Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Relacja z Londynu

50 lat temu student SGPiS, mój obecny życiowy partner Tomasz Boloński po półtorarocznym akompaniowaniu w Kabarecie Hybrydy wyjechał do Londynu. Trafił tam na przesłuchanie do „Ogniska Polskiego”, w którym Marian Hemar* szukał akompaniatora do swojej wystawianej operetki „Piękna Lucynda”. Odbyło się ponad 50 przedstawień w całej Anglii, potem kontakt między panami się urwał.

W 2015 roku nawiązała się między nimi więź, którą można chyba nazwać „astralną”. W „Ognisku Polskim” w Londynie odbył się koncert piosenek napisanych przez Mariana Hemara dla Włady Majewskiej, gwiazdy Radia Lwowskiego, a po wojnie – Radia Wolna Europa oraz kabaretu i estrady w Anglii, dla której Hemar napisał ponad 60 piosenek. W koncercie wystąpili aktorka Teatru Polskiego pani Ewa Makomaska oraz akompaniator i znawca kabaretów okresu międzywojennego pan Zbigniew Rymarz.

Zrodzona po koncercie nostalgia spotęgowała się po przeczytaniu wierszy Mariana Hemara. Szczególnie jeden był bardzo poruszający („Życzenie”). Hemar, który wiedział, że nie ma powrotu do Polski, a zwłaszcza tej przedwojennej, prosi w nim przyjaciółkę o przysłanie mu grudki polskiej ziemi, a on już poprosi żonę, żeby ją umieściła na jego grobie.

I tu zaczyna się nasza historia

Na stronie internetowej hrabstwa Surrey, w którym Hemar mieszkał z żoną przez wiele lat (konkretnie w Coldharbour, gdzie jest ich wspólny grób na małym przykościelnym anglikańskim cmentarzyku), Tomek znalazł krótką notatkę o Hemarze oraz zdjęcie grobu. Postanowiliśmy tam pojechać i zapalić znicz. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy grób okazał się wyczyszczony, z resztkami kwiatów i zniczy. W księdze kościelnej znaleźliśmy wpisy Polaków odwiedzających ten grób. W kościele była też tablica z wystawą poświęconą Marianowi Hemarowi.

Powstał pomysł, żeby sprowadzić do Londynu grudkę ziemi ze Lwowa i umieścić ją w urnie na grobie Hemarów. Właśnie kuzynka Tomka jechała do Lwowa, została więc obarczona misją specjalną. Ziemia dotarła do Londynu, jak również druga grudka – ziemia z Polski.

Sprawa umieszczenia urny na grobie okazała się niełatwa, trzeba było bowiem uzyskać zgodę biskupa z Westminsteru. Udało się dzięki pomocy proboszcza parafii w Coldharbour. Proboszcz Berry okazał się bardzo pomocny. Podsunął również pomysł, aby przy grobie Hemarów umieścić tablicę z informacjami o Hemarach i odsyłającą chętnych do obejrzenia wystawy w kościele.

Tu należy wspomnieć również o żonie Hemara Caji Eric-Hemar. Była ona Amerykanką duńskiego pochodzenia z arystokratycznej rodziny. Caja była w latach 30. ubiegłego wieku gwiazdą na Broadwayu, występowała w rewiach i w teatrze. Na całym świecie była symbolem wytwórni filmowej Columbia Pictures, jako posągowa piękność z pochodnią widniejąca w czołówce każdego filmu tej wytwórni.

Wracamy do współczesności

Na starej wystawie w kościele (bo obecnie powstała nowa, dużo bardziej rozbudowana) wyczytaliśmy, że parę lat temu na grób Hemarów dotarli przedstawiciele polskiego chóru w Londynie, „Ave Verum”. Chór ten znany jest już lokalnej społeczności, bo dwa razy wystąpił w tym kościółku, prezentując m.in. polskie kolędy.

Nawiązaliśmy z nimi kontakt i odzew był entuzjastyczny – że Coldharbour to dla nich miejsce magiczne i z wielką przyjemnością dadzą tam koncert.

W międzyczasie Tomek zaczął współpracę z panią Dianą Stiff, historyczką opiekującą się stroną internetową www.exploringsurreyspast.org. Wynikiem tego jest mocno obecnie rozbudowana strona dotycząca Hemarów. Tomek dopisał część o Marianie, Diana „połknęła bakcyla” i ciągle wygrzebuje z różnych archiwów (łącznie z amerykańskimi – tam „buszuje” jej przyjaciel) nowe informacje o Cai, które umieszcza na stronie.

