Choć Polakiem nie jestem, jako Francuz od wielu lat zamieszkały w Polsce i tu legalnie zarejestrowany na podstawie prawa unijnego - tak, swobodny przepływ osób funkcjonuje także w tym kierunku! - chciałbym się podzielić kilkoma powodami, za które kocham Europę, a przez nią także Polskę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To dzięki Unii „odkryłem” Polskę, o której aż do czasów studenckich wiedziałem tylko tyle, że jest ona ojczyzną papieża Jana Pawła II i Lecha Wałęsy (właściwie „Lesz Waleza”, bo Francuzi najczęściej tak wymawiają nazwisko historycznego bohatera "Solidarności").

Z Polską żywą, wychodzącą poza podręczniki historyczne, spotkałem się po raz pierwszy, kiedy wybuchła tzw. afera Geremka. Prof. Bronisław Geremek, wówczas poseł do Parlamentu Europejskiego, odmówił złożenia nowego oświadczenia lustracyjnego i został za to zagrożony przez polski rząd pozbawieniem mandatu.

O polskiej polityce i partii Prawo i Sprawiedliwość jeszcze niewiele wiedziałem, ale wypowiedzi Profesora i ranga osobowości stojących w jego obronie mnie bardziej przekonały niż logika polowania na czarownice.

W tym czasie miałem również pierwszy osobisty kontakt z Polską dzięki rodzinie, która pokazała mi w praktyczny sposób, co znaczy polska gościnność. Polska była wtedy już w UE, lecz jeszcze nie w strefie Schengen. Pamiętam długie kontrole dokumentów na granicy i ogłoszenia kierowców autokaru w niezrozumiałym dla mnie języku, ale i serdeczną pomoc polskich pasażerów oraz kabanosiki.

Dopiero parę lat później, tym razem na całorocznej wymianie uniwersyteckiej (Erasmus), odkryłem kolejne smakołyki jak świeży twaróg, kwas chlebowy i oczywiście ogórki kiszone.

Jadąc z Medyki do Lwowa na Ukrainie, zrozumiałem, że granice Unii są bardzo wyraziste, i czułem pewną ulgę, kiedy polski strażnik graniczny, zadawszy mi najdziwniejsze pytania, w końcu wpuścił mnie z powrotem na terytorium RP, czyli UE.

Prawie dziesięć lat minęło od tamtego czasu, a nadal jestem tu, w Polsce. PIT płacę polskiemu urzędowi skarbowemu, a nawet głosuję na polskich kandydatów w wyborach samorządowych i do Parlamentu Europejskiego.

Tylko na parlamentarne i prezydenckie wciąż wybieram Francuzów, bo przecież nie zmieniłem narodowości. Dzięki Unii nie muszę jej się zrzec, aby móc normalnie funkcjonować w Polsce i być jej aktywnym mieszkańcem.

Wyraźnie jest jednak to nadal rzecz dziwna bądź podejrzana, skoro nowo poznani Polacy za każdym razem mnie pytają: ale dlaczego Polska? Jakby nie można było naprawdę chcieć tu zamieszkać i ułożyć sobie życie, jakby to było coś nienormalnego.

Nie przeczę, że miliony Polaków, którzy po 2004 roku wybrali drogę emigracji na Zachód lub czuli się do tego zmuszeni, miały – i do pewnego stopnia wciąż mają – ku temu powody. Niemniej czy z tej obserwacji można wnioskować, że cały okres 13 lat członkostwa Polski w UE poszedł na marne, że on był tylko synonimem „gospodarczego i ideologicznego kolonizowania” przez zły Zachód, a jeszcze ze współudziałem wewnętrznych „zdrajców”?

Pokładam wiarę w tym, że w najbliższą sobotę, z okazji 60. rocznicy traktatów rzymskich powołujących do życia pierwowzór Unii Europejskiej, Polacy oceniający na trzeźwo rachunek zysków i kosztów wynikających z akcesji, ale uznający przewagę tych pierwszych, liczebnie wyjdą na ulice, aby dać świadectwo, że im jeszcze zależy na UE, i życzyć jej sto lat. Ja na pewno będę, ale o dalszym losie Polski możecie zadecydować tylko Wy, Polacy.

Eugène Chapelier, redaktor „Courrier de Pologne”

***

Za co kochacie Europę? Pamiętacie czasy, gdy nie byliśmy w UE? Napiszcie: listy@wyborcza.pl

Przypomnijmy, że chcemy współtworzyć Europę. I nie pozwolimy się z niej wyprowadzić! Dołącz do wydarzenia - Kocham Cię, Europo! Spotkajmy się 25 marca, by powiedzieć: Kocham Cię, Europo!

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ten list to podręcznikowa definicja postkolonialnego syndromu na jaki cierpi naród czerski :-)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Niench ZYYJHENNNNNENUMROPBA
    już oceniałe(a)ś
    0
    0