Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

19 grudnia ukazał się na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” alarmujący komentarz Piotra Stasińskiego na temat wszechstronnej destrukcji, której w ciągu jednego roku dokonał w Polsce rząd PiS pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego: „w ciągu 14 miesięcy rozjechał nasze państwo walcem”, m.in. zdewastował Trybunał Konstytucyjny, „odepchnął Polskę od cywilizowanej Europy, dewastując jej reputację w Unii Europejskiej i w świecie demokratycznym”, dewastuje polską armię poprzez usuwanie z niej fachowych oficerów itp.

Podobne twierdzenia czytamy w artykule Juliusza Ćwielucha: Czystka w Armii; Polityka No 1, 1.01-10.01.2017 str. 8, który cytuje wypowiedź gen. Janusza Bronowicza: „To, co się teraz dzieje w wojsku, można porównać jedynie z czystką, jaką w armii zrobili w latach 30. sąsiedzi na Wschodzie”.

Norman Davies w swojej znanej książce „Europa Walczy 1939-1945” nazwał ten sposób działania „destrukcyjnym irracjonalizmem, który nazywamy Złem”(1). Określenie to świetnie pasuje do tego, przeciwko czemu protestuje obecnie masowo świadoma część polskiego społeczeństwa obywatelskiego (tzn. „komuniści i złodzieje, ZOMO, drugi sort” itp. wg terminologii Prezesa).

Należy się jednak zastanowić, skąd się wziął ów destrukcyjny irracjonalizm w ówczesnym ZSRR i skąd bierze się u nas, choć u nas na szczęście w nieporównywalnie mniejszej skali. Otóż obecnie dobrze wiadomo, że Józef Stalin był paranoikiem, wszędzie węszył spiski przeciwko sobie i w związku z tym eliminował nawet najbardziej oddanych sobie współpracowników i podejmował inne szkodliwe dla państwa kroki.

To, co się dzieje obecnie w Polsce, można też nazwać destrukcyjnym irracjonalizmem, także o podłożu paranoicznym, tylko w wersji light. Duża część społeczeństwa, a także przyjaciele za granicą, zadaje sobie i nam pytanie o powód tej destrukcyjnej działalności jednego (lub kilku) decydentów – bo nie ma to sensu, a więc w większości jest szkodliwe i irracjonalne. I tu uwaga: na temat sytuacji w kraju coraz częściej w różnych wypowiedziach i w polskich wolnych mediach pada słowo „paranoja” (czyli obłęd) (2). Choćby w „Gazecie Wyborczej” 28 grudnia Paweł Wroński pisze o „paranoicznych wizjach podsycanych przez usłużnych propagandystów”. Grzegorz Schetyna (w wywiadzie z Wrońskim) mówi: „To jakiś absurd, paranoja, teza o próbie przeprowadzenia puczu jest równie dziwaczna, jak wizja państwa prezentowana przez prezesa PIS”.

W Polityce nr 51, 14 str. Radek Sikorski wypowiada się na temat „formacji opartej na obłędzie smoleńskim” (3). Wiele wskazuje na to, że „destrukcyjny irracjonalizm, który nazywamy Złem” – w wersji krajowej, opatrzony paradoksalnym terminem „dobra zmiana” (!) ma takie właśnie podłoże – tylko że w Polsce nie sięgnął jeszcze, na szczęście - tak jak w ZSRR – „najgłębszego dna” (1) i miejmy nadzieję, że nie sięgnie.

Przypisy:
1. Sowiecka rzeczywistość czasu wojny 1939-1945 w: Norman Davies, Europa Walczy 1939-1945, wyd. Znak, Kraków 2009, str. 218-224. Pełny cytat: „… a jeśli idzie o destrukcyjny irracjonalizm, który nazywamy Złem, sięgnął najgłębszego dna”.

2. Definicje wg Dorland’s illustrated Medical Dictionary, wyd. 30, Sounders, 2003. Paranoja (obłęd) określona jako zaburzenia urojeniowe charakteryzujące się dobrze usystematyzowanymi urojeniami prześladowczymi, wielkościowymi lub też kombinacją obu wymienionych typów urojeń. Urojenia: Fałszywe przekonania (fałszywe sądy) z uporem podtrzymywane, pomimo niepodważalnych i oczywistych dowodów na ich nieprawdziwość. - wg Wielkiego słownika medycznego PAN
Paranoja (obłęd): psychoza charakteryzująca się usystematyzowanymi urojeniami – bez osłabienia intelektu, np. paranoia reformativa (obłęd reformatorski), paranoia querulatoria (obłęd pieniaczy); paranoia inducta (paranoia suggesta): jeśli obłęd dotyczy grupy osób możemy mieć do czynienia z psychozą zbiorową.

3. Warto tu przypomnieć wypowiedź sprzed czterech lat Zbigniewa Brzezińskiego o działalności zespołu A. Macierewicza: „Nieodpowiedzialne bzdury o zamachu smoleńskim”, „coś tak wstrętnego i tak szkodliwego, że mam nadzieję, że osoby bardziej odpowiedzialne w opozycji wobec rządu jakoś inaczej się do tego odniosą. Bo to jest strasznie wredna robota, robiona widocznie przez parę osób cierpiących na jakieś psychologiczne trudności”, „to jest wstrętne”, „to jest nieodpowiedzialne. I to jest nie tylko szkodliwe, to jest godne pogardy”. Jest to fragment wywiadu Katarzyny Kolendy-Zaleskiej z Z. Brzezińskim, przytoczony przez Daniela Passenta w artykule „Życie polityczne dzikich”, Polityka Nr 46, 20.11.2012, str. 102.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.