robić? Bez tego całego owijania w bawełnę, bez tych półsłówek, niedopowiedzeń, zawoalowanych treści? Smutno konstatuję, że nie. Nie potrafią zrobić tego rządzący, nie potrafi zrobić totalna opozycja, nie potrafi żadna „partia antysystemowa”. Te ich niemalże gongorystyczne konstrukcje sprawiają, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo, o co chodzi. A przecież chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, o co chodzi.

I tak wyłania się nam obraz polskiej polityki. Szary, ciemny nawet, niezrozumiały, niejasny. Toniemy w nim jak w bagnie. A potem się dziwią socjologowie i politolodzy, że Polacy nie chodzą na wybory, że wszystko mają gdzieś, że nie ufają politykom. A czemu tu się dziwić? Raz czy drugi się jednego takiego posłucha i koniec. Więcej nie da rady. A już obrady Sejmu zobaczyć – horror, dramat i żużel w jednym.

Dobra, uwziąłem się na rządy prawa i sprawiedliwości (celowo z małych liter, bo nie chodzi mi o opcję polityczną, a o wartości, którymi się owa opcja [powinna/musi/nie chce/nie może – niepotrzebne skreślić] kierować). Ale i przecież Totalna Opozycja nie próżnuje. W sumie to nawet wolę ją niż Obóz Władzy. Tyle rozrywki, co ona, to nawet najlepszy kabaret mi nie dostarczy. Jak widziałem w telewizji relację z „okupowania mównicy”, to naprawdę nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Desperacka akcja, którą jak się już zaczęło, to trzeba było kontynuować. Bo jak się tu wycofać? Przecież nas wyborcy wyśmieją. I trwali tam tak, świątek, piątek i niedziela. Nie wszyscy. Jeden taki zrobił sobie urlop. Na Maderze.

Doczekamy się kiedyś w naszej ojczyźnie takiej klasy politycznej, która nie będzie dzielić, a łączyć? Która nie będzie chciała na nowo pisać historii? Czy doczekamy się takich rządzących, którzy z pełnym zaangażowaniem zadbają o nasze dobro? Czy doczekamy się takiej opozycji, która będzie krytykowała to, co jest krytyki warte, a nie wszystko co popadnie? Czy będę mógł kiedyś rzec: Polsko, w dobrych jesteś rękach?

Na razie pozostaje mi tylko wykrzyczeć w próżnię: „Quo vadis, rodzima polityko?”. Dokąd zmierzasz? I błagam, kochani politycy, nie róbcie z nas bałwanów (i z siebie przy okazji też). Nie jesteśmy tak naiwni, jak myślicie. Wiemy, że zlikwidujecie gimnazja. Wiemy, że chcecie, byśmy nie wiedzieli. Ale wiemy. Wiemy też, że „sejmowy pucz” był na pokaz.

***

Czekamy na Wasze opinie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.