Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z uwagą przeczytałem tekst „Chrześcijański kształt patriotyzmu. Dokument Konferencji Episkopatu Polski” przygotowany przez Radę ds. Społecznych. Na pierwszy rzut oka piękny tekst, wartościowy dokument.

Będę się jednak „czepiał”.

Zadanie mam trochę łatwiejsze, bo przeczytałem już kilka komentarzy, od zachwytów po tradycyjne utyskiwania na „czarnych”.

Hierarchowie na każdym poziomie hierarchii bardzo chętnie nauczają, po ojcowsku pouczają i strofują swoje „dzieci”, jak pasterze swoje stado prowadzą. I nic w tym złego, przeciwnie, takie właśnie jest ich zadanie. Ale jak ojciec dla swoich dzieci, tak oni mają być idolami, wzorem, bez skazy, z pełną legitymacją do nauczania. Jak pasterz, kimś, do kogo ma się pełne zaufanie, za kim pójdzie się wszędzie bez wątpliwości.

Tym razem podjęli niezwykle ważny „problem” patriotyzmu w ujęciu chrześcijańskim. Sprawa ważna dla ludzi wierzących i tych do Kościoła nienależących. Biskupi nie mówią tym razem z wyższością wobec „innych”, z uznaniem wypowiadają się o wkładzie w naszą społeczność i historię prawosławnych, protestantów, żydów czy nawet muzułmanów. Brawo.

W punkcie 2. mówicie, że nacjonalizm jest be panowie biskupi. Słusznie. Tylko kto, pytam się, wpuścił pana Międlara do katedry, by błogosławił chłopców i dziewczęta z ONR-u, kto go uformował w seminarium, kto do jego młodzieńczego serca nalał nacjonalistycznej trucizny? Kto odprawia msze na częstochowskich błoniach dla „patriotów” na motocyklach i tzw. kiboli?

I dalej punkt 4. „Patriotyzm konkretyzuje się w naszej postawie obywatelskiej; w szacunku dla prawa i zasad, które porządkują i umożliwiają życie społeczne, jak – przykładowo – rzetelne płacenie podatków; w zainteresowaniu sprawami publicznymi i w odpowiedzialnym uczestnictwie w demokratycznych procedurach; w sumiennym i uczciwym wypełnianiu obowiązków zawodowych; pielęgnowaniu pamięci historycznej, szacunku dla postaci i symboli narodowych; w dbałości o otaczającą nas przyrodę; w zaangażowaniu w samorządność i działania licznych organizacji, w podejmowaniu różnych inicjatyw społecznych” – piękne słowa, prawda? Jak śpiewała Dalida: „paroles, paroles, paroles, que des paroles”.

Do kogo panowie biskupi to piszecie? Do mnie, tak, ok., kupuję tę narrację. Macie rację, powinienem płacić podatki, przestrzegać prawa, szanować bohaterów narodowych. Moja żona też, moje dzieci też i mój sąsiad nie mniej.

Ale ja się zapytam teraz; kto jest przede wszystkim zobowiązany stać na straży prawa i Konstytucji, tego ziemskiego, bo o nim tu mowa? Proszę, nie udawajcie. Wasz list nie jest wiele wart, wasze okrągłe słowa niewiele znaczą, jeżeli nie wskażecie o co kaman. Panowie biskupi to pan prezydent i państwem rządzący bez żenady, bez osłony nocy, pod biało-czerwonym sztandarem łamią prawo, twierdząc, że je naprawiają, to pan minister „sprawiedliwości” niszczy podstawy ustroju prawnego, na które wieleset lat temu zgodziła się nasza zachodnia cywilizacja, to pan minister środowiska wydał przyzwolenie wyrżnięcia w pień drzew na działkach, w parkach i białowieskiej puszczy, to panowie spod znaku PiS od lat niszczą wizerunek jednego z naszych największych bohaterów, Lecha Wałęsy.

Czy panowie wiecie, co znaczy słowo kłamstwo, potwarz? A kto przepraszam opuścił salę sejmową, gdy odczytywano uchwałę upamiętniającą Tadeusza Mazowieckiego? No tak, nie Wy przecież.

A kto używa wszelkich możliwych słów i środków, by zohydzić zaangażowanie przepięknej społecznej inicjatywy WOŚP? Dalej w punkcie 6. piszecie o patriotyzmie gościnnym, o szacunku dla innych narodowości, kultur, języków. Tak, to prawda, że nawet Wy oficjalnie jako KK w Polsce poparliście udzielanie pomocy uchodźcom, wbrew oficjalnej linii rządu. I to wystarczy? Otóż mówię Wam nie wystarczy. Macie prawo i obowiązek błądzących pouczać. No tak, tylko jak tu im za bardzo coś wytykać i głośno pouczać wobec łączących was powiązań biznesowych? Nie wypada. Rozumiem to.

