Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 

Dr hab. n. med. MACIEJ MICHALIK, profesor chirurgii Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Małoinwazyjnej, członek Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Zarządu Głównego Towarzystwa Chirurgów Polskich.

W Polsce nie toczy się normalny spór demokratyczny między wyborcami różnych partii politycznych.

Polska jest bardzo młodą demokracją. Polska demokracja wybuchła w 1989 roku po 300 latach bardzo trudnej historii, wojen, zaborów i dwóch strasznych totalitaryzmów.

W Polsce toczy się obecnie spór cywilizacyjny pomiędzy dwoma różnymi plemionami, które myślą inaczej, mówią inaczej, wyznają inne wartości, mają inne pragnienia, marzenia, aspiracje, historię rodzinną, stosunek do wyznań i Kościołów, historii Polski i powszechnej. W każdej dziedzinie życia używają innego kodu językowego.

Ich słowa mają różne znaczenia. Wielki rów, jaki między tymi dwoma plemionami istnieje, nie został wykopany przez kolejne wybory - ani wygrane przez PiS, ani przez PO. Ten rów był kopany właśnie przez ostatnie 300 lat historii Polski i Europy. Obecnie, w 2016 roku, rów między "plemionami polskimi" jest głęboki, szeroki i nieprzekraczalny. Spór, jaki się toczy, nie zakończy się wraz z kolejnymi wyborami, "bo PO czy Nowoczesna zwycięży". Ten polski spór cywilizacyjny jest jak spór o aborcję. Nikt nigdy nie widział jednego Polaka, który dałby się przekonać w dyskusji o aborcji do zmiany stanowiska.

W wyniku tego sporu Polska może być na długie lata częścią "dzikiego wschodu" lub częścią cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Innego wyniku nie ma. Nie będziemy ziemią niczyją - "międzymorzem", trochę Wschodem, a trochę Zachodem.

Każdy ma swojego bożka

Każda ze stron sporu, każde polskie plemię ma swego bożka, swego guru, który jest święty i bezgrzeszny. A bożkowie obu stron mają swoich wyznawców. Dla wyznawców jednego plemienia bożkowie strony przeciwnej są diabłami wcielonymi, wobec których sprawiedliwa i uświęcona jest każda niegodziwość i podłość.

Wobec "tych drugich" nie obowiązuje zasada przyzwoitości, domniemania niewinności, współczucia, zrozumienia, tolerancji uznania prawa do własnych emocji, uczuć i wzruszeń.

Obowiązuje usankcjonowana przez przywódców obu stron zasada pogardy dla tych drugich. Jedni widzą po drugiej stronie wyłącznie mohery, religijność ludową Tadeusza Rydzyka, ciemnotę, zaścianek i zaprzaństwo polskiej prowincji w sojuszu z kibolami i maszerującymi w paradnych mundurach "żołnierzami wyklętymi".

Drudzy widzą jedynie skorumpowanych, polskojęzycznych zdrajców z domieszką krwi żydowskiej, rozpasanych seksualnie gejów, sprzedawczyków i pomagierów zamachowców spod Smoleńska, którzy wcześniej wszyscy służyli jako TW, mieli dziadków w Wehrmachcie lub co najmniej byli w wojskowych służbach informacyjnych III RP.

Jeśli jedni grzebią przy Trybunale Konstytucyjnym, to jest to uzasadnione, jeśli drudzy - to na ogień piekielny zasługują.

Jedni wiedzę o świecie czerpią z podróży, "Gazety Wyborczej" czy TVN, a drudzy z Radia Maryja, Naszego Dziennika, Niedzieli czy od dziennikarzy niepokornych.

Dla jednych wcieleniem zła jest "rudy, który zniszczył Polskę i uciekł do Brukseli", dla drugich "niewysoki karakan i właściciel kotka".

Dla jednych pochówek na Wawelu to hańba i zbezczeszczenie tego miejsca, dla drugich "Prezydent 1000-lecia" powinien leżeć nie w kryptach, obok Marszałka, ale między Jagiełłą a Łokietkiem, choć i ołtarz przy Tabernakulum byłby do przyjęcia.

Porozumienia brak. Czy coś można zrobić?

Te dwa światy się nie rozumieją. Po jednej i drugiej stronie jest pogarda i pycha, nienawiść i gniew, brak umiarkowania.

Czy coś można zrobić? Jeśli rozmowa z "nimi" jest niemożliwa, rozmawiajmy ze sobą, inwestujmy w siebie, w edukację, doskonalmy sami siebie i swoje środowiska, patrzmy na "naszych" w Sejmie, sejmikach i gminach i recenzujmy naszych, a nie "ich". Niech nie razi nas źdźbło w ich oku, jeśli nie widzimy belki we własnych oczach.

Opór jest możliwy na każdym kroku, dzięki marszom Komitetu Obrony Demokracji, dzięki oporowi prawników, wyrzucanych dziennikarzy, listom protestacyjnym naukowców, kontaktom w demokratycznym świecie, masowej frekwencji wyborczej.

Nie patrzmy, ilu "ich" pójdzie na wybory. Pilnujmy siebie i swojej frekwencji. Niech nazwa "moherowe berety" stanie się politycznie niepoprawna, nie do przyjęcia w dobrym towarzystwie. Niech nie będzie w nas pogardy dla kiepsko wykształconych i prowincjonalnych, tych ze wsi i małych miasteczek. Zwalczajmy w sobie strach, nie bójmy się Rydzyka, nie zajmujmy się nim. My zajmujmy się sobą i samodoskonaleniem.

Nie dajmy się zwieść własnym populistom bez wizji i myślenia w kategoriach czasu przyszłego, od "ciepłej wody w kranie". Śmiało podejmujmy wyzwania. My się doskonalmy.

Wybory wygrywa się emocjami. Obniżmy poziom złych emocji w naszym kraju. Ktoś słucha radia Tadeusza Rydzyka? Niech słucha! To nie jest przestępstwo ani grzech. Niech to nie wywołuje emocji i pogardy.

Nie traćmy nadziei i woli.

 

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl REGULAMIN użytkownika "Gazety Wyborczej">>> Szanowni Państwo, kontynuujemy prace nad systemem komentarzy i ich ocen. Wspólnie możemy sprawić, że nasze forum będzie miejscem przyjaznym i wolnym od agresji.

Pomóżcie nam:

 

- nie dyskutujcie z trollami

 

- jeśli widzicie komentarze, które powinny być skasowane -- zgłoście je moderatorowi poprzez kliknięcie kosza przy wpisie.

 

- wpisy i uwagi do systemu moderacji przysyłajcie mailem na adres forum@wyborcza.pl

Dziękujemy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.