W grudniu pamiętnego roku 1981 mieszkałam obok siedziby łódzkiej "Solidarności". Miałam 12 lat. Nie są to radosne wspomnienia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dożyliśmy takich czasów, że zanim coś się wydarzy, już zostanie sfotografowane, nagrane i udostępnione w portalach społecznościowych. Kiedyś tak nie było.

Dziś wyświetliło mi się to zdjęcie. Sprzed 35 lat. Zrobił je sąsiad, który mieszkał piętro, może dwa niżej. Po 35 latach zobaczyłam widok z okna mojego pokoju w tamten dzień. Identyczny, jaki miałam w pamięci.

W niedzielę rano tata z bratem pojechali samochodem do rodziny na wieś. Na tej wsi dziadek Marian, potocznie zwany Maniolka, miał w torbie podróżnej ubite pół świniaka i trzeba to było zwieźć do Łodzi na święta. Jak szybko wyjechali, tak szybko wrócili. Na rogatkach stało wojsko i zawracało. Coś się stało. Miałam wtedy 12 lat, więc czy był "Teleranek", nie pamiętam, bo już byłam za duża. Poza tym u nas w domu telewizor włączało się od święta, a świąt przecież jeszcze nie było.

Ledwo tata z bratem wrócili, na sąsiednią posesję Piotrkowska 260 zajechały zomosuki. Tłukli się nie na żarty. Do budy, którą widziałam z okna, wrzucili ludzi. Ludzie zaczęli w budzie śpiewać i rozkołysali ją tak, że się prawie przewróciła. Podszedł ormowiec, zapuścił gazu i ucichło.

Potem puściliśmy TV, wysłuchaliśmy generała. Pod domem zrobiła się kolejna zadyma, waliło gazem, miło nie było. Podjechał wóz opancerzony z lufą i zatrzymał się na rogu. Jak spojrzycie na foto, to dokładnie zza ruin kamienicy wystawała lufa.

Byłam wtedy wzorową uczennicą i coś mi się wydawało, że szkoły w poniedziałek nie będzie i nie trzeba lekcji odrabiać. Około 17 powiedzieli, że nie trzeba. Pod domem tłukli się do wieczora. Tata na chwilę wyszedł popatrzeć, ale szybko wrócił, bo oczy łzawiły.

W poniedziałek wprowadzili przepustki, a nas, dzieci, zawieziono do dziadków. Właściwie to do babci, bo Maniolka gdzieś z tą świnią utknął. Telefony były głuche. To siedzieliśmy z bratem u babki i nudziliśmy się przeraźliwie, bo na dwór był szlaban. Około środy przyjechał Maniolka z torbą. W torbie zawinięta w szary papier – świnia. Okazało się, że dziadek, jak się dowiedział, że wojna, to od razu na własną rękę postanowił wrócić do domu. Dwa dni czekał na dworcu w Gostyninie na pekaes. Jak mu się udało przemycić ubite pół blondyny przez kontrolne bramki? To już zostanie jego tajemnicą.

Na miejscu ruin widocznej na zdjęciu kamienicy dziś stoi chiński hotel. Na widocznym zburzonym pięterku ponoć przed wojną był burdel.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Pamiętam ten czas i mam przekonanie, że gdyby nie stan wojenny polałoby się bardzo dużo krwi. O zmiany walczyli ideowcy. Teraz członkowie komuszej partii, donosiciele, ubecy i zwykli tchórze wypinają piersi do orderów. Prawdziwi działacze są dyskryminowani, obrażani, nazywani komunistami i złodziejami. Do dziś posiadam cegiełkę z 10 maja 89r o wartości 20% mojej pensji, na "Solidarność". Szwagier był uczestnikiem Pierwszego Zjazdu Delegatów "Solidarności" i nie uważam, żeby z tego powodu miał szczególne względy. A taki szczerbaty króciak śmie z drabinki obrażać tamtych ludzi, choć sam spał u mamusi pod kołderką, a tatuś był dumnym właścicielem legitymacji PZPR.
już oceniałe(a)ś
0
0
Podobnie było w Warszawie na Mokotowskiej, w necie jest b.dużo foografii... Paskudny czas, zimno, syf i komuna (karki na wszystko). Byłem w LO i do końca roku mieliśmy codziennie imprezy (trzeba było sobie radzić!), do domu trzeba było wrócić przed godziną (po)milicyjną! Jak rodzice pozwolili, to dopiero rano. Nastąpiła ogromna integracja całej młodzieży, co oczywiste. Potem były strajki ciszy na przerwach w szkole, manifestacje 3 maja, 11go Listopada, pałowanie, śmierć G.Przemyka. Oporniki w klapie, ulotki, Radio Wolna Europa. A w TV to samo co teraz robi TVP1/2/3... tego syfu tak jak teraz nikt nie oglądał!!!
@dziad Pewnie transmisja z gej parady była by ciekawsza niż to co nadaje tvp1 ?
już oceniałe(a)ś
0
0
@mlot_na_pogan Martwi cię to? Ciesz się TVPiS do woli póki jest i nie wypytuj nas dlaczego ją olewamy. Jeszcze nam wolno!
już oceniałe(a)ś
0
0
@mlot_na_pogan To naprawdę takie trudne przyjąć, że ktoś może chcieć żyć i myśleć inaczej niż Ty? Jestem osłem, dlatego że nie myślę tak jak Ty? Ja nie myślę, że jesteś osłem tylko dlatego, że masz inne poglądy. A właśnie, jeśli chodzi o poglądy. Co Ci to szkodzi, że ktoś jest gejem, przecież Tobie nie każe. Nie pomyślałeś, jak byś się czuł, gdyby ktoś mówił, że kochanie kobiety to coś złęgo i kazał Ci kochać mężczyznę. Jestem katoliczką i kocham bliźniego jak siebie samego, nawet jeśli się ode mnie różni. Wiesz, był taki czas w Chinach, że mogłeś pójść do więzienia za to, że nosiłeś okulary albo marynarkę zamiast mundurka. PO nie było moim wymarzonym rządem, ale nie bałam się tak jak teraz, że za jakiś czas mogę mnie zamknąć za noszenie okularów.
już oceniałe(a)ś
0
0
@mlot_na_pogan Z całą pewnością.
już oceniałe(a)ś
0
0