Dla mnie Lech Wałęsa był, jest i pozostanie bohaterem. Mimo rys i słabości, które każdy z nas ma.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

DAMIAN WUTKE - Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita.

Nie chcę obudzić się któregoś ranka i dowiedzieć, że to Jarosław Kaczyński był przywódcą solidarnościowej opozycji, że to on przeskoczył mury gdańskiej stoczni, dostał Nobla i obalił komunizm. I choćby taką okazała się "jedyna słuszna" wizja najnowszej historii - nigdy w nią nie uwierzę. Dla mnie to Lech Wałęsa pozostanie tym, który sprawił, że dzisiaj możemy się różnić i mówić to, co naprawdę myślimy. Ludzką rzeczą jest błądzić, upadać. Nie nam - tym, których nie było wtedy na świecie, ani tym, którzy w domowym zaciszu czekali, aż to ten drugi zaryzykuje walkę o lepsze jutro - jest oceniać poczynania prezydenta Wałęsy.

Nawet ewentualna, potwierdzona przez rzetelnych historyków i specjalistów, współpraca ze służbami bezpieczeństwa PRL nie może przekreślać tego, czego dokonał Wałęsa, rozpoczynając w 1980 roku marsz po wolność! To on poprowadził miliony ku lepszemu jutru, dał nadzieję na zmiany, to on ryzykował po to, abyśmy mogli być tu, gdzie jesteśmy teraz. I nawet jeśli przed tym długim, ciężkim, ale pięknym marszem upadł, to pamiętajmy, że nie ma bohaterów bez skazy.

Wałęsa przeskoczył mur stoczni - dzisiaj my stańmy za nim murem tak, aby nie dopadli go ci, dla których nie ma żadnych świętości. Lombard śpiewał: "Ktoś inny zmienia świat za ciebie, nadstawia głowę, podnosi krzyk. A ty z daleka, bo tak lepiej i w razie czego nie tracisz nic". Nie dla każdego Lech Wałęsa musi być bohaterem, ale ci, którzy byli "tymi z daleka", zachowają przyzwoite milczenie. Dla mnie był, jest i pozostanie bohaterem. Mimo rys i słabości, które każdy z nas ma.

REGULAMIN użytkownika "Gazety Wyborczej" >>> Szanowni Państwo, kontynuujemy prace nad systemem komentarzy i ich ocen. Wspólnie możemy sprawić, że nasze forum będzie miejscem przyjaznym i wolnym od agresji. Pomóżcie nam: - nie dyskutujcie z trollami, - jeśli widzicie komentarze, które powinny być skasowane, zgłoście je moderatorowi poprzez kliknięcie kosza przy wpisie, - wpisy i uwagi do systemu moderacji przysyłajcie mailem na adres forum@wyborcza.pl. Dziękujemy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Powiem Panu, że ciągle zaskakuje mnie poziom zacietrzewienia. Nie wiem z czego się to wynika? Czy z sympatii do L. Wałęsy czy bardziej z nienawiści do obecnej sytuacji Politycznej w Polsce? Histeria obrońców legendy L. Wałęsy jako jedynego „wybawcy” Polski doprowadza do takich absurdalnych stwierdzeń jak zaprezentowana przez Pana wypowiedź: „Nie nam - tym, których nie było wtedy na świecie, ani tym, którzy w domowym zaciszu czekali, aż to ten drugi zaryzykuje walkę o lepsze jutro - jest oceniać poczynania prezydenta Wałęsy”. Wprowadzenie w życie tego postulatu powodowałaby, że jakiekolwiek badania przeszłości byłyby niemożliwe przez osoby, które nie uczestniczyły wydarzeniach. Tak postawiona sprawa powodowałaby niemożliwość prowadzenia badań historycznych przez nowe pokolenie naukowców, a historia mogłaby być tworzona wyłącznie przez świadków. Poza wymiarem faktologicznym teza ma drugi wymiar – wymiar oceny. I tu również – jeśli przyjmiemy Pana punkt widzenia – nie możliwym byłoby dokonanie osądu przez nikogo innego jak tylko przez samych uczestników wydarzeń. Przyjęcie takiego punktu widzenia pozwala obrońcom L. Wałęsy wysunąć wobec oponentów zarzut siania nienawiści wobec zasłużonego człowieka. Chcę zwrócić Panu uwagę, że mimo wszystko podobny zabieg - jaki jest stosowany wobec tych, którzy nie uczestniczyli w wydarzeniach lat 70-tych i 80-tych - jest stosowany również wobec tych, którzy uczestnikami tamtych latach w opozycji, byli również prześladowani przez SB. Czemuż i oni zostali wykluczeni? Dlaczego oni również objęci są tym absurdalnym zakazem? Dlaczego nie możemy wsłuchać się w ich świadectwa? Znamienne jest to, że właśnie takie postaci opozycji jak Krzysztof Wyszkowski, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, śp. Anna Walentynowicz, Henryk Jagielski i wielu innych byli odsądzani od czci i wiary przez Lecha Wałęsę. Przykrego wymiaru nabiera również udział L. Wałęsy w niszczenie dobrego imienia tychże ludzi. Żeby przypomnieć sprawę wytoczoną K. Wyszkowskiemu, przez co doprowadził go do ruiny finansowej i zdrowotnej. Może lepiej zamiast dopatrywać się ukrytych intencji, oskarżając przy tej okazji o nieuczciwe zamiary fałszowania historii warto zastanowić się nad znaczeniem tego co wydarzyło się i jakie ma to skutki. Okazuje się że przez 25 lat materiały, które rzekomo nie istniały, znajdowały się w rękach prywatnych dysponentów. Trudno uznać, że przez ten czas materiały te nie były wykorzystywane przez dysponentów. Jeżeli nie mamy bezpośrednich dowodów ich wykorzystania, to sama świadomość ich istnienia mogła oddziaływać na osobę uwikłaną. Skąd przypuszczenia, że takowe mogły być? Skąd przypuszczenia, że byli dysponenci poufnej wiedzy? Choćby po pewnym wydarzeniu (pisałem już o tym), kiedy to Gϋnter Grass ujawnił swoją przeszłość, L. Wałęsa wyraził swoje oburzenie postawą pisarza, apelując do odebrania mu honorowego obywatelstwa Gdańska. Wówczas to A. Michnik w sposób dwuznaczny wypomniał Wałęsie, że ma on w swoim życiu pewien niepiękny epizod. Po tej uwadze L. Wałęsa zmienił ton wypowiedzi. Nie da się przemilczeć, że obok zasług L. Wałęsa ma w swoim życiorysie również epizod dobrowolnej współpracy z SB. Pomagał SB niszczyć swoje koleżanki i kolegów, czerpiąc przy tym korzyści materialne i zapewne ułatwiając sobie tym wejście na szczyt. Jeszcze raz podkreślę, L. Wałęsa zapisał się w historii. Był przewodniczącym ogromnego ruchu, niespotykanego w skali świata, jednak fundamentem jego indywidualnego sukcesu była niegodziwość. Wznoszenie w obronie L. Wałęsy haseł typu „Jestem Bolkiem” wyraża akceptację dla zachowań haniebnych, nielicujących z ludzką godnością, a z zarazem podważają funkcjonujące normy moralne. Pozdrawiam.