Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 Trwa nagonka na Lecha Wałęsę - nie wiem, co powiedzieć, ręce opadają. Ostatnie miesiące w Polsce w zawrotnym tempie przesuwają nam pojęcia norm politycznych i społecznych i gdy wydaje się, że już nic się gorszego w polityce nie stanie, to po kolejnej nocce sejmowej pojawia się jakaś jeszcze bardziej poraniona reforma, nowelizacja, „usprawnienie”...

Jednak to, czemu poddawany jest Lech Wałęsa, to już dno.

Dno mądrości i solidarności narodowej (zaczynam wątpić, czy my, Polacy, coś takiego mamy?!), zwykłej rzetelności, odpowiedzialności i ludzkiej przyzwoitości.

Wiele na temat sprawy Pana Prezydenta Wałęsy powiedziano i napisano. Jeszcze więcej na Niego napluto. Co wydaje się istotne: niby wiadomo, że na ludzką wdzięczność liczyć nie można, ale aż nie chce się wierzyć, że różnej maści publicyści, badacze prawdy historycznej i politycy nie pamiętają ważnych działań „Solidarności” i Wałęsy, bez których gdzie byśmy byli?

Choćby znaczne umniejszenie długu Polski, skuteczne wyprowadzenie z naszego kraju wojsk wschodniego sąsiada – czyja to zasługa?

IPN istnieje wiele już lat. Nie zdążył przeprowadzić rzetelnych badań dokumentów w sprawie, która co jakiś czas „wyskakuje” na forum publiczne i miesza w naszym narodowym kotle małości, zawiści i głupoty. Tu nie chodzi o zwykłego Kowalskiego, (któremu też się przecież rzetelność należy), tu idzie o człowieka ważnego dla Polski i znanego w świecie.

Lech Wałęsa mówił, że „coś podpisał”. Dobrze więc, jakby to było wyjaśnione w spokoju, a nie w takiej atmosferze i warunkach, że trudno uwierzyć w dokładność i wiarygodność kolejnych ekspertów. Ale nie, fajnie zmieszać z błotem kogoś lepszego od siebie, dowalić, niech ma, a co! Może poczuję się wtedy lepiej, że nie jestem takie całkiem nic... O taki rozwój wypadków wydają się dbać politycy.

Nasze „elity” polityczne są coraz skuteczniejsze w tym, co robią, bo coraz więcej im wolno. Zanikają moralne i społeczne normy postępowania. Liczy się tylko doraźny cel. On zasłania niszczenie dobra narodowego, jakim jest Lech Wałęsa, w oczach Polaków i na arenie międzynarodowej.

Tak jak pieniądz gorszy wypiera lepszy, tak i z ludźmi w polityce – praktycznie coraz rzadsze są zachowania i działania polityków, które grożą dyskwalifikacją społeczną – narzekamy, potępiamy, ale w rezultacie wszystko „łykamy”.

Kolejne lata i rozsądni i liberalni znów nie idą na wybory. A do władzy dochodzą coraz bardziej populistyczni, niedouczeni, nastawieni na kasę, z ideą tylko w gębie. Zaniżają standardy uprawiania polityki i podobni im kandydaci w następnych wyborach mają coraz łatwiej.

Opozycja nie ma lidera – i może go długo nie mieć. Człowiek z charyzmą nie zdarza się co krok. A po tym, co spotyka Lecha Wałęsę, jak opluwa się człowieka z wielkimi zasługami dla Polski  – musi budzić się refleksja – czy warto?

W ważnych dla kraju momentach słychać też bolesne dla mnie milczenie Kościoła. Pomijając już nawet to, o co uparcie politycy duchowni i świeccy nie dbają, a co w prosty sposób komunikują słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Nie to jest ważne, by krytykować przeszłość, lecz aby swój własny wysiłek włożyć w lepszą przyszłość”, gdzie miłosierdzie, gdzie prawo do błędu – bycia człowiekiem po prostu?

Coraz częściej myślę z goryczą, że głos Kościoła słyszany i niesłyszany w Polsce nie reprezentuje mojego Boga. Pewnie polityce Kościoła takie rozterki duszyczek są obojętne, liczy się majątek kościelny.

Jedyny plus, jaki dostrzegam w tej smutnej sytuacji: prawdopodobnie większość ludzi w innych państwach nie zajmuje się jakimś dziwnym krajem z Europy Środkowej i to, co wiedzą o Wałęsie, to wiedzą i mają w głowach utrwalone, a obecnymi gierkami się nie zajmują. Dobrze, mniejszy wstyd.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.