Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kocham Europę z wielu powodów, o których pokrótce chciałbym napisać. Trudno to ująć w krótkim liście. Niemniej spróbuję.

Mieszkam blisko zachodniej granicy i pamiętam czasy, w których, aby dojechać do Berlina Zachodniego, do mojej rodziny, trzeba było przekraczać dwie granice: polsko-enerdowską oraz Berlin wschodni – Berlin Zachodni. Pamiętam długi postój pociągów w trakcie odpraw granicznych, tłok w przedziałach, korki na granicy w Świecku.

Utkwił mi w pamięci również mój pierwszy wyjazd turystyczny na kilka dni do Londynu, w latach 90., gdy stałem na granicy w Dover w długiej kolejce dla osób spoza Unii Europejskiej. Musiałem wtedy odpowiadać na pytania brytyjskiej służby granicznej dotyczących celu pobytu, miejsca pobytu oraz spraw prywatnych. Do końca życia nie zapomnę tego upokorzenia.

Nie zapomnę też przejazdu przez Bałkany autokarem na wycieczkę do Turcji. Wyciągania plecaków i toreb z luków bagażowych i stawiania ich przed autokar. Przeszukiwania ich kolejno przez służby graniczne Słowacji, Węgier oraz Serbii i Turcji. Wręczania łapówek na granicach, aby krótko czekać na odprawę (to jest kilka, a nie np. kilkanaście godzin).

Dużo także chodziłem i chodzę po górach, a w szczególności po Tatrach, i nie zapomnę żalu, który miałem w sobie, patrząc na stronę słowacką. Myślałem sobie, że ta część Tatr jest nie dla mnie, bo żeby dostać się na południową stronę, trzeba było posiadać zaproszenie, a ja znikąd takiego zaproszenia dostać nie byłem w stanie.

Dziś już powoli zapominam o kłopotach na granicach. Miałem szczęście być kilkakrotnie w Berlinie, dwukrotnie w Londynie oraz także w Hiszpanii, Włoszech, Grecji. Nie wspominając o Tatrach słowackich i w ogóle górach leżących za naszą południową granicą. Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiał starać się o wizy czy zaproszenia.

Polska jest cały czas młodym członkiem UE. W związku z tym jest jeszcze jej beneficjentem. Widać to bardzo, gdy podróżuje się po Polsce. Po coraz liczniejszych pięknych drogach. Gdy wyjeżdża się do uzdrowisk, miast i miasteczek położonych nad morzem czy w górach. Widać to, gdy odwiedza się coraz nowocześniejsze stadiony (Warszawa, Wrocław, Gdańsk), hale sportowe (Kraków, Łódź), inne miejsca imprez kulturalnych, gdy podziwia się piękno odrestaurowanych starówek miejskich. Polska nie jest w ruinie, Polska pięknieje głównie za sprawą korzyści płynących z członkostwa w UE.

Bardzo dobrym tego przykładem jest Zielona Góra, w której mieszkam. Niedawno Zielona Góra, jako pierwsza w Polsce - za zgodą mieszkańców miasta i gminy - powiększyła się o okoliczną gminę. W tak zwanym Nowym Mieście (tak nazywamy dawną gminę Zielona Góra) kończona jest kompleksowa inwestycja związana z siecią wodociągową. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było tyle remontów drogowych jak ostatnio. W związku z tym jeździmy po coraz piękniejszych drogach oraz przemieszczamy się rowerami po ścieżkach rowerowych.
Mamy od niedawna kompleks sportowy z basenami i halą sportową na pięć tysięcy ludzi, gdzie odbywa się wiele imprez kulturalnych i sportowych. Gdzie mnóstwo zielonogórzan przeżywało chwile wzruszeń dotyczących zdobycia pierwszych medali mistrzostw Polski w koszykówce mężczyzn. Od niedawna mamy również planetarium, muzeum przyrodnicze oraz – last but not least – dwie strefy gospodarcze, z coraz większą ilością inwestorów.
W planach są: budowa kompleksu dworców PKP, PKS i MZK, kolejne remonty dróg, rewitalizacje parków, skwerów i placów, remont Muzeum Ziemi Lubuskiej. To wszystko w znacznej części zawdzięczamy środkom unijnym.

Kocham również Europę z powodu standardów demokratycznych, za jej otwartość, tolerancyjność, swobodę wyrażania poglądów, z powodu jej piękna krajobrazowego, wymianę studentów. Można by wymieniać długo.

Zdaję sobie sprawę z jej nie do końca sprawnego działania, przerostu biurokracji, trudności w zarządzaniu spowodowanych wielością krajów, narodów, obyczajów, kultur.

Zdecydowanie więcej jest jednak korzyści z członkostwa.

Zdaję sobie sprawę również z tego, że nie tylko jesteśmy i będziemy beneficjentami. Mamy i będziemy mieć też obowiązki z tytułu członkostwa. Dlatego złoszczą mnie opinie polityków, że nie będziemy wypełniać dyrektyw unijnych, bo nikt nam jako wolnemu krajowi niczego nie będzie narzucać. Jesteśmy wolnym i niepodległym krajem, ale we wspólnocie europejskiej. W związku z tym mamy też pewne obowiązki, których ostatnio staramy się unikać (np. sprawa uchodźców).

Na koniec, będąc z wykształcenia historykiem, kochając nie tylko Europę, ale przede wszystkim Polskę i jej historię, zdając sobie sprawę z naszej tożsamości narodowej, zacytuję słowa Jana Pawła II, wygłoszone do uczestników narodowej pielgrzymki do Rzymu 19 maja 2003 roku:

Polska zawsze stanowiła ważną część Europy i dziś nie może wyłączać się z tej wspólnoty, która wprawdzie na różnych płaszczyznach przeżywa kryzysy, ale która stanowi jedną rodzinę narodów, opartą na wspólnej chrześcijańskiej tradycji

***

Za co kochacie Europę? Pamiętacie czasy, gdy nie byliśmy w UE? Napiszcie: listy@wyborcza.pl

Przypomnijmy, że chcemy współtworzyć Europę. I nie pozwolimy się z niej wyprowadzić! Dołącz do wydarzenia - Kocham Cię, Europo! Spotkajmy się 25 marca, by powiedzieć: Kocham Cię, Europo!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.