Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 

KATARZYNA MORTOŃ. Politolożka. Specjalistka ds. budowy potencjału społeczeństwa obywatelskiego i mediów. Przedsiębiorczyni. Nauczycielka tańca, choreografka, trenerka.

Otwieram notatnik. Otwieram dokument Microsoft Word. Udaje mi się napisać tylko jedno słowo: NIE. Potem kolejne: NIE. Zamykam wszystko. Idę spać.

Dzień kolejny. Czytam o tym, jak 267 posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża zgodę na to, aby projektem komitetu Stop Aborcji został przesłany do dalszych prac. Otwieram notatnik. Otwieram dokument na laptopie. Sprawa ma wiele aspektów, chcę ją przeanalizować, rozłożyć na części pierwsze, ale znów "pisze się", co prawda wiele razy, ale wciąż tylko jedno słowo: NIE. NIE. NIE.

To przejrzyście wyartykułowane "NIE" jest nieemocjonalne, nie boli, nie trzęsie mną. Jest spokojne i solidne. Jest pewne siebie. Wkrótce tę samą emocję rozpoznaję u wielu moich współpracowniczek, przyjaciółek, koleżanek. Działamy w ciszy. Krok po kroku. Już wiem. Konserwatywny świat promujący tradycję, której nieodzowną częścią jest dyskryminacja kobiet - rozpoczął swój marsz ku końcowi.

Wy. Zaciskaliście pętlę powoli. Osłabiając Trybunał Konstytucyjny, skutecznie ignorując zasady praworządności - czyny te, były dla wielu obywateli zbyt abstrakcyjne tudzież ich ważność ginęła w prawniczych kontekstach.

Dziś jednak weszliście z butami wprost na nasze nagie ciała. Zrobiliście coś, co jest bardziej namacalne, wręcz razi po oczach.

Jest widoczniejsze niż słowa, które łatwo jest Wam relatywizować, jak "godność", "poczucie akceptacji", "równość". Zrobiliście coś, czego nikt z Was nie będzie w stanie ująć w sprawną narrację polityczną, owinąć w papierek marketingu, zmanipulować.

Oto stoisz Panie Kaczyński z butami na moim brzuchu. NIE.

Tradycja ostoją dyskryminacji.

Tradycja i wartości chrześcijańskie, których tak zażarcie bronią środowiska konserwatywne, o ile mają w sobie wiele pozytywnego dziedzictwa (które jak najbardziej należy pielęgnować), utrwalają najpodlejsze z praktyk właśnie wobec kobiet. To nie dzieci, lecz tych praktyk tak zażarcie bronicie. Waszego poczucia wyższości, dominacji i kontroli.

Po pierwsze, religia. Według Kościoła katolickiego kobieta nie może być księdzem, nie może też zostać papieżem. Jednak Kościół, którego hierarchowie są tylko płci męskiej, decydują o naszych sprawach nieustannie. Religia katolicka promuje nierówną relację kobiety i mężczyzny - wskazując, jakoby kobieta była niezdolna do podjęcia dobrych wyborów i potrzebowała ciągłej kontroli (opieki).

Trafność decyzji nie zależy od tego, co ktoś ma między nogami, ale od wiedzy i charakteru. Duch Święty też nie wie lepiej - czas na zmiany, drodzy Panowie.

Po drugie, ekonomia. Tylko na kontynencie europejskim roczna różnica w zarobkach między kobietą a mężczyzną w pracy na pełen etat wynosi 26 proc. Różnica w wysokości pensji wynosi 50 proc. Zjawiska takie jak niewolnictwo seksualne, nierejestrowany dochód - w skali światowej dotyczą wciąż w większości kobiet.

Beatrix Campbell w swoim artykule "Czemu patriarchat nie umiera?" pisze o tym, że w XXI wieku, wbrew pozorom, patriarchalizm nie maleje, ale się modernizuje.

Unaocznia się to chociażby w formach prawnych, takich jak właśnie całkowity zakaz aborcji, w którym życie kobiety (jej zdrowie fizyczne i psychiczne) jest poddane ideologii czy też wartościom wykreowanym głównie przez "tradycję" patrzenia na panie jako istoty stworzone do celów prokreacyjnych.

Po trzecie, relacje społeczne. Kobiety o cechach przywódczych czy pewne siebie oceniane są (często również przez inne panie, niestety) jako "rządzące się", "egocentryczki". Podczas gdy te same cechy są akceptowane u mężczyzn jako normalne. Stereotypy działają na odwrót: również wrażliwi i empatyczni mężczyźni postrzegani są jako "słabi".

Do tego dochodzą takie zjawiska jak seksizm i upodmiotowienie, które dotykają obie płci, ale wciąż w większości kobiet. "85 proc. kobiet i 44 proc. mężczyzn w Polsce doświadczyło molestowania w przestrzeni publicznej w Polsce" według danych zebranych przez Hollaback! Polska.

Po czwarte, narracja. W życiu politycznym i społecznym, a także w świecie eksperckim kobiety wciąż stanowią mniejszość. Często muszą się przebić przez ścianę "stereotypu", aby zostać potraktowaną w sposób równy. Kobiety i mężczyźni powinni być oceniani poprzez treść ich wypowiedzi, a nie ich płeć (ubiór, wiek czy też pochodzenie).

Idziemy po Was.

Panie i Panowie skrajnie konserwatywni. Społeczeństwo zdrowe to takie, które umie się zmieniać, wybierać z tradycji to, co najlepsze, a to, co podłe, utrwalające nierówności społeczne i dyskryminację, poprawiać.

Społeczeństwo, jakie proponujecie nam, jest przywracaniem kraju do czasów polowań na czarownice. Państwo to nie wprost sprawia, że kobieta czuje się jako obywatelka gorszej kategorii, która do własnych decyzji i własnego poczucia bezpieczeństwa potrzebuje interwencji i zgody innych - Ducha Świętego czy też polityków.

Taką postawą depczecie nam po godności, wolności, poczuciu równości i naszych ciałach.

To, co prezentuje ustawa "Stop aborcji", to legalnie umocowana przemoc wobec kobiet.

Wasza strategia przywracania monolitycznego państwa patriarchatu i nacjonalizmu nie zadziała z jednego powodu. W swojej dyskryminującej i umniejszającej perspektywie - nie doceniliście przeciwnika, który jest silny, stabilny, konsekwentny, logiczny, uzbrojony w świadomość i wiedzę. Jak również - Wam równy.

Kobiety ubrane na czarno odmówią uczestnictwa w państwie, w którym ich godność i życie są w rękach kogokolwiek innego niż ich samych.

Czarny protest, czarny marsz, czarny strajki, nie będą wyrazem jednodniowych emocji czy frustracji. Te działania nie będą służyć jako kolejny kanał wentylujący cierpienie czy niezadowolenie. Nie będzie to tylko i wyłącznie kolejny fanpage na Facebooku, grupa dyskusyjną - jakbyście sobie tego życzyli.

Czytajcie uważnie.

Ubrane na czarno kobiety skutecznie odmówią uczestnictwa w państwie, które ich nie szanuje, sparaliżują jego funkcjonowanie dopóty, dopóki się nie opamiętacie. Przyłączą się do nich mężczyźni, którzy również nie życzą sobie żyć w kraju, gdzie dyskryminuje się innych, bo uwłacza to ich godności.

W poniedziałek będziecie mieli próbę tego, co Was czeka, jeśli nie zejdziecie z drogi.

NIE, bo NIE. Idziemy po Was.

 

Tekst pochodzi z bloga Katarzyny Mortoń STUFFBYMORTON

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.