Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W misję zawodu nauczycielskiego wpisane są bowiem takie komponenty jak: wiedza przepojona wyobraźnią, życzliwość, samodzielność, merytoryczna i moralna odwaga, wreszcie wolność wypowiedzi połączona z tolerancją. I choćby na tej podstawie sprzeciwiam się zamierzonej przez posłów PiS-u korupcji intelektualnej i próbie dopasowania nas do mitologicznej formy edukacji. My jesteśmy logiczni i mądrzy.

Ta mądrość pozwala nam oczywiście przykro odczuwać ową dychotomię my/wy, ale sami tak zdecydowaliście o rozłączaniu wspólnoty.

I mówię: dosyć poniżania szkoły - uczniów, nauczycieli, rodziców. Szkoła to żywy organizm, więc nie życzymy sobie bezmyślnego eksperymentu, w którym narzędziem jest lancet propagandy tnący wspaniałe relacje, gorące umysły i marzenia o sobie każdego w niej człowieka. Bo my się szanujemy, więc tym bardziej nie znosimy waszej pogardy, posłowie i posłanki.

Czas rzucić rękawicę wszystkim, którzy obrażają pedagogiczną i wychowawczą pracę nauczycieli.
Prawo i Sprawiedliwość przygotowało nam – społeczeństwu – projekt szkoły małostkowej, sprzecznej z kanonami nauki, niszczącej twórcze relacje ucznia i nauczyciela. Jak to możliwe, aby PiS tylko dlatego, że chce postawić na swoim, nie bał się śmieszności za swoją nieaktualną we współczesnym świecie edukację?

Kto to widział, żeby „przyroda” rozpadła się na kawałki z fizyki, biologii, chemii? I ten powrót do pamięciowych, przedmiotowych definicji… Jest przecież odwrotnie: najpierw trzeba praktykować literaturę, nauki, żeby uczeń mógł samodzielnie obserwować proces tworzenia wiedzy. A już na pewno nie zgadzamy się na zatajenia zdarzeń historycznych, tylko dlatego, że nie pasują one do fałszywie religijnego, patriotycznego odczucia partii.
Wedle własnej miary partia spróbowała nam pokazać, że to, co właściwe i zgodne z prawdą, można wyśmiać i upokorzyć. Ale to nie z nami taka droga, retoryka fałszu nie mieści się w warsztacie nauczyciela. Posłuchajcie uczniów, co sądzą o pisowskiej nowości. Trochę się zdziwicie, ale to dobrze, bo zdziwienie to krok w stronę myślenia. Może zrozumiecie, że gimnazja i licea można było znakomicie dopracować, a nie niszczyć.

My, nauczyciele, wiemy więcej, niż chcielibyście – pomagamy objaśniać, jesteśmy tam, gdzie trzeba pomóc, rozwijamy się, dużo czytamy i uczestniczymy w wydarzeniach naukowo-kulturalnych, dokształcamy się. Z uczniami praktykujemy otwartość wobec innych, ostrzegamy przed manipulacją faktami, pojęciami. Niestety, podstawy programowe nie uwzględniają tego szczerze, dlatego tak bardzo trudno się z wami rozmawia. Więc nikt z nas nie zgodzi się na tak niewiele, partio. Społeczeństwo słusznie protestuje przeciwko takiej biedniutkiej edukacji. Czy możliwe, że chcecie wyszkolić w szkole fanatyków, ludzi zdezorientowanych, bo to słowo jest takim ostatnio kluczem do waszej rzeczywistości? Dlaczego uderzacie w sam umysł? Ale my się nie boimy tej szalbierki, bo co z tego, że wiadomości szkolne możecie podmieniać (szczególnie historyczne), myślenie to nie jest informacja, to miliardy połączeń i skojarzeń, które stanowią o postępie. A więc już przegraliście.

Zatrzymano nawet prawidłowe wejście ucznia do szkoły (obecnie 7 lat) i zakończenie jej (19 lat). A przecież trzeba było słuchać prof. Jerzego Vetulaniego, że największa burza rozwojowa mózgu, niepowtarzalna, przypada na 6. rok życia. Boicie się małych inteligentnych dzieci? W konsekwencji tego rozwiązania: ani twórczego dzieciństwa, ani tej rześkości odczucia osiemnastki i rozpoczęcia studiów, wszyscy jakoś starszawi. Ten wzór przekształcenia szkoły na podobieństwo jej obecnych twórców to niedobry pomysł. Nie pozwalacie ludziom żyć. Ta nadopiekuńczość nad naszą wolnością zaskoczy was. Trudno, tego chcieliście. Z pogardy żaden kwiat nie rozkwita.

Ktoś powie, te wieczne skargi na nowy model szkoły i polskiego świata, to pewnie skutek strachu środowiska o pracę, takie prostactwo bytowe. Nic z tego, odwrotnie. To szczególne ocknięcie. Proszę sobie wyobrazić, że nie interesują mnie podwyżki 30-złotowe i wasza nieprawdopodobna, wygodnicka, nienowoczesna edukacja. Odwrotnie. Bronię Muzeum II Wojny Światowej, Teatru Polskiego, „Idy” i Lecha Wałęsy, likwidowanych gimnazjów i jeszcze będę - jak inni nauczyciele - mówić o innych wartościach i zjawiskach. Niewygodni jesteśmy, prawda? Bo to my, nauczyciele z Polski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.