Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 Poniższy list w obronie sierot z Aleppo opublikowaliśmy na akademickich forach internetowych, m.n. Biuletynie Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, naszego biuletynu: Ruchu Pedagogów Społecznie Zaangażowanych (<rpsz.ped.spol.@gmail.com>). Byliśmy zaskoczeni pozytywnym odzewem środowiska akademickiego. Była i jest to generalna aprobata i jedność w opinii.

Stowarzyszenie Ruch Pedagogów Społecznie Zaangażowanych nie może pozostać obojętnym wobec „incydentu” pomocy syryjskim sierotom! Bo, oto dla pozornych, małych animozji międzypartyjnych rząd Rzeczpospolitej Polski sprzeniewierza się najwyższym nakazom ogólnoludzkiego humanitaryzmu, najwyższym nakazom religii, z którą się ostentacyjnie obnosi i odmawia pomocy dzieciom, z którymi poradziłaby sobie przeciętnie zamożna rodzina. Istota sprawy polega na tym, że z inicjatywą pomocy dla zagrożonych śmiercią i kalectwem dzieci syryjskich wystąpiły miasta i władze opozycyjnej partii. Wobec czego najwyższe władze państwa, nie bacząc na tragedię bezbronnych dzieci, nie bacząc na fundamentalne nakazy wiary, nie bacząc na pamięć o wielkich humanitarnych odruchach tamtejszych ludów i kultur, które w czasie II wojny światowej niosły pomoc i ratunek wędrującym ku wolności rodzinom i dzieciom z armią Andersa - torpedują elementarne odruchy współczucia i pomocy, przywołując terrorystyczne zagrożenie, co w kontekście pomocy dzieciom przekracza granice absurdu.

Polska stawia bariery humanitarnej pomocy także na granicy z Białorusią dla prześladowanych w Rosji Czeczenów, dla których Polska stała się jedyną drogą ucieczki przed patologiczną, opresyjną władzą Kadyrowa - pupila Putina. I tam także jest wiele rodzin z dziećmi. Trudno o większe sponiewieranie polskiej tradycji zawartej w powiedzeniu: „za wolność waszą i naszą”

Wyrażamy dezaprobatę dla milczenia Episkopatu w tej sprawie, strażnika Ewangelii nakazującej, a nie zalecającej miłosierdzie wobec „najmniejszych”! Czy może być ktoś „mniejszy” niż osierocone dziecko? Nie mamy złudzeń, że naszą, polską politykę, a raczej polityków może zmusić do zachowań przyzwoitych, ludzkich, humanitarnych ktokolwiek inny niż hierarchia Kościoła katolickiego, przed którą rząd, prezydent i wszelkie władze klękają na kolana. Jego milczenie wobec tak fundamentalnych dylematów moralnych wywołuje zdumienie i lęk o przyszłą rolę.

Pozostaje nam, pedagogom i nauczycielom, wyrazić wstyd za rząd, rządzącą partię, która jak na ironię nazwała się prawem i sprawiedliwością. Powtarzamy nasze stare przekonanie, że ratunkiem dla prawa, sprawiedliwości, powrotu do moralnego ładu w naszej ojczyźnie - jest społeczeństwo obywatelskie, które zmusi każdy rząd, także przyszłe rządy, do rozliczenia się ze swoich win i odpowiedzialności za wady rządzenia, niemoralne zachowania i głupotę. Głupota nie jest karana, ale głupota polityków powinna być karana surowo!

*Stowarzyszenie Ruch Pedagogów Społecznie Zaangażowanych, przewodniczący Tadeusz Pilch - członek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.