Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trzy i pół roku temu pochowałam ojca. Pierwszy bliski, z którego odejściem musiałam się pogodzić. Godziłam się długo i w potężnym smutku, bo byłam z ojcem bardzo związana. Odszedł cicho, zwyczajnie i anonimowo, po długiej walce z rakiem. Kiedy niedawno odwiedzałam jego grób, pomyślałam: jakie to "szczęście", tatuś, żeś w tym odejściu zwykły i anonimowy, że rodzinie i mnie było dane spiąć czas żałoby klamrą spokoju, pogodzenia i niezakłócanych wspomnień. Świętość, nawet dla mnie - ateistki, zamknięta w granicie, którego nigdy nikt wbrew rodzinie nie naruszy.

Nastał w Polsce taki czas, że ludzie będący u władzy, wycierający sobie twarze różnymi świętościami, religią, postanowili dla celów stricte politycznych zbezcześcić groby i pamięć bliskich w nich pogrzebanych. Wbrew woli części rodzin smoleńskich, wbrew brakowi przesłanek merytorycznych i prawnych, PiS urządza tragiczny spektakl ekshumacyjny, naruszając świętość, która w kraju klimatu katolickiego ma przecież status szczególny. Ich sprzeciw jest pomijany, prokuratura oddala zażalenia, PiS zaś konsekwentnie buduje legendę "poległych w zamachu", a na nim nową historię, nowy mit założycielski "Polski powstałej z kolan", z jej ojcem - Lechem Kaczyńskim. Nie chodzi tu o prawdę materialną, nie chodzi o bezstronne jej dochodzenie: to jest plan czysto politycznej zemsty i wykreowania nowych "bohaterów" na gruzach 27-lecia wolnej Polski.

Cóż więc. Nie ma żadnych klamer spinających żałobę, nie ma ukojenia, nie ma szacunku dla podstawowych norm społecznych, ludzkich. Rodziny smoleńskie od 6 lat, z różnym natężeniem i z obecną szaleńczą kulminacją, doświadczają permanentnego zrywania strupa z rany ich żałoby. To zwykła potworność, której trzeba powiedzieć STOP. Próbuję wyobrazić sobie coś, co jest chyba poza moją percepcją, ale w zupełności wystarcza mi poczucie, że bardzo chciałabym, by mogli wreszcie doświadczyć spokoju; takiego, którego doświadczam ja.

10 grudnia grupa Obywatele RP stanie przed Pałacem Prezydenckim z kolejną kontrmiesięcznicą smoleńską, pod hasłem "Ręce precz od grobów". Spośród dotychczasowych, ta będzie najmniej polityczna. Choć ekshumacyjne szaleństwo Kaczyńskiego et consortes ma wymiar wyłącznie polityczny, my staniemy w zwykłej ludzkiej solidarności z rodzinami, których godność jest brutalnie deptana. Stanęlibyśmy wbrew każdej władzy, która postanowiłaby przeprowadzić tego rodzaju ohydę.

Potrzebujemy wsparcia. Potrzebujemy tam ludzi, którzy czują podobnie.
Przyjdźcie. Dajcie wyraz przyzwoitości, empatii i solidarności.
Spotkajmy się na Krakowskim Przedmieściu, przynieście białe kwiaty i bądźcie po prostu wspierającymi świadkami. Będziemy tam cały dzień, kluczowe są godziny 08:00-10:00 i 20:00-22:00.

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.