Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Uważam, że mamy po raz drugi w Polsce „dyktaturę ciemniaków” po dyktaturze W. Gomułki, nazwanej tak przez Stefana Kisielewskiego w 1968 roku na zebraniu Związku Literatów.

Jestem łotrem i jestem z tego dumny

Ciekawe, że nazwanie mnie i wszystkich tych, którzy nie uwielbiają „dobrej zmiany” oraz „szeregowego posła”, łotrem czy łotrami, wcale mnie nie boli. Jestem nawet z tego dumny, że należę do takich „łotrów”, „ludzi gorszego sortu”, „oderwanych od koryta”, „stojących tam, gdzie stało ZOMO”. Jestem dumny, że mam „twarz specjalnej troski”, jak mawia w swoim geniuszu, swej chrześcijańskiej miłości bliźniego, szczególnie po chrześcijańsku miłujący Donalda Tuska, rozmodlony na miesięcznicach smoleńskich prezes - szeregowy poseł. Prezes, który sam zapewne nie ma twarzy specjalnej troski, jest wysoki i ma piękne uzębienie oraz czyste buty i cudowny kaszkiecik na okrągłej głowie, zauważony nawet w „Uchu Prezesa”.

Mamy do czynienia z dyktaturą ciemniaków. Ciemniaków wykorzystujących nacjonalizm, populizm, słabe wykształcenie i frustracje, strach przed Europą i światem, religijny fundamentalizm, destrukcyjną rolę Kościoła katolickiego, który wyszedł z Kościoła Powszechnego Papieża Franciszka i szybkimi krokami idzie w stronę „Polskiej Cerkwi Katolickiej”.

Ciemniaki plują nienawiścią na prawo i lewo, dewastują życie społeczne i polityczne Polski, niszczą prawo, niszczą media, politykę zagraniczną i dyplomację, niszczą ekonomię, armię i edukację. Jedyne, co budują, to mury wzajemnej nienawiści i podziały.

Budują Polskę wsteczną i zaściankową, fundamentalistyczną i odizolowaną. Usuwają unijne flagi, ale pieniądze z Unii chcą brać. Mają Misiewiczów i innych młodzieńców ostrzyżonych na „głupiego Jasia”, spełniających niewiadomą funkcję. Budują kadry, których kwalifikacje opierają się na Marcu 1968: mierny, bierny, ale wierny.

Ciemniaki to rzeź drzew i bażantów, to pochwała smogu i walka z elektrowniami wiatrowymi, pochwała kominów elektrowni węglowych i wydobywających się z nich dymów.

Deficyty w wykształceniu

Ciemniaki chcą przekuć swoje poglądy religijne na obowiązujące w Polsce prawo. I nawet to robią źle (ponieważ są ciemniakami i mają wielkie deficyty w wykształceniu), powołując się bowiem na społeczną naukę Kościoła, sami jej nie znają i wszystko robią wbrew nauczaniu tego Kościoła, choć z pełną aprobatą jego obecnych hierarchów.

Wszystko robią wbrew encyklikom swego jakże umiłowanego Papieża Polaka Św. Jana Pawła II, który pisał o tym, że praca jest podstawą pobytu człowieka na ziemi (Laborem exercens JP II), a ciemniaki skracają czas pracy i „dają” jak możnowładcy PRL wcześniejsze emerytury.

JP II pisał o miłosierdziu jako najważniejszej cesze chrześcijanina, pisał, że jeśli mamy wybór między sprawiedliwością a miłosierdziem, to miłosierdzie jest ważniejsze (Dives in misericordia JP II), a „naczelny ciemniak” stwierdza: „najpierw kara, a później wybaczenie”. Widać także głębokie zakorzenienie ciemniaków w chrześcijańskiej miłości (Deus Caritas Est - Benedykt XVI), jeśli chodzi o ich stosunek do Donalda Tuska.

O nienawiści „naczelnego ciemniaka” do Tuska wspominać nawet nie trzeba.

Ciemniaki na każdym rogu i placyku stawiają szkaradne pomniczki Jana Pawła II i jednocześnie mają nienawiść w sercach i rozumkach. Modlą się przez megafony na rocznicach i zapominają, że modlitwa wymaga ciszy i spokoju oraz spokojnego serca. Zapominają, że modlitwa nie powinna dzielić, że modlitwa z sercem pełnym pychy, gniewu i nienawiści to żadna modlitwa.

Nienawidzą po chrześcijańsku

Ciemniaki nienawidzą wszystkiego, co nowe, co europejskie, co spoza zaścianka. Nie rozumieją sztuki, obrażają się na sztukę. Sztuką jest dla nich jedynie „bogoojczyźniana” pseudotwórczość zakorzeniona w XIX wieku, sztuką są muzea gloryfikujące polską martyrologię, sztuka ma być dosłowna, biało-czerwona, gładka.

Nie cierpią ekologii, jedzących roślinki i niejedzących mięsa rowerzystów. Ciemniaki odbywają spotkania z ministrami San Escobaru. Nienawidzą w swej chrześcijańskiej miłości Jerzego Owsiaka i jego Orkiestry, nienawidzą „po chrześcijańsku” elit. Nienawidzą aktorów, z wyjątkiem tych, którzy grali w „Smoleńsku” - filmie laureacie największej liczby przyznanych Malin.

