Odczytuję wybór Donalda Trumpa jako krzyk sprzeciwu. Do tej pory w Ameryce wszyscy byli urzędowo zadowoleni. Na pytanie "How are you today?" odpowiadali "Fine" i serwowali uśmiech. Tylko że sytuacja ekonomiczna obywateli staje się coraz gorsza. Mniej miejsc pracy, a coraz popularniejsze zajęcia dorywcze nie gwarantują stałości zatrudnienia ani zarobków.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

American dream już nie działa

Przyzwyczailiśmy się patrzeć na krajową gospodarkę przez pryzmat najróżniejszych wskaźników: PKB, bezrobocie, inflacja. Umówiliśmy się, że pewna korelacja wzrostów i spadków określonych indeksów świadczy o dobrym stanie ekonomii. Z tej perspektywy Stany Zjednoczone są w świetnym stanie. Otrząsnęły się z Wielkiej Recesji i mają przed sobą świetlaną przyszłość. Ale to nie prawda.

American dream już nie działa. Tu nie chodzi o posiadanie biura na Manhattanie i apartamentu z widokiem na Central Park. Ludzie pragną domku na przedmieściu, dwóch samochodów i pracy – najlepiej jednego członka rodziny, która zapewni spokojny żywot. Ci bardziej ambitni mają w planach wysłanie dzieci do college’u. To jest kwintesencja marzenia, która spajało amerykański naród i powodowało, że był on wzorem dla innych naśladowców. Ciężka praca pozwalała na bogacenie się i dostatnie życie.

To, że padło na Trumpa, to zbieg okoliczności

Teraz ciężka praca, na dwóch etatach, z nadgodzinami pozwala jedynie wiązać koniec z końcem. Zakłady pracy wywędrowały do krajów, które zaoferowały tańszą siłę roboczą, a prace w usługach przejmują automaty. Taka sytuacja rodzi frustrację. Na wszystko. Korporacje, rząd, podatki, imigrantów, globalizację oraz zagranicznych partnerów. Trump nie wymyślił tych lęków, on je po prostu nazwał i to publicznie. Ludzie, którzy go poprali nie wierzą w jego obietnice wyborcze – po pierwsze - są mętne, a po drugie – zbyt wiele podobnych w swoim życiu słyszeli. Wyborcy postawili na niepewną zmianę, która jest bardziej kusząca od znanej stagnacji. To, że padło na Donalda Trumpa, jest zbiegiem okoliczności. Demokraci mogli wybrać bardziej humanitarne oblicze ewolucji – Berniego Sandersa, ale woleli postawić na najbardziej znienawidzonego polityka Ameryki.

Trump nie będzie liderem rewolucji, nie liczcie na to

Wybór Trumpa jest wyjątkowy jeszcze pod jednym względem. Do tej pory miliarderzy wynajmowali sobie polityków, aby ci za nich sprawowali rządy. Dziś to ogniwo zostało skrócone. Już nie trzeba będzie finansować kampanii przez podejrzane fundacje. Donald Trump miał czelność rzucić rządzącemu establishmentowi wyzwanie, samemu będąc jego częścią. Z tego powodu nie stanie się liderem rewolucji, na którą liczą jego wyborcy, a jedynie wyrachowanym politykierem.

Konia z rzędem temu, kto spośród licznych obietnic Donalda Trumpa odsieje te istotne, które staną się osią jego prezydentury. Z pewnością czeka nas czas izolacjonizmu, którego domaga się amerykańskie społeczeństwo. Mniejsze otwarcie na świat zewnętrzny, ograniczone zaangażowanie w konflikty zbrojne, debatę międzynarodową i globalną wymianę handlową. Dla Europy powinien być to sygnał do zwierania szeregów. Czekają nas ciekawe czasy.

Co o tym sądzicie? Napiszcie do nas na listy@wyborcza.pl

*Autor prowadzi bloga "Wyzwania nowoczesnego świata"

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
"American dream już nie działa." - no właśnie, 8 lat socjalistycznych rządów Obamy wystarczyło, by go nadwyrężyć...
@masofrev Poprawka. Od czasow Reagana.
już oceniałe(a)ś
6
16
o rany to prawacy w Polsce maja teraz problem nie ma juz american dream!!! jest bieda niepewnosc jutra, brak ubezpieczen (bo ubezpieczenie opieki lekarskiej to wg republikanow=komunizm!), kolosalne zadluzenie, brak perspektyw dla sredniej klasy, ze o biedocie amerykanskiej tez wspomne, 70 do 80 godzin pracy tygodniowo zeby tylko jakos przezyc, nozyce miedzy bogatymi a biednymi coraz bardziej rozwarte, mieszkanie na ulicy lub kanalizacji lub jezeli jest troche lepiej to w samochodzie itp = to jest ten nowy american dream!!???
już oceniałe(a)ś
7
7
Od kiedy nie dziala "American Dream"? Czyzby od wygrania wyborow przedwczoraj przez - przypomne jak na razie - Prezydenta Elekta? Bywam bardzo czesto w tzw Rust Belt czyli na Srodkowym Zachodzie i w okolicach wielkich jezior... Kiedy Pan autor byl tam ostatnio? Kompromitujacy - jak na Pierwsza Potege Swiata" - obraz upadku i desperacji... Silnej tu niegdys klasie sredniej a zwlaszcza mlodym ludziom (np moim siostrzencom z Detroit) w tamtych okolicach laureat Pokojowej Nagrody Nobla Barack Hussain Obama podczas swojej kadencji zaproponowal mniej lub bardzie trwale bezrobocie lub zaciagniecie sie na kontrakt do wojska... Long live peace and... prosperity! Thank you very much... Barack...
@tow_rydzyk zobaczymy co wam, zdesperowanym tow. rydzykom znad Wielkich Jezior, zaproponuje nowowybrany tow. Trump??? na pewno świetlany, oby nie świetlisty szlak.
już oceniałe(a)ś
5
9
@tow_rydzyk A co Pańscy siostrzeńcy potrafią? Jakie maja wykształcenie?
już oceniałe(a)ś
0
2