Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mamy od niedawna Chrystusa - króla Polski, jego matka jest naszą królową znacznie dłużej. Nasi premier, prezydent, prezes, ministrowie nie opuszczają żadnej mszy. Wychodzą z kościoła coraz bardziej pewni siebie, przekonani o swoich racjach. Szukają pocieszenia, modląc się do żydowskiego uchodźcy i jego matki.

A ja ciągle myślę o Syrii, Aleppo i 300 tysiącach zabitych, pogrzebanych, spalonych, rozstrzelanych, zgwałconych, rozdartych pociskami, uduszonych we własnych domach. I 5 milionach na drogach, w namiotach, kontenerach, śmietnikach. I o 5 tysiącach na dnie morza.. 

Myślę o dawnym obrońcy Aleppo generale Bemie, który broniąc miasta wiele lat temu, jako muzułmanin wierzył w tego samego Boga, ale pewnie w cichości swej duszy prosił tę dwójkę żebraków-uchodźców o pomoc w swej misji. Udało mu się ocalić miasto: z garstką ludzi pokonał 30 tysięcy Beduinów. A dzisiaj 38 milionów potomków husarzy, rycerzy, obrońców wiary boi się głodnych, obdartych, pozbawionych wszystkiego Syryjczyków. Bo "mają pasożyty", bo to „terroryści", bo zniszczą „kulturę"... Mogliśmy przyjąć 7 tysięcy, a może więcej, przecież pielgrzymów przyjechało na spotkanie z papieżem ponad milion, miejsc w Caritasie jest ponad 30 tysięcy.

Wysłałem 100 zł na konto Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, co więcej mogę zrobić? Przekonać prezesa czy panią premier do zmiany decyzji? A może tego błazna Błaszczaka, którzy za swój sukces uważa, że te 7 tysięcy skonało pod gruzami syryjskich miast?

A może zapalić znicze pod ambasadą rosyjską? Przecież to wszystko przez Putina. Nie, nie okłamujmy się, to nie jego wina. To wyłącznie wina naszej bylejakości, arogancji, tchórzliwości i zobojętnienia.

Ta dwójka żydowskich uchodźców: On i Jego Matka, odesłaliby te swoje złote korony, w które ich ubraliśmy, zapewne do Syrii, zresztą w żadnym polskim kościele już ich nie ma, dawno uciekli do Syrii przytulić swoje dzieci w ostatniej drodze...

A my znowu zasiądziemy za dwa tygodnie przy stołach, najemy się do syta, pomodlimy i czekając na przyjście gościa do pustego nakrycia, będziemy udawać, że wszystko jest w porządku. A ja będę prosił tę dwójkę Żydów uchodźców: króla i królową polskiej ziemi, o cud zmiany w chorych głowach i będę czekał - na Syryjczyków.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.