W punkcie 8. piszecie, że „w świetle chrześcijańskiego szacunku dla godności człowieka, a także chrześcijańskiej wizji polityki, za nieuprawnione i niebezpieczne uznać należy nadużywanie i instrumentalizowanie pamięci historycznej w bieżącej konkurencji i rywalizacji politycznej.” Panowie racja, tylko może tak bardziej wprost, prawie po nazwisku, któż to taki tę pamięć historyczną instrumentalizuje? Pani Zosia? Otóż nie, to pan Jarek i jego dzielna drużyna. I tego się czepiam.

Dlaczego tak boicie się nazwisk?

W punkcie 13. - wreszcie pomyślałem sobie, tu nie może być kontrowersji. Wszak sport jest chyba jedynym aspektem życia społecznego, który nas nie dzieli. Prawie uspokojony czytam dalej i... słusznie zwróciliście uwagę na to, jak wiele wulgarnej agresji pojawia się na stadionach, a to AKS na GKS, a to KS Płomień na KS Szmacianka, ale niestety także wobec sportowca o nieco ciemniejszej karnacji, nic to, że gra w polskiej drużynie.

W zakończeniu deklarujecie, że KK w Polsce będzie zawsze wspierał wszelkie propatriotyczne postawy i działania. Pięknie.

Ale KK nie jest od pięknych słów. Macie wskazywać, a tych, którzy źle czynią, karcić.

I zacznijcie od siebie. Na waszym łonie wyrósł pan Międlar i jemu podobni, Waszym, i to prominentnym reprezentantem jest biskup Jędraszewski i Sławoj-Głódź, mianem księdza i zakonnika określa się niejaki ojciec Rydzyk. Swoimi działaniami i słowami przynoszą hańbę Kościołowi, przeciwstawiają się każdej tezie postawionej w Waszym dokumencie.

Kościół jako instytucja z definicji niedemokratyczna ma jak sądzę dość instrumentów, by takim osobnikom zakazać wszelkiej wypowiedzi, która przeciwstawia się godności chrześcijanina. Tymczasem wy nadajecie im honory, stanowiska, tytuły, kardynalskie czapki.

To w dużej mierze parafie, wikariusze, proboszczowie wynieśli obecny całkowicie antypatriotyczny obóz PiS-owski do władzy. To duszpasterze Kościoła towarzyszą w comiesięcznych „misteriach” nienawiści, zwanych „miesięcznicami smoleńskimi”. To Wy nie sprzeciwiacie się stanowczo, bo czymże jest nawet oficjalny komentarz, brukaniu powagi Kościoła, poprzez żałosne uchwały sejmowe na temat objawień fatimskich i inne podobne.

Zapomnieliście przykazania „Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno”.

OK, odpuszczę już Wam. Brakło Wam odwagi powiedzieć „PRZEPRASZAMY”.

Ale dlaczego brakło Wam odwagi wskazać jasno, wprost i „po nazwisku”, kto łamie prawo ziemskie, kto podzielił naród na dwie części, kto z draństwa uczynił cnotę, kto kłamstwo nazywa prawdą, kto propagandę nazywa informacją, kto dzieli Polaków na sorty?

Macie obowiązek tych, co źle czynią, przestrzec, tym bardziej że „ten” wszystko nieomal czyni w imię Boga.

Dlaczego więc krytykuję Wasz piękny list?

Bo za późno. Gdzie byliście przez cały miniony rok, gdy trwała destrukcja prawa i obyczaju? Bo nie wiem, kto jest Waszego listu adresatem. Czy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy, że każdą tezę, każde słowo można zrozumieć i przedstawić w dowolny sposób i zwrócić wobec dowolnej osoby? Rządzący wobec opozycji, lewica wobec prawicy, młodzież X wobec młodzieży Y?

Dlatego Wasz list odbieram jako krok w dobrą stronę, ale wybaczcie, nie ufam Wam. Nie wiem, czy za chwilę nie zawrócicie albo nie skręcicie. Bo to nie był krok, to jest półkrok. Taki ostrożny, żeby coś powiedzieć, żeby się wydawało, że jest mądrze, ale żeby nikomu się nie narazić, żeby wszyscy myśleli, że to o jego wrogach.

To był list „prawie”. Prawie mądry, prawie wiadomo do kogo, prawie, drodzy pasterze, robi wielką różnicę.

***

Patriotyzm - czym jest, czym nie jest? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.