Pomysł z koncertem sprawił, że zaczął się tworzyć cały projekt. Będzie więc poświęcenie urny, będzie koncert, potrzebne są pieniądze i widzowie.

Dzięki wsparciu finansowemu organizacji emigracyjnych, jak Koło Lwowian, Ognisko Polskie, Polonia Aid Foundation Trust, ambasady Polski w Londynie, jak również pomocy merytorycznej pani Ireny Delmar-Czarneckiej, prezeski Związku Artystów Sceny Polskiej, udało się uzyskać odpowiednie fundusze.

Zaskoczeniem było włączenie się lokalnej społeczności

Jeśli chodzi o widzów, oprócz wielu Polaków, którzy przyjadą na tę uroczystość, ogromnym dla nas zaskoczeniem było niezwykle aktywne włączenie się w ten program lokalnej społeczności. Sporo słyszy się ostatnio o rosnącej niechęci do emigrantów, a zwłaszcza do Polaków, co mocno się nasiliło po referendum w sprawie Brexitu. Tymczasem my natrafiliśmy na tak przyjazne dusze, że aż trudno uwierzyć. Zwłaszcza były dziennikarz BBC, pan Graham Mytton, bardzo zaangażował się w naszą sprawę. Nie tylko napisał o tym artykuł do lokalnej gazety, zachęcając ludzi do przyjścia na koncert, ale zajął się również rozprowadzaniem ulotek i plakatów.

Udało mu się również namówić do przeczytania kilku wierszy Mariana Hemara w języku angielskim mieszkającą w okolicy znaną aktorkę starszego pokolenia Virginię McKenna. Polscy widzowie mogli ją kiedyś oglądać m.in. w filmie „Elza z afrykańskiego buszu”. Razem z mężem Billem Traversem założyli wiele lat temu fundację Born Free ratującą dzikie zwierzęta. Kto zna historię lwa Kristiana w pełnej wersji (do znalezienia na YouTubie), dowie się, że Kristian przez parę miesięcy mieszkał w ich posiadłości w Coldharbour, czekając na zgodę rządu Kenii na przewiezienie go tam i przygotowanie do wypuszczenia na wolność, w ramach programu George'a Adamsona i jego żony (tych od lwicy Elzy). 

Drugą gwiazdą, która recytowała wiersze Homara, była pani Rula Leńska, aktorka polskiego pochodzenia, znana Anglikom średniego pokolenia.

Dla sprawy warto

Lokalni mieszkańcy byli bardzo zainteresowani uroczystością i nową wiedzą o byłych sąsiadach. Dodatkowym efektem naszej działalności jest nowa wystawa w kościele (okazało się, że autorem starej i nowej jest Graham), obrazująca historię okolicy, sławne rody i znanych ludzi, którzy tam mieszkali. Tak więc jeden nostalgiczny wieczór piosenek Hemara w zeszłym roku nie tylko zaowocował koncertem, ale też wyzwolił w wielu ludziach dużo dobrej woli, bezinteresowności (wszyscy działają pro publico bono).
Jednym z wielu takich sympatycznych dowodów sympatii dla sprawy był fakt, że pani z biblioteki publicznej na Ursynowie w Warszawie zgodziła się wypożyczyć mi na kilka miesięcy (do mojego następnego przyjazdu do Warszawy) książkę o Marianie Hemarze, autorstwa pani Anny Mieszkowskiej „Ja, kabareciarz”, której nigdzie już nie ma w antykwariatach. Jak powiedziała – dla takiej sprawy warto.

Bardzo ważne jest dla nas to, że lokalni mieszkańcy poczuli się związani z dawnymi sąsiadami.

Uroczystość odbyła się 16 października w kościele w Coldharbour. Było uroczyście, wzruszająco, chwilami żartobliwie i wesoło. Anglicy bawili się i wzruszali razem z Polakami.

Kandydatura Mariana Hemara została zgłoszona do nadania mu Orderu Orła Białego. Teraz, kiedy Kapituła Orderu jest już skompletowana, czekamy na konkretną decyzję.

* Marian Hemar (ur. 6.04.1901 we Lwowie, zm. 11.02.1972 w Dorking) – polski poeta, satyryk, dramaturg, tłumacz poezji, autor tekstów ponad dwóch tysięcy piosenek, m.in.: „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Czy pani Marta jest grzechu warta”, „Ten wąsik”, „Nikt, tylko ty”, „Może kiedyś innym razem”, „Upić się warto”, „Jest jedna, jedyna” i wielu innych szlagierów.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.