Ciemniaki to jednocześnie zupełna amatorka. Doskonałym przykładem tej amatorki jest BOR i regularne wypadki z udziałem Prezydenta, Premiera i Ministrów. A to brak AC, a to stara opona, a to prędkość kosmiczna, ale generalnie, to luzackie traktowanie procedur i gorzej niż amatorskie kadry.

Nienawiść do autorytetów

Pan Prezydent Lech Wałęsa, Noblista - to jedynie TW "Bolek", Władysław Bartoszewski - to nie jest więzień Oświęcimia, stalinowskich aresztów i Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, ale jedynie „Straszny Dziadunio”. Jacek Kuroń, Bronisław Geremek to „różowi”, Michnik to nie wiem co, ale na 100 proc. zły, redaguje „polskojęzyczną Gazetę Koszerno-Wybiórczą”, no i sam Żyd.

Ciemniaki tak jak swoi mentorzy i wzorce z Marca 1968 używają nowomowy. Kompromitującą porażkę 27:1 w Brukseli nazywają zwycięstwem, a prokuratora stanu wojennego - demokratą. Ciemniaki to zwyczajny obciach. Czy mamy czekać, aż zdemolują Ojczyznę do reszty i nie będzie co zbierać?

Trzeba działać, trzeba przerwać ten obłędny taniec, ten wstyd, którego doznajemy. Przerwać niekonstytucyjne rządy frustrata-szeregowego posła nakręcanego przez zemstę i nienawiść. Przestać widzieć w tym nieszczęśliwym człowieku genialnego stratega, który przecież tylko w wyniku przypadku i korzystnego zrządzenia losu, zdobywając zaledwie 18 proc. głosów, i dzięki błędom kampanii wyborczej PO oraz będącej w rozsypce lewicy, a także dzięki wypowiedziom „poczciwych idiotów” o przystojnym i znającym angielski oraz chwytającym hostię w locie kandydacie na prezydenta, całkowicie przypadkiem zdobył władzę, z której korzysta jak dyktator środkowoafrykańskiego państewka. Otoczył się ciemniakami, słabymi, ale wściekłymi z nienawiści do wysokiego IQ.

Polacy z nieznanych powodów nabijali się z Rumunów, gardzili Rumunami. Jednak kiedy władza w Bukareszcie postanowiła złagodzić walkę z korupcją, to w dwudziestomilionowej Rumunii na ulice Bukaresztu wyszło pół miliona ludzi i powiedziało: dość! U nas na ulicę wychodzi proporcjonalnie mało ludzi. A zachowując proporcję wobec dwudziestomilionowej Rumunii, w czterdziestomilionowej Polsce w Warszawie powinien wyjść milion!

Tylko prawnicy i kobiety nie boją się ciemniaków

Prawnicy starają się opierać ciemniakom i podobnie opierają się im kobiety, kiedy naruszane są ich prawa, a religijni fanatycy i fundamentaliści w wyniku swoich frustracji i nieudacznictwa kodyfikują uparcie grzechy Katechizmu Kościoła Katolickiego jako obowiązujące w Polsce prawo. Ponieważ są zawody sfeminizowane takie jak pielęgniarstwo czy nauczycielstwo, to te środowiska stawiają także opór ciemniakom.

Walka z ciemniakami jest trudna, ponieważ poprawność polityczna ogranicza możliwości wypowiedzi. Ale ogranicza niesymetrycznie. Ciemniaki wbrew temu, co głoszą o zasadach (na przykład wypowiedzi w trakcie wielkiego zwycięstwa 1:27 w Brukseli, gdzie broniono „zasad”), żadnych zasad nie przestrzegają. Walą na odlew i otwartą pięścią.

Natomiast Polska cywilizowana, Polska europejska, Polska wykształcona, Polska kulturalna zasad przestrzegać musi. I trudno dyskutować z argumentem (?) o „twarzach specjalnej troski” z człowiekiem, który sam taką twarz oczywiście ma, trudno dyskutować o tym z twarzami rumianymi, pyzatymi czy z worami pod oczyma. Trudno dyskutować z panią profesor (komu to dają te tytuły profesorskie, jakich czasów dożyliśmy) pochłaniającą dość obleśnie posiłki z plastikowych tacek plastikowymi widelczykami na sali obrad parlamentu i niewidzącej w tym niczego niestosownego.

Bo z taką osobą się dyskutuje czy uczestniczy w pyskówce? Trudno dyskutować z człowiekiem, który jest twórcą radia z nadajnikami na Uralu, który nie potrafi wypowiedzieć nie tylko zdania złożonego, ale także prostego, a żonę Prezydenta nazywa czarownicą. Powiedzieć mu, że jest ekstremalnie prostacki i ciemny? Trochę to krępujące.

Moim zdaniem nadszedł czas oporu obywatelskiego, ponieważ dyktatura ciemniaków przekroczyła już dawno wszelkie dopuszczalne granice obłudy, chamstwa, głupoty i absurdu. Wstydzę się każdego dnia, że jestem członkiem wspólnoty, która wyłoniła dyktaturę ciemniaków do władzy. Ale już wystarczy, już dość